Bocconotti to małe kruche babeczki z nadzieniem, przygotowywane we Włoszech głównie z okazji świąt Bożego Narodzenia. W zależności od regionu nadzienie różni się znacząco. Może być to zarówno dżem (głównie winogronowy lub wiśniowy) jak i mieszanka kakao i migdałów. Zapewne każda gospodyni ma swój tajemny sposób na wypełnienie tych małych babeczek. Ja tym razem zdecydowałam się na nadzienie dżemowe, ale z pewnością jeszcze sprawdzę czy przypadkiem te drugie nie są lepsze. Na razie polecam Wam wersję z dżemem, która doskonale sprawdzi się jako dodatek do kawy czy herbaty.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki słodkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki słodkie. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 września 2014
środa, 11 czerwca 2014
Warsztaty "Słodko bez cukru" czyli desery bez użycia białego cukru
Przygotowywaliście kiedyś jakieś ciasta lub desery całkowicie bez użycia białego cukru? Korzystaliście w swojej kuchni z ksylitolu, stewii czy słodzików? W moim przypadku styczność z tymi produktami była naprawdę niewielka, dlatego z dużą przyjemnością przyjęłam zaproszenie na warsztaty "Słodko bez cukru", których tematem były różne desery i wypieki, do których przygotowania nie został użyty ani gram białej cukru.
Warsztaty poprowadziła Anna z bloga Dietetycznie Siostro! wraz z Joanną z bloga Eat4Fit. Już na wejściu przywitały nas całym mnóstwem prezentów, wśród których znalazły się naturalne dania suszone marki Sys, amarantusowe produkty od Ekoprodukt, książka "Rzucam cukier" Sarah Wilson od wydawnictwa Pascal, tematyczny fartuszek oraz różne materiały na temat białego cukru i jego zamienników.
Właściwą część spotkania rozpoczęliśmy od krótkiej pogadanki na temat zamienników cukru: ksylitolu, stewii oraz słodzików: jak wpływają na smak potraw, do czego można je stosować, jakie mają wady, a jakie zalety.
Właściwą część spotkania rozpoczęliśmy od krótkiej pogadanki na temat zamienników cukru: ksylitolu, stewii oraz słodzików: jak wpływają na smak potraw, do czego można je stosować, jakie mają wady, a jakie zalety.
W trakcie gotowania Ania przygotowała dla nas ślepy test. Do spróbowania dostaliśmy trzy twarożki osłodzone różnymi zamiennikami cukru. Naszym zadaniem było rozpoznanie tych zamienników. Niestety nikomu nie udało się to w 100%.
Zgromadziliśmy stół pełen pyszności bez białego cukru. Było w czym wybierać :)
środa, 21 maja 2014
Bułeczki ze słodką pastą z fasoli azuki
Wczoraj w Polsce miała premierę najnowsza książka japońskiego pisarza Murakamiego "Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973". Z tej okazji w kilkudziesięciu miastach odbyła się kolacja, na której serwowano wyjątkowe menu inspirowane twórczością pisarza. Również blogerki kulinarne postanowiły uczcić to wydarzenie. Autorki blogów Grażyna gotuje oraz green plums zorganizowały akcję wspólnego pieczenia bułeczek z słodką pastą z fasoli azuki. Skorzystałyśmy z przepisu na bułeczki z Japońskiej Kuchni Karoliny. Upieczone bułeczki są delikatne i puszyste, doskonałe. Bardzo cieszę się, że udało mi się kupić fasolkę azuki i zdecydowałam się je upiec.
Fasola azuki zwana również czerwoną soją w kuchniach azjatyckich bardzo często wykorzystywana jest do przygotowywania deserów. W tym celu zwykle gotuje się fasolkę wraz z cukrem i szczyptą soli uzyskując w ten sposób słodką pastę - anko. Istnieją dwa rodzaje takiej pasty: tsubu-an (z całych ziaren fasoli) oraz koshi-an (tylko ze środków ziaren fasoli, pasta przecierana). Do tych bułeczek wykorzystujemy pastę tsubu-an. Pasta z przepisu, który wykorzystałam jest jedynie lekko słodka. Nie chciałam mieć zbytnio przesłodzonych bułeczek, a fasolowe pasty potrafią być bardzo słodkie.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Serowy torcik - zebra
Ten torcik serowy na forum cincin od dawna robi furorę. Mnóstwo zadowolonych osób nie może się mylić - postanowiłam sama przygotować i się przekonać jak to jest z tym wypiekiem. Wyszło naprawdę smakowite, lekko piankowe ciasto. To nie jest tradycyjny sernik, ale smaczne ciasto serowe. Idealne dla tych wszystkich, którzy wolą mniej słodkie wypieki. Ja zdecydowałam się na wersję pasiastą czyli popularną zebrę, do której przygotowania wykorzystałam kakao z wiatraczkiem czyli DecoMorreno. Mój torcik serowy oprószyłam z wierzchu cukrem pudrem, ale możecie polać go polewą czekoladową. Zrezygnowałam z przygotowania spodu, ale kruche ciasto czy spód ciasteczkowy doskonale tu pasują.
Przypominam również o konkursie z DecoMorreno w którym do wygrania dwa zestawy składające się z formy do babki oraz dwóch opakowań kakao DecoMorreno. Komentarze konkursowe możecie dodać jeszcze do 23:59 dnia dzisiejszego.
Przepis dodaję do akcji "Wielkanocne Smaki".
niedziela, 23 marca 2014
Waniliowe rogaliki
Popularne waniliowe rogaliki, które z powodzeniem można by nazywać podkówkami to pyszne kruche ciasteczka o delikatnym, waniliowym smaku. Takie ciasteczka są idealne na podwieczorek lub drobną przekąskę. Dodatkowo są niezwykle kruche i delikatnie, przepyszne. W moim wykonaniu każde ciasteczko to indywidualista, ciężko było mi uformować je tak by wyglądały identycznie. Ale właściwie w tym tkwi urok, widać na pierwszy rzut oka, że nie jest to cukierniany wypiek tylko całkowicie domowy wyrób. Myślałam, że nie uda mi się ich upiec i tym samym dołączyć do waniliowej akcji, ale na szczęście się udało :)
Razem ze mną rogaliki przygotowały Mirabelka oraz Wiera. Rogaliki dodaję do 5 edycji Waniliowego Weekendu organizowanego przez Mirabelkę.
Razem ze mną rogaliki przygotowały Mirabelka oraz Wiera. Rogaliki dodaję do 5 edycji Waniliowego Weekendu organizowanego przez Mirabelkę.
sobota, 30 listopada 2013
Meksykańskie ciasteczka czekoladowe. Świąteczna Zbiórka Żywności
Lata posiadania bardzo kiepskiego piekarnika sprawiły, że w kwestii wypieków jestem mocno początkująca. Nie mam w nich pewności, podchodzę ostrożnie do przepisów (bo kilku fiaskach) i zadaję mnóstwo pytań. Cały czas się uczę piec. Mimo wszystko gdy na obserwowanym przeze mnie blogu Javaholic trafiłam ten przepis wiedziałam, że trzeba go wypróbować. Te ciasteczka to połączenie meksykańskich ciasteczek z chilli z popularnymi w Stanach Zjednoczonych snickerdoodles czyli ciasteczkami w cynamonowo-cukrowej posypce. Efektem tego połączenia są czekoladowe ciastka, słodkie lecz z delikatnym akcentem ostrej papryczki. Nie bójcie się tego ostrego dodatku - jestem przekonana, że te ciastka mogą zasmakować nawet zwolennikom łagodnej kuchni.
Do wypróbowania tych ciasteczek dołączyły Maggie oraz Gin - mam nadzieję, że dziewczynom smakowały one tak bardzo jak mnie :) Zajrzyjcie też na koniec posta by zapoznać się z możliwościami pomocy w ramach tegorocznej Świątecznej Zbiórki Żywności.
Do wypróbowania tych ciasteczek dołączyły Maggie oraz Gin - mam nadzieję, że dziewczynom smakowały one tak bardzo jak mnie :) Zajrzyjcie też na koniec posta by zapoznać się z możliwościami pomocy w ramach tegorocznej Świątecznej Zbiórki Żywności.
sobota, 5 października 2013
Tarta galette z jabłkami, śliwkami i rodzynkami
Galette to rodzaj francuskiej, rustykalnej tarty pieczonej bez używania formy. Najbardziej znaną tartą tego typu jest galette des Rois czyli ciasto Trzech Króli - przygotowane z ciasta francuskiego z migdałowym nadzieniem. Jednak przygotowuje się ją w styczniu, a teraz jak wiadomo mamy październik i na naszych polskich straganach królują niezliczone odmiany jabłek. Z tego powodu głównym składnikiem tarty galette przygotowanej w ramach wspólnego gotowania są jabłka. Ja do swojej tarty wykorzystałam antonówki z działki, kilka śliwek węgierek oraz rodzynki.
Razem ze mną galette upiekły: Maggie, Mirabelka, Sianko, Siaśka, Chantel, Panna Malwinna, Aleksandra oraz Mopsik.
wtorek, 20 sierpnia 2013
Tarta cytrynowa Bożeny Sikoń
Warsztaty cukiernicze z panią Bożeną Sikoń - czy to hasło samo w sobie nie brzmi wspaniale? Kiedy okazało się, że mam okazję wziąć udział w takim szkoleniu organizowanym przez telewizję TLC oraz Akademię tortownia.pl bardzo się ucieszyłam. Szczególnie, że jeszcze do niedawna ze względu na brak porządnego piekarnika piekłam bardzo mało. Możliwość nauczenia się czegoś od kogoś takiego jak pani Bożena Sikoń wydało mi się czymś wspaniałym :)
Po przybyciu do siedziby Akademii zostaliśmy powitani imponującym bufetem pełnym pyszności przygotowanych przez panią Bożenę. Czy naprawdę muszę pisać, że wszystko smakowało wspaniale? Tak właśnie było :)
Mus jabłkowy z imbirowymi herbatnikami i bitą śmietaną. Czekoladowiec.
Dwa rodzaje panna cotty
Creme Brulee z granatem. Deser z malinami i rozmarynem.
Tartaletki z owocami i kokosowym kremem patissiere
Black Forest
W trakcie degustowania słodkości pani Bożena Sikoń opowiedziała nam o nowej edycji "Polskiego Turnieju Wypieków" w którym jest jurorką. W ocenianiu wypieków uczestników pomaga jej inny ekspert cukiernictwa - Tomasz Deker. W programie wyłonieni podczas castingów uczestnicy rywalizują przygotowując zarówno wypieki autorskie jak i klasyczne, znane na całym świecie słodkości. Sprawdzane są również umiejętności techniczne. Dowiedzieliśmy się również, że w nowej edycji będzie można obejrzeć pojedynek między osobami znanymi z świata telewizji i sportu. Pierwszy odcinek nowej serii będziecie mogli zobaczyć już 4 września 2013 roku o godzinie 22:30 w TLC.
Po degustacji udaliśmy się do pracowni, gdzie mieliśmy rozpocząć przygotowanie naszego wypieku. W planie mieliśmy tartę cytrynową w skład której wchodziły: kruchy spód, gotowany krem cytrynowy oraz przypalana włoska beza. W trakcie przygotowań pani Bożena przez cały czas wyjaśniała nam poszczególne etapy, tłumaczyła każdą czynność i dzieliła się z nami swoją wiedzą na temat wypieków. Pani Bożena Sikoń ma wspaniały talent do przekazywania swojej wiedzy. Wszystko odbywa się w pełnym spokoju, w bardzo sympatycznej, zupełnie nie stresującej atmosferze. Jestem naprawdę pełna podziwu i pod wielkim wrażeniem :) Może kiedyś będę miała jeszcze możliwość udziału w warsztatach u pani Bożeny Sikoń - bardzo bym chciała :)
Moje pierwsze posługiwanie się szprycą :)
Tarta cytrynowa Bożeny Sikoń
Ciasto kruche (na forma o średnicy 27 cm)
360 g mąki
225 g masła
120 g cukru
60 g żółtek (ok. 3)
kilka kropel soku wyciśniętego z cytryny
Przy użyciu noża wszystkie składniki razem siekamy, aż otrzymamy drobne grudki. Następnie bardzo szybko zagniatamy ciasto, zawijamy w folią spożywczą i odstawiamy na 30 minut do lodówki do schłodzenia.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim formę. Obcinamy nadmiar ciasta. Ciasto wykładamy folią i obciążamy fasolą lub specjalnymi kulkami. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni i zapiekamy przez 10 minut. Następnie zdejmujemy ze spodu obciążenie i dopiekamy przez 15 minut w 180 stopniach. Odstawiamy do przestygnięcia.
Krem cytrynowy2 cytryny, wyciśnięty sok
1/3 grejpfruta, wyciśnięty sok
125 g masła
210 g cukru pudru
3 duże jajka
4 płatki żelatyny (płatek = 2 g)
Sok z cytryn i grejpfruta dodajemy wraz z cukrem pudrem do garnka. Podgrzewamy, dodajemy masło, zagotowujemy.
Jajka dokładnie roztrzepujemy. Garnek z masą cytrynową zdejmujemy z ognia, wlewamy do gorącej masy cytrynowej roztrzepane jajka cały czas mieszając. Garnek ponownie wstawiamy na ogień i zagotowujemy mieszając. W tym czasie krem zacznie gęstnieć. Bąbelkujący krem zdejmujemy z ognia i przecedzamy przez gęste sito do miski.
Żelatynę namaczamy w bardzo zimnej wodzie. Odciskamy, dodajemy do gorącego kremu. Mieszamy tak by się rozpuściła. Krem przykrywamy folią spożywczą tak by dotykała powierzchni kremu (to zapobiegnie powstawaniu kożucha). Odstawiamy do ostudzenia.
Ostudzony krem podbijamy (miksujemy) i wylewamy na ostudzony spód do tarty. Wstawiamy na 2 godziny do lodówki.
Pod koniec chłodzenia spodu z kremem przygotowujemy włoską bezę.
Włoska beza
150 g cukru kryształ
75 g białek jaj
woda
100 g cukru zakrywamy taką ilością wody by go przykrywamy i zaczynamy gotować syrop. Gotujemy go do "próby nitki" czyli aż ostatnia kropla spływająca z łyżki będzie tworzyła cieniutką nitkę (118-120 stopni).
Gdy syrop zaczyna gęstnieć zaczynamy ubijać białka z 50 g cukru.
Gotowy syrop wlewamy do lekko ubitych białek, cały czas je ubijając (na zmniejszonych obrotach). Gdy dodamy cały syrop ponownie zwiększamy obroty i ubijamy aż otrzymamy konsystencję bezy, a całość się schłodzi.
Składanie tartySpód tarty wraz z zastygniętym kremem cytrynowym wyjmujemy z lodówki. Przygotowaną bezę przekładamy do rękawa cukierniczego i szprycujemy na powierzchni kremu. Nałożoną bezę lekko opalamy przy użyciu palnika (lub ewentualnie pod grillem w piekarniku przez chwilę). Należy pamiętać, by pokryć bezą praktycznie całą powierzchnię kremu, bez robienia na nim przerw. Podczas opalania bezy w miejscach, gdzie znalazłyby się przerwy krem mógłby się rozpuścić.
piątek, 9 sierpnia 2013
Sernikobrownies z malinami
Czy może być coś lepszego niż połączenie czekoladowego ciasta typu brownie, kremowego waniliowego sernika oraz słodkich malin? Bardzo dobrze się nad tym zastanówcie :) Dla mnie jest to naprawdę wspaniałe połączenie smaków. To ciasto zdecydowanie nie jest dla tych, którzy liczą kalorie. Jest słodkie, kaloryczne i... pyszne :) Prawdziwe niebo w gębie.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Tarta z kremem waniliowym i malinami
Gdy w moje ręce wpada nowa książka dotycząca kulinariów rozsiadam się wygodnie i przeglądam ją od początku do końca po raz pierwszy. Często w tym momencie zaznaczam lub zapamiętuję sobie te przepisy, które szczególnie mnie przyciągnęły. Kiedy otrzymałam w prezencie "Kuchnie Świata" Gordona Ramsay'a w pierwszej wolnej chwili zabrałam się za przeglądanie. Wydaje mi się, że było to jeszcze tej samej nocy, gdy wróciłam z nią z mojego spotkania urodzinowego. Bardzo byłam ciekawa tego co zawiera ta książka.
Czytając przepis na tartę z malinami od razu byłam przekonana, że musi być pyszna. Zapamiętałam i planowałam ją przygotować. Czas mijał, a ja nie mogłam się do niej zabrać. Zwykle kupowane przeze mnie maliny były zjadane zanim trafił się choć moment na zastanowienie się nad innym ich zastosowaniem. Zupełnie nie było okazji. Aż do teraz. Kupiona przeze mnie większa niż zwykle ilość malin nakierowała moje myśli ku tej tarcie. Przygotowałam, zjadłam. Jestem zachwycona :) Oryginalny przepis Gordona zakłada pokrycie malin glazurą przygotowaną z dżemu malinowego, ale ja z niej zrezygnowałam. I tak było pysznie... :)
Składniki:
125 g miękkiego masła
90 g cukru pudru
1 duże jajko
250 g mąki pszennej
1 łyżka lodowatej wody
+ mąka do podsypywania
500-700 g malin
Krem waniliowy
250 ml mleka, tłustego
50 g cukru pudru
1 laska wanilii
20 g mąki kukurydzianej
3 żółtka z dużych jaj
100 ml śmietanki 30 lub 36%
Na początku przygotowujemy spód tarty. Mikserem łączymy miękkie masło z cukrem pudrem. Dodajemy jajko i ucieramy przez 30 sekund. Następnie dodajemy mąkę oraz zimną wodę, mieszamy do połączenia. Na obsypanym mąką blacie zagniatamy ciasto. Formujemy z niego dysk, zawijamy w folię spożywczą. Odkładamy na 30 minut do lodówki.
Po 30 minutach rozwałkowujemy schłodzone ciasto i wykładamy nim formę do tarty o rozmiarze 23-25 cm. Wyłożoną ciastem foremkę wstawiamy ponownie do lodówki na kolejnych 30 minut.
W czasie drugiego chłodzenia ciasta przygotowujemy krem. Laskę wanilii przekrawamy na pół i zeskrobujemy z niej nasiona. Do garnka z grubym dnem wlewamy mleko, dodajemy łyżkę cukru pudru oraz nasiona wanilii i pustą laskę. Na małym ogniu powoli podgrzewamy. W tym czasie ubijamy w misce żółtka z mąką kukurydzianą i pozostałym cukrem pudrem.
W momencie gdy mleko w garnku zacznie wrzeć zaczynamy przelewać je do miski z masą żółtkową. Przelewamy powoli, cały czas mieszając masę w misce. Garnek po gotowaniu mleka myjemy, osuszamy. Masę do kremu przecieramy przez gęste sitko do garnka. Wstawiamy na malutki ogień i gotujemy aż krem zgęstnieje (cały czas mieszając). Gęsty krem przecieramy ponownie przez sitko (czyste) do czystej miski i odstawiamy do wystygnięcia. W czasie stygnięcia od czasu do czasu mieszamy krem, aby nie powstał na nim kożuch.
Schłodzone ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i wysypujemy fasolą lub specjalnymi kulkami, aby się nie wybrzuszyło. Można też je bardzo nakłuć. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 15 minut, a po tym czasie zdejmujemy papier z fasolą i dopiekamy kolejne 5 minut. Jeżeli pieczemy bez fasoli to pieczemy od razu 20 minut.
Upieczony spód tarty odstawiamy do ostygnięcia. Po kilku minutach wyjmujemy go z foremki i wykładamy na kratkę do całkowitego wystudzenia.
Ubijamy śmietankę na sztywno. Zimny krem ubijamy przez chwilę by rozluźnił swoją konsystencję. Do kremu dodajemy ubitą śmietankę i mieszamy ją z nim. Przygotowany krem wykładamy na zimny spód tarty. Na wierzchu układamy maliny.
Ja po przygotowaniu tarty wstawiłam ją do lodówki. Krem nieco stężał i dzięki temu tartę łatwiej się kroiło.
Ja po przygotowaniu tarty wstawiłam ją do lodówki. Krem nieco stężał i dzięki temu tartę łatwiej się kroiło.
środa, 13 lutego 2013
Bułka maślana - chałka
Zbliża się ciemna noc, a ja siedzę i poszukuję przepisu na coś smacznego do upieczenia. Koniecznie na drożdżach, bo akurat są w moim posiadaniu. Znacie ten motyw? Tą nagłą, nieokiełznaną chęć upieczenia lub ugotowania czegoś niezależenie od godziny? U mnie pojawia się ostatnio coraz częściej :)
Tym razem wymyśliłam sobie upieczenie maślanej chałki, tak by móc ją zjeść na śniadanie. Najpierw konieczne było znalezienie odpowiedniego przepisu (tu pomogło forum cincin), ponieważ wcześniej takiej bułki nie piekłam. Gdy przyszło do zagniatania ciasta było już po godzinie 21, do piekarnika trafiło sporo po 23. Upieczoną bułką cieszyłam się chwilę przed północą.
A rano... rozkosz smaku - pyszna kromka maślanej bułki i powidła śliwkowe. Wspaniały zestaw :)
Składniki:
(szklanka = 250 ml)
3 szklanki pszennej mąki
3/4 szklanki ciepłego mleka
1/4 szklanki cukru
25 g świeżych drożdży
100 g masła
1 całe jajko
1 jajko (oddzielone żółtko od białka)
szczypta soli
Kruszonka:
25 g zimnego masła
4 łyżki mąki pszennej
2 łyżki cukru
Wymiary keksówki: 27,5 cm x 8,5 cm (dolny wymiar), wysokość: 7,5 cm
Przygotowujemy rozczyn. W miseczce ucieramy dokładnie drożdże z jedną łyżeczką cukru. Następnie mieszamy z 1 łyżką mąki oraz połową mleka (ok. 90 ml). Odstawiamy na bok by drożdże rozpoczęły pracować.
W tym czasie rozpuszczamy masło i lekko je studzimy (ma nie być gorące, a tylko lekko ciepłe). W dużej misce mieszamy pozostałą mąkę z cukrem i solą. Dodajemy rozczyn, ciepłe mleko, rozpuszczone masło, całe jajko oraz żółtko. Mieszamy najpierw wstępnie łyżką, a następnie wykładamy na blat i wyrabiamy, aż powstanie jednolite, odchodzące od ręki ciasto.
Wyrobione ciasto przekładamy do miski, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość).
Wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiamy i dzielimy na trzy równe części. Z każdej części formujemy wałek, nieco dłuższy niż długość keksówki. Z wałków zaplatamy warkocz. Uformowany warkocz przekładamy do keksówki (nasmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia) i odstawiamy na kilka minut do wyrośnięcia (Ja odstawiałam w ciepłe miejsce na 20 dodatkowych minut.).
W czasie drugiego wyrastania zimne masło na kruszonkę szybko kroimy w kostkę. Dodajemy do niego mąkę i cukier i zagniatamy grudkowatą kruszonkę. W miseczce roztrzepujemy białko pozostałe ze składników na bułkę. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni.
Wyrośnięte w foremce ciasto smarujemy z wierzchu roztrzepanym białkiem, a następnie posypujemy kruszonką. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30 minut. (Piekarniki są różne, więc warto zawsze sprawdzić metodą "suchego patyczka".)
sobota, 19 stycznia 2013
Czekoladowe muffiny z budyniem
Gdy dzisiaj pomyślałam o upieczeniu muffinów to czekolada pierwsza przyszła mi na myśl. Jednak proste czekoladowe muffiny wydały mi się nieco zbyt zwyczajne. Postanowiłam je nieco urozmaicić. Wybrałam dodatek budyniu waniliowego. Miałam w domu kupioną niedawno torebkę budyniu waniliowego, więc wykorzystałam właśnie taki smak. Oczywiście jeśli preferujecie budyń zrobiony samodzielnie od podstaw to nic nie stoi na przeszkodzie by również takim nadziać muffiny. :)
Składniki (ok. 15 muffinów):
(szklanka = 250 ml)
2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 łyżki kakao
1/2 łyżeczki soli
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
50 g gorzkiej czekolady, drobno posiekanej
250 ml mleka
120 ml oleju
2 jajka, lekko roztrzepane
1 opakowanie budyniu bez cukru (u mnie waniliowy)
300 ml zimnego mleka
2 łyżki cukru
Budyń przygotowujemy zgodnie z opisem na opakowaniu jednak w mniejszej ilości mleka (300 ml). Otrzymany budyń musi być gęstszy niż ten przygotowywany z proporcji na opakowaniu. Odstawiamy do ostygnięcia.
W misce mieszamy mąkę, cukier, kakao, sól oraz proszek do pieczenia. Dodajemy mleko, olej i roztrzepane jajka. Mieszamy trzepaczką aż do połączenia składników. Dodajemy posiekaną gorzką czekoladę i mieszamy masę.
Przygotowujemy foremki do muffinów. Jeśli korzystamy z metalowych form to natłuszczamy je. W każdym dołku umieszczamy łyżkę czekoladowej masy, następnie wykładamy na środek łyżeczkę budyniu i przykrywamy czekoladową masą tak by wypełnić dołki muffinkowe do 3/4 wysokości.
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni (termoobieg) lub 200 stopni (grzanie góra-dół). Pieczemy 20-25 minut.
piątek, 8 czerwca 2012
Truskawki pod kruszonką
Owoce pod kruszonką to bardzo prosty i smaczny deser. Można przyrządzić je w kokilkach i wtedy każdy dostanie swoją indywidualną porcję lub w jednym naczyniu do zapiekania i porozdzielać między chętnych do pałaszowania :) Uniwersalność tego deseru polega na tym, że pod kruszonką możemy zapiec takie owoce na jakie tylko mamy ochotę. Ja wybrałam jak najbardziej sezonowe truskawki na wspólne przyrządzenie owoców pod kruszonką. razem ze mną owoce przygotowali: Panna Malwinna, Mops w kuchni, Lejdi, Maggie, Kabka, Emma, Ania, Chantel, Wiera oraz Paszczak.
Składniki (ok. 6 porcji):
500 g truskawek
150 g mąki pszennej
100 g dobrego zimnego masła
50 g brązowego cukru
cukier z prawdziwą wanilią
odrobina masła do wysmarowania foremek
Truskawki oczyszczamy, myjemy i dokładnie osuszamy. Kroimy na mniejsze kawałki. Pokrojone truskawki układamy w wysmarowanych masłem kokilkach. Posypujemy szczyptą cukru z prawdziwą wanilią.
Mąkę mieszamy z brązowym cukrem, dodajemy pokrojone zimne masło i palcami ugniatamy kruszonkę. Otrzymaną kruszonkę układamy na truskawkach. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 25 minut. Podajemy gorące :)
Truskawki pod kruszonką możemy podać z dodatkiem zimnych lodów :)
Składniki (ok. 6 porcji):
500 g truskawek
150 g mąki pszennej
100 g dobrego zimnego masła
50 g brązowego cukru
cukier z prawdziwą wanilią
odrobina masła do wysmarowania foremek
Truskawki oczyszczamy, myjemy i dokładnie osuszamy. Kroimy na mniejsze kawałki. Pokrojone truskawki układamy w wysmarowanych masłem kokilkach. Posypujemy szczyptą cukru z prawdziwą wanilią.
Mąkę mieszamy z brązowym cukrem, dodajemy pokrojone zimne masło i palcami ugniatamy kruszonkę. Otrzymaną kruszonkę układamy na truskawkach. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 25 minut. Podajemy gorące :)
Truskawki pod kruszonką możemy podać z dodatkiem zimnych lodów :)
czwartek, 9 lutego 2012
Pomarańczowe serduszkowe babeczki
Wstyd, po prostu wstyd, że przez tak długi czas nie udało mi się nic upiec. No ale ostatnio miałam tak zwariowane dni, że w sumie nic dziwnego. W zeszłym tygodniu miałam zajęte każde popołudnie, w tym tygodniu siedziałam z nosem w papierach zaczytując się w przepisach prawnych, a i wcześniej cierpiałam na totalny brak czasu. A tu przecież z niecierpliwością czekała na swój debiut obfotografowana forma do pieczenia ciastek w kształcie serc marki Wilton, którą dostałam do przetestowania przez sklep AleDobre.pl.
Parę słów o samej foremce. Na pierwszy rzut oka bardzo dobra jakość wykonania, co z resztą mnie nie dziwi, bo marka Wilton słynie z produktów dobrej jakości.
Zgodnie z opisem na stronie internetowej:
- "łatwość pieczenia dzięki nieprzywieralnej, trwałej powłoce" - Nie da się ukryć, forma jest nieprzywieralna. Mój zwariowany, gazowy piekarnik potrafi przypiec wszystko jak leci i w związku z tym ciężko jest upiec coś i nie przykleić tego do ścianek formy. Tym bardziej doceniam nieprzywieralne formy. W przypadku upieczenia babeczek w testowanej formie, wspomniane babeczki łatwo wyjęłam z serduszkowych dołków - nic a nic nie przywarło.
- "bajkowo łatwe mycie" - Rzeczywiście w przypadku mycia nie ma potrzeby zbytniego wysilania się. Jako że nic się nie przykleiło do ścianek to mycie było szybkie, łatwe i przyjemne. Jeżeli ktoś preferuje zmywanie w zmywarce to zgodnie z opisem producenta na produkcie oraz opisem na stronie internetowej sklepu formę można myć w zmywarce.
Cóż więcej powiedzieć... O rzeczywistej trwałości formy do ciastek będzie można mówić po kilkudziesięciu pieczeniach, ale myślę że Wilton jako solidna marka nie wypuściłaby na rynek bubla, więc forma będzie trwała. :)
W serduszkowej foremce postanowiłam upiec babeczki znalezione na blogu Moje Wypieki, jednak w moim przypadku pomarańczowe, a nie cytrynowe.
Składniki (10 sztuk):
1 szklanka mąki
1/2 szklanki drobnego cukru
3/4 łyżeczki proszku do piecznia
szczypta soli
60 g miękkiego masła
2 jajka
6 łyżek jogurtu naturalnego
sok z 1 pomarańczy
Mieszamy w misce mąkę, sól i proszek do pieczenia. Miękkie masło w raz z cukrem miksujemy aż uzyskamy kremową konsystencję. Następnie cały czas miksując dodajemy po kolei jajka. Gdy je zmieszamy z masłem i cukrem naprzemiennie dodajemy trochę sypkiej mieszanki i jogurtu. Na końcu dodajemy sok z pomarańczy. Ciasto wlewamy do natłuszczonych foremek (prawie do samego brzegu, ponieważ ciasto nie rośnie zbyt intensywnie) i pieczemy ok. 15 minut w 180 stopniach.
Babeczki mimo lekkiego przypieczenia były wspaniale wilgotne w środku, mięciutkie i bardzo smaczne. A oto otrzymany efekt:
wtorek, 27 grudnia 2011
Cynamonowe Ślimaki
Mam nadzieję, że w tegoroczne Święta Bożego Narodzenia mieliście okazję do wypoczęcia po gonitwie i masie przygotowań przedświątecznych. W ramach takich poświątecznych wspominek chciałam Wam z okazji tych świąt życzyć dużo zdrowia. Bo właściwie jak zdrowie jest, to wszystko można osiągnąć. Gorzej jak tego zdrowia nie ma. Dlatego przede wszystkim: Bądźcie zdrowi i szczęśliwi :)
Składniki:
1 szklanka letniego mleka
2 roztrzepane jajka
4 szklanki mąki pszennej
6 płaskich łyżek cukru
125 g roztopionego i ostudzonego masła
40 g świeżych drożdży
szczypta soli
dodatkowo:
ok. 60 g masła, roztopionego i ostudzonego
0.5 szklanki cukru
cynamon
rodzynki
1 roztrzepane jajko, do posmarowania z wierzchu
Święta już za nami, większość osób dojada pozostałości po świątecznych daniach. Zawsze zastanawiały mnie przyczyny gotowania jak dla pułku wojska. Wiem, że w niektórych domach nawet przez dwa tygodnie po Bożym Narodzeniu je się jeszcze dania świąteczne. Ja bym tak nie potrafiła, zdecydowanie wolę przygotowywanie mniejszych porcji jedzenia, by nie musieć potem wciąż jeść tego samego. Z resztą u nas w ogóle małe porcje na święta się przygotowuje, bo mało nas i nie miałby kto tego zjeść. Jedynie wypieków mi żal, bo zbyt mało osób do jedzenia jest, więc nie ma sensu piec wielu rodzajów ciastek czy ciast :(
W każdym razie w ramach oderwania od kapusty, ryby, pierogów i innych tego typu potraw proponuję Wam upieczone przeze mnie ślimaki cynamonowe, przygotowane z tego przepisu z bloga Moje Wypieki. Oryginalny przepis nazywa je cynamonkami, ale dla mnie są to po prostu ślimaki - pyszne cynamonowe ślimaki. Są to pierwsze upieczone przeze mnie słodkie bułeczki drożdżowe. Moje dotychczasowe doświadczenia z drożdżami to pełnoziarniste pity oraz chrupiąca pizza. Mam nadzieję, że po zmianie piekarnika będę miała więcej możliwości do pieczenia.
Te ślimaki są niewielkie, mięciutkie i pachnące. Moim zdaniem w sam raz nadają się do przekąszenie przy kawie, herbacie czy gorącej czekoladzie. Poza tym przygotowuje się je bardzo prosto i dość szybko. Nie sprawią problemu nawet początkującemu :)
Składniki:
1 szklanka letniego mleka
2 roztrzepane jajka
4 szklanki mąki pszennej
6 płaskich łyżek cukru
125 g roztopionego i ostudzonego masła
40 g świeżych drożdży
szczypta soli
dodatkowo:
ok. 60 g masła, roztopionego i ostudzonego
0.5 szklanki cukru
cynamon
rodzynki
1 roztrzepane jajko, do posmarowania z wierzchu
Na początku przygotowujemy zaczyn z 0.5 szklanki mleka, drożdży, dwóch łyżek cukru i dwóch łyżek mąki. Wszystko mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Do dużej miski przesiewamy pozostałą mąkę. Dodajemy cukier, sól, jajka, mleko oraz podwojony zaczyn. Dobrze wyrabiamy, a następnie wlewamy masło. Następnie wyrabiamy do czasu aż ciasto będzie odstawało od ręki. W tym momencie odstawiamy do wyrośnięcia, również do podwojenia objętości.
Podwojone ciasto dzielimy na 4 części. Każdą z nich rozwałkowujemy, smarujemy roztopionym masłem, posypujemy cukrem, cynamonem (tutaj ilość wg uznania - ja bogato posypałam cynamonem) oraz rodzynkami. Zwijamy każdą z części jak roladę. Kroimy w plastry (moje miały ok. 1-1.5 cm), układamy na blaszce wyłożonej papierem, smarujemy każdy z wierzchu jajkiem i pieczemy 10-15 minut w 180 stopniach. (w moim dziko działającym piekarniku było to chyba 8 minut, ale on totalnie niemiarodajny jest :P )
niedziela, 4 grudnia 2011
Muffiny z mleczną czekoladą i marmoladą różaną
Jakiś czas temu na rozpoczęcie akcji Dobromiły "100 lat z Lucy Maud" wspólnie z innymi blogerkami (i jednym blogerem) przyrządziliśmy bardzo smaczne puddingi ryżowe. Tutaj można przeczytać o naszym gotowaniu. Dobromiła zaproponowała, byśmy także wspólnie zakończyły jej akcję. Oczywiście chętnie podłapaliśmy pomysł :) Razem ze mną do akcji dołączyły: Maggie, Panna Malwinna, Ewelina, Gin, Emma, Dobromiła, Pluskotka, Pela, Ania oraz Kermeet.
Na tapecie wylądowały muffiny, wspomniane w książce należącej do najsłynniejszej serii napisanej przez L.M. Montgomery - czyli o przygodach rudowłosej Ani Shirley. Bardzo lubię tą serię i nawet teraz od czasu do czasu chętnie wracam do przygód Ani. Interesujący nas cytat pochodzi z książki "Ania ze Złotego Brzegu":
"Czy nie sądzi pani, że mogłybyśmy zrobić jutro kurczaka na obiad? Aby trochę to uczcić, że tak powiem. A mały Jim dostanie na śniadanie swoje ulubione muffiny."
Muffiny miały być takie jak dla dzieci. Pomyślałam, że dzieci uwielbiają zarówno czekoladę jak i marmoladę, dlatego muffinki z nadzieniem z tych składników powinny być w sam raz.
Składniki (na 14 muffinów):
2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
0.5 płaskiej łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanka maślanki
100 g roztopionego, ostudzonego masła
marmolada różana
mleczna czekolada
Mieszamy razem wszystkie suche produkty. Następnie do nich dodajemy stopniowo jajka, maślankę i masło. (Jako że maślanka jest gęstsza niż mleko to ciasto też wychodzi gęstsze niż w innych przyrządzanych przeze mnie muffinach. Mieszamy dokładnie, aby nie było grudek. Każdą kostkę czekolady kroimy na 4 części. Do foremek nakładamy łyżkę ciasta. Następnie wkładamy na środek kawałek czekolady i 3/4 łyżeczki marmolady różanej. Przykrywamy kolejną łyżką ciasta.
Jeśli używamy metalowych foremek to należy należy nasmarować je tłuszczem. Jeśli pieczemy muffiny w papilotkach lub w foremkach silikonowych to smarować oczywiście nie trzeba.
Muffiny pieczemy ok 15-20 minut w 180 stopniach.
Na tapecie wylądowały muffiny, wspomniane w książce należącej do najsłynniejszej serii napisanej przez L.M. Montgomery - czyli o przygodach rudowłosej Ani Shirley. Bardzo lubię tą serię i nawet teraz od czasu do czasu chętnie wracam do przygód Ani. Interesujący nas cytat pochodzi z książki "Ania ze Złotego Brzegu":
"Czy nie sądzi pani, że mogłybyśmy zrobić jutro kurczaka na obiad? Aby trochę to uczcić, że tak powiem. A mały Jim dostanie na śniadanie swoje ulubione muffiny."
Muffiny miały być takie jak dla dzieci. Pomyślałam, że dzieci uwielbiają zarówno czekoladę jak i marmoladę, dlatego muffinki z nadzieniem z tych składników powinny być w sam raz.
Składniki (na 14 muffinów):
2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
0.5 płaskiej łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanka maślanki
100 g roztopionego, ostudzonego masła
marmolada różana
mleczna czekolada
Mieszamy razem wszystkie suche produkty. Następnie do nich dodajemy stopniowo jajka, maślankę i masło. (Jako że maślanka jest gęstsza niż mleko to ciasto też wychodzi gęstsze niż w innych przyrządzanych przeze mnie muffinach. Mieszamy dokładnie, aby nie było grudek. Każdą kostkę czekolady kroimy na 4 części. Do foremek nakładamy łyżkę ciasta. Następnie wkładamy na środek kawałek czekolady i 3/4 łyżeczki marmolady różanej. Przykrywamy kolejną łyżką ciasta.
Jeśli używamy metalowych foremek to należy należy nasmarować je tłuszczem. Jeśli pieczemy muffiny w papilotkach lub w foremkach silikonowych to smarować oczywiście nie trzeba.
Muffiny pieczemy ok 15-20 minut w 180 stopniach.
wtorek, 27 września 2011
Brownies bez mąki
Ogólnie bardzo lubię brownies. Pyszne czekoladowe ciasto... mniam :) Dzisiaj trochę inna odmiana tego ciasta. Autorką przepisu na bezmączne brownies jest Nigella, co w sumie wcale nie dziwi zważając na to jakie jest słodziutkie. Pierwszy raz miałam okazję je (a właściwie trochę uproszczoną wersję) skosztować na urodzinach koleżanki i bardzo mi zasmakowało. Teraz przygotowałam sama, jeszcze bardziej upraszczając. Wystarczyło mi samo pyszne, czekoladowe ciasto :) Wyszło świetnie, więc pewnie teraz będę chciała wypróbować oryginalną wersję.
Ostrzegam - uzależnia! :)
Składniki:
225 g gorzkiej czekolady (powinna być taka z jak największą ilością kakao, ale ja wzięłam zwykłą gorzką)
225 g masła
200 g cukru, drobnego
3 jajka
Do rondelka dodajemy masło, a także cukier i połamaną czekoladę. Na małym ogniu podgrzewamy aż wszystko się rozpuści i utworzy jednolitą masę czekoladową. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy masa będzie chłodna wlewamy do niej roztrzepane jajka. Dokładnie mieszamy. Wlewamy do sporej foremki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. Pieczemy ok. 25 minut. Góra ma być ścięta ale całość lekko kleista. Wystudzamy i kroimy w kwadraty.
Ostrzegam - uzależnia! :)
Składniki:
225 g gorzkiej czekolady (powinna być taka z jak największą ilością kakao, ale ja wzięłam zwykłą gorzką)
225 g masła
200 g cukru, drobnego
3 jajka
Do rondelka dodajemy masło, a także cukier i połamaną czekoladę. Na małym ogniu podgrzewamy aż wszystko się rozpuści i utworzy jednolitą masę czekoladową. Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy masa będzie chłodna wlewamy do niej roztrzepane jajka. Dokładnie mieszamy. Wlewamy do sporej foremki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. Pieczemy ok. 25 minut. Góra ma być ścięta ale całość lekko kleista. Wystudzamy i kroimy w kwadraty.
czwartek, 8 września 2011
Polukrowane muffiny z malinami
Gdy człowieka roznosi energia trzeba się czymś zająć. Ze mną było tak ostatnio. Siedziałam w domu, był wieczór, a energii miałam mnóstwo. Czym prędzej udałam się do kuchni i upiekłam muffiny. Tym razem z malinami, bo wcześniej kupiłam pełen pojemnik :) A oto rezultat...
Składniki (na ok. 16 muffinów):
2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
0.5 płaskiej łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanka mleka
100 g roztopionego, ostudzonego masła
pół pojemnika malin
0.5 szklanki cukru pudru
2 łyżki gorącej wody lub soku z cytryny
Mieszamy razem wszystkie suche produkty. Następnie do nich dodajemy stopniowo jajka, mleko i masło. Mieszamy dokładnie, aby nie było grudek. Maliny delikatnie myjemy, osuszamy i dodajemy do ciasta. Mieszamy. Część malin się rozpadnie, część pozostanie w większych kawałkach. Napełniamy nasmarowane tłuszczem foremki muffinkowe (silikonowych nie trzeba natłuszczać) do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy do czasu, aż wbity w muffina patyczek będzie suchy.
Cukier puder dokładnie ucieramy z wodą (sokiem z cytryny) aż powstanie gęsty lukier. Ostudzone muffiny polewamy lukrem.
Składniki (na ok. 16 muffinów):
2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
0.5 płaskiej łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanka mleka
100 g roztopionego, ostudzonego masła
pół pojemnika malin
0.5 szklanki cukru pudru
2 łyżki gorącej wody lub soku z cytryny
Mieszamy razem wszystkie suche produkty. Następnie do nich dodajemy stopniowo jajka, mleko i masło. Mieszamy dokładnie, aby nie było grudek. Maliny delikatnie myjemy, osuszamy i dodajemy do ciasta. Mieszamy. Część malin się rozpadnie, część pozostanie w większych kawałkach. Napełniamy nasmarowane tłuszczem foremki muffinkowe (silikonowych nie trzeba natłuszczać) do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy do czasu, aż wbity w muffina patyczek będzie suchy.
Cukier puder dokładnie ucieramy z wodą (sokiem z cytryny) aż powstanie gęsty lukier. Ostudzone muffiny polewamy lukrem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































