Gdy tylko obejrzałam w poniedziałek odcinek Nigelli w którym przyrządza tą pizzę wiedziałam, że muszę ją upiec. Szczególnie, że jestem wielbicielką wszelkich omletów, a z której strony by nie spojrzeć ta pizza z omletem ma wiele wspólnego. Nie myliłam się myśląc, że taka pizza mi zasmakuje. Ledwo oparłam się zjedzeniu jej zaraz po wyjęciu. Całe szczęście udało mi się, dzięki czemu mogłam zrobić zdjęcia. A tutaj oryginalny przepis Nigelli.
Składniki:
1 jajko
250 ml pełnotłustego mleka
100 g mąki
100 g sera żółtego, drobno utartego
plasterki salami
szczypta soli
masło (do wysmarowania formy)
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Naczynie żaroodporne (najlepiej okrągłe, ja nie mam więc było owalne) smarujemy masło. Do miski wbijamy jajko, wlewamy mleko, wsypujemy mąkę i sól. Trzepaczką ubijamy do osiągnięcia gładkiej konsystencji. Następnie dodajemy połowę sera, mieszamy i wlewamy całość do nasmarowanej formy. Wstawiamy do piekarnika na pół godziny. Całość mocno rośnie, ale nie martwcie się, wszystko później ładnie opada :) Po 30 minutach wyjmujemy z piekarnika, posypujemy pozostałym serem i układamy plasterki salami. Wstawiamy ponownie do piekarnika na 2-3 minuty, aż ser się roztopi, a salami będzie trochę przypieczone.
Chyba Cię znielubię za takie pyszności ;) od dłuższego czasu chodzi za mną pizza z salami lub pepperoni, wchodzę na Twojego bloga i co? i mnie atakuje z pierwszej strony! Tak nie można! ;)
OdpowiedzUsuńO, o, właśnie takiego czegoś szukałam na sobotni obiad :D
OdpowiedzUsuńTo taka pizza-nie-pizza - szybka, pyszna i bezproblemowa! Robilam juz dwa razy i na pewno na tym sie nie skonczy; za ktoryms razem moze zdaze pstryknac fotke na bloga, zanim zostanie pozarta ;)
OdpowiedzUsuńWidziałam ten odcinek :) i od kilku dni powstrzymuję się przed zrobieniem tej"pizzy" (ze względów zdrowotnych muszę sobie odpuścić)
OdpowiedzUsuńWygląda niezwykle kusząco:) Chętnie wypróbuję przy najbliższej okazji:)
OdpowiedzUsuńRobiłam kiedyś tą pizzę jest nietypowa i... smakowita :) A Twoja wygląda wspaniale!
OdpowiedzUsuńRobiłam, robiłam i muszę powiedzieć,że ten rodzaj pizzy spotkał się u mnie w domu z wielkim uznaniem. Mój N. kazał mi szybko opublikować przepis hehhe Pewnie gdybym zrobiła więcej porcji zjedlibyśmy wszystko na jednym posiedzeniu :)
OdpowiedzUsuńniesamowite, nie widziałam takiego cuda przedtem :) ah Ty to umiesz... inspirujące bardzo
OdpowiedzUsuńmoge robic w ciemno, przepis stworzony z mysla o mnie :)))
OdpowiedzUsuńBardzo apetyczna!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa sprawa. Na pewno można się najeść taką pizzą!
OdpowiedzUsuńPrzepyszna! Zastanawiam się czy ją raz jeszcze na Sylwestra nie przygotować:D Dziękuję za przepis:)
OdpowiedzUsuńZasługa bardziej Nigelli niż moja, ale cieszę się, że ta pizza Ci smakowała :)
Usuń