Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małe danka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małe danka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 maja 2014

Bułki do hot dogów. Klasyczne domowe hot dogi

Z domowymi hot dogami nie jest tak prosto jak z burgerami. Zwykle by je przygotować musimy korzystać z gotowych parówek, mało osób decyduje się na przygotowanie własnych. Ja nie jestem szczególną wielbicielką parówek, większość mi zupełnie nie smakuje. Z tego powodu trzymam się tych konkretnych, które mi posmakowały i jeśli najdzie mnie ochota na zjedzenie hot doga to przygotowuję go w domu. Jeżeli nie mamy samodzielnie zrobionych parówek, to warto rozejrzeć się po sklepach za smacznymi gotowymi, z dużą zawartością mięsa. Warto czytać etykiety, bo wtedy zorientujecie się, że w sprzedaży są parówki posiadające w składzie całe 30% mięsa (a nawet mniej). Gdy już zaopatrzycie się w dobre parówki to zabierzcie się za upieczenie bułek. Wiem, wiem - to już trochę przeczy określeniu "fast food", ale naprawdę warto poświęcić trochę czasu i zastąpić napuszone bułki ze sklepu świeżo upieczonymi, domowymi. 



niedziela, 18 maja 2014

Tacos z krewetkami i salsą z awokado i kukurydzy

Po ostatni mięsnym tacos z carnitas i salsą roja tym razem zdecydowałam się na coś lżejszego. Grillowane krewetki - pikantne, z aromatem wędzenia za sprawą chilli. Do tego dość lekka salsa z świeżym pomidorem, cebulą, kukurydzą oraz awokado. Tacos z krewetkami i salsą z awokado to lekka i przyjemna przekąska dla wielbicieli krewetek, doskonała do przygotowania w sezonie grillowym. Salsa z awokado i kukurydzy świetnie nada się nie tylko do tacos, ale również do mięs czy innych dań z grilla. 

Tacos z krewetkami, awokado i kukurydzą

poniedziałek, 12 maja 2014

Carnitas. Tacos z wieprzowiną i salsą roja

Pomidorowa salsa roja, na którą przepis podałam Wam wczoraj została przygotowana specjalnie do tacos. Idealnie pasowała do carnitas, będącego głównym składnikiem tego dania. Carnitas to dokładnie "małe mięso" i są to małe kawałki mięsa wieprzowego (a właściwie włókna, bo takie mięso rozpada się na poszczególne włókna). Carnitas przygotowuje się głównie z tłustszej łopatki wieprzowej. Na początku mięso długo się gotuje, aż będzie się rozpadało pod naporem widelca, a następnie gdy płyn odparuje obsmaża z wierzchu lub opieka. Ja wybrałam wersję opiekaną. Tak przygotowane mięso jest soczyste i wyraziste w smaku. Doskonale nadaje się do tacos czy różnych meksykańskich kanapek, ale moim zdaniem śmiało możecie je użyć do quesadillas.

Tacos z wieprzowiną i pomidorową salsą

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pieczarki faszerowane kaszą, serem i speckiem

Gdy podjęłam decyzję o przygotowaniu faszerowanych pieczarek bardzo szybko na myśl przyszła mi kasza. Te zdrowe ziarna zdecydowanie zbyt rzadko pojawiają się w polskich kuchniach. Mam wielką nadzieję, że takie przepisy jak mój dzisiejszy zachęcą Was do częstszego sięgania po kasze. Szczególnie, że są naprawdę różnorodne i można je wykorzystać do wielu ciekawych dań.

Do moich pieczarek wykorzystałam grubą kaszę jęczmienną, którą bardzo lubię. Wyrazisty smak farsz zawdzięcza speckowi (który możecie zastąpić dobrej jakości wędzonym boczkiem) oraz tartemu serowi bursztyn. Są pyszne. Można je podać zarówno jako samodzielną przekąskę jak i jako dodatek w daniu obiadowym. Ja podałam je jako dodatek do sznycli drobiowych w panierce serowej.

Zachęcam również do zapoznania się z innymi przepisami na faszerowane grzyby na moim blogu: grzyby portobello faszerowane serem korycińskim, szynką i pomidorami, pieczarki faszerowane szynką i cebulą, pieczarki nadziewane pieczarkami oraz pieczarki faszerowane z grilla.



sobota, 5 kwietnia 2014

Pasztet z czerwonej i czarnej soczewicy

Pasztet z soczewicy po raz pierwszy przygotowałam 3 lata temu korzystając z wskazówek znalezionych w artykule Agnieszki Kręglickiej. Pachnący kminem rzymskim, nieco pikantny pasztet z czerwonej soczewicy i marchewki skradł moje serce. Czerwona soczewica jest bardzo podatna na doprawianie, dlatego warto z nią poeksperymentować. Tym razem skorzystałam z pomysłu na dodanie do masy soczewicowej ziaren czarnej soczewicy, o którym wspomniała na forum cincin Elka. Miałam pełne obawy czy pasztet z całymi ziarnami będzie się trzymał, ale na szczęście był całkiem zwarty. Sporo słodkiej papryki i indyjskiego curry nadało pasztetowi wyjątkowy smak. Polecam tą potrawę wszystkim wielbicielom dań wegetariańskich i nie tylko - wielu mięsożercom ten pasztet również zasmakuje.


środa, 26 lutego 2014

Krokiety ziemniaczane z boczkiem

Wyjazd w polskie góry i nauka podstaw jazdy na nartach już za mną. Myślę, że o można mówić o całkiem dużym sukcesie biorąc pod uwagę, że miałam po raz pierwszy narty na nogach, a pod koniec wyjazdu byłam w stanie już zjechać z górki sama. Przyznaję - górka była mała, ale zawsze. Przy moim talencie do sportów wszelakich to całkiem duży sukces. 

Podczas wyjazdu posiłki przygotowywaliśmy sobie sami, a jeden z nich czyli krokiety ziemniaczane z boczkiem był dziełem mojego T, który z kuchnią radzi sobie całkiem nieźle. Krokiety były bardzo smaczne, dlatego postanowiłam je Wam pokazać. 


czwartek, 16 stycznia 2014

Sajgonki z wieprzowiną i krewetkami

Gdy poprzednio prezentowałam Wam przyrządzone przez siebie sajgonki wybrałam dość tradycyjny farsz: mięso, marchewka oraz grzyby mun, całość doprawiona sosem rybnym. Taki zestaw składników pozawala osiągnąć efekt zbliżony do tego czego spodziewamy się zamawiając tą przekąskę w jednym z barów. Tym razem zdecydowałam się na przygotowanie sajgonek z wieprzowiną i krewetkami. Zamiast sosu rybnego zastosowałam lubiany przeze mnie sos ostrygowy, a do mięsa dorzuciłam garść koktajlowych krewetek, które miałam w zamrażarce.


piątek, 10 stycznia 2014

Empanadas z mięsem i czarną fasolą

Empanadas to rodzaj pieczonych lub smażonych pierogów szczególnie popularny w niektórych państwach Ameryki Południowej (np w Argentynie). Można spotkać je nadziane mięsem, warzywami czy też serem. Ja wybrałam farsz mięsny, któremu zdecydowanie bliżej do kuchni meksykańskiej niż argentyńskiej. Zastanawiałam się czy moje pierogi to nadal empanadas... Popularna internetowa encyklopedia w wersji zagranicznej twierdzi, że trafiają się w Meksyku takie pierogi, dlatego pozostanę przy nazwie empanadas. 

Długo szukałam dobrego przepisu na ciasto odrzucając kolejne przepisy, gdzie wśród składników znajdowały się "gotowe porcje ciasta kruchego". Ja chciałam zdecydowanie zrobić je od podstaw. Z pomocą przyszedł mi blog Usagi, gdzie znalazłam przepis na ciasto M. Roux. Pozostało mi tylko przygotować własny farsz, ale tutaj działałam całkowicie intuicyjnie, bo wiedziałam czego chcę. Upieczone pierogi empanadas są świetne zarówno na gorąco jak i na zimno. Bez problemu możecie zabrać je następnego dnia na drugie śniadanie do pracy. Ciasto jest kruche i pyszne. Bardzo pasuje do niego dodatek tymianku, który zastosowałam. Jeżeli chcecie by Wasze empanadas były złociste z wierzchu pamiętajcie o posmarowaniu ich jajkiem. Całość jest dość czasochłonna, ale naprawdę warto. Waszym bliskim to się spodoba.

Pieczone pierogi z mięsem i fasolą

niedziela, 24 listopada 2013

Skrzydełka Buffalo

Dawno temu w październiku pojawił się pomysł przygotowania amerykańskich skrzydełek buffalo do naszego wspólnego gotowania. Pomysł od razu przypadł mi do gustu, ale sporo czasu minęło zanim został zrealizowany. Postanowiłam spróbować jak najbardziej zbliżonej wersji do oryginału, dlatego wyszukałam w sprzedaży "jedyny słuszny" sos z którym przygotowuje się te skrzydełka. Jednak jeśli chodzi o przyrządzenie to zrezygnowałam z smażenia w głębokim tłuszczu na rzecz lżejszego pieczenia. Skrzydełka w ostrym sosie to smaczna odmiana od zwykle przyrządzanych u nas skrzydełek. Zazwyczaj podaje się je z pokrojonym selerem naciowym oraz sosem przyrządzony z sera z niebieską pleśnią. Ja nie jestem wielbicielką selera naciowego w surowej wersji, dlatego zastąpiłam go słupkami marchewki. Też świetnie pasują do tego kurczaka i sosu. Możecie być pewni, że teraz gdy już wiem jak smakują takie skrzydełka będę kombinowała z przygotowaniem własnych sosów do oblepienia ich.


wtorek, 30 lipca 2013

Chlebki z patelni

Te chlebki zaciekawiły mnie, gdy tylko znalazłam je na blogu u Panny Malwinny. Czekałam tylko na okazję by się za nie zabrać. I okazja znalazła się bardzo szybko - piknik blogerów kulinarnych. Zdecydowałam się na przygotowanie dwóch past do pieczywa i potrzebne było mi coś z czym mogłabym podać pasty. Najpierw przyszła mi do głowy zwykła bagietka, ale w końcu moje myśli skierowały się ku tym prostym chlebkom. Ich przygotowanie jest bardzo szybkie (poza czasem odpoczywania ciasta, ale to tylko 30 minut - da się przeżyć), nie wymagają zbyt wielkiego nakładu pracy, a są bardzo smaczne :)

Ja zdecydowałam się na podanie ich z pastami do pieczywa, dlatego po przestygnięciu pokroiłam je w trójkąty (1 chlebek = 6 trójkątów). Jednak możecie bez problemu wykorzystać je jako dodatek obiadowy i podać np do mięsnych szaszłyków. Polecam szaszłyki wieprzowe z papryką, szczypiorem i serem oraz kofty z miętą



Składniki (8 chlebków):
(na podstawie przepisu, z moimi zmianami)

2 szklanki mąki pszennej (ok. 350 g) + do podsypywania
200 ml jogurtu greckiego
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
1/4 łyżeczki ostrej papryki w proszku

Mąkę mieszamy w misce z proszkiem do pieczenia, solą, ostrą papryką i posiekaną natką pietruszki. Dodajemy jogurt naturalny i widelcem nieco mieszamy całość. Wykładamy na blat i zagniatamy ciasto. Dla ułatwienia możemy blat nieco posypać mąką pszenną. Zagniecione ciasto przekładamy ponownie do miski, przykrywamy i dajemy mu odpocząć przez 30 minut.

Po 30 minutach rozgrzewamy mocno patelnię z powłoką nieprzywierającą. Ciasto dzielimy na 8 jednakowych części i formujemy z nich małe kulki. Każdą kulkę oprószamy mąką i wałkujemy aż do otrzymania placka o grubości 2-3 mm. Tak otrzymany chlebek wykładamy na rozgrzaną, suchą patelnię i smażymy z obu stron przez 1-2 minuty, aż na powierzchni się nieco zarumieni i pojawią się brązowe plamki. W ten sam sposób postępujemy z kolejnymi partiami ciasta. 


I na koniec w towarzystwie piknikowych past. Jeśli jesteście zainteresowani obejrzeniem większej ilości pysznych dań z pikniku blogerów kulinarnych to zajrzyjcie do albumu :)

środa, 10 lipca 2013

Pesto z bazylii i słonecznika. Caprese z bazyliowym pesto

Pesto to świetna sprawa, gdy chcemy przygotować błyskawiczny obiad. Wystarczy dodać je do ugotowanego makaronu i wymieszać :) Niewielka filozofia, prawda? Dobrze jest czasem mieć słoiczek z pesto na czarną godzinę. Ale jeśli tylko macie chociaż o parę minut więcej to naprawdę warto przygotować takie pesto samodzielnie.

Ja w ciągu 10 minut przygotowałam bazyliowe pesto z serem i prażonymi ziarnami słonecznika. Takie pesto możecie przechowywać przez kilka dni w lodówce pod cienką warstwą oliwy i wykorzystać nie tylko do makaronu. Bardzo lubię pszenne pieczywo posmarowane pesto i zapieczone z mozzarellą. To świetna przekąska. Możecie również posmarować nim ciasto na pizzę, spód tarty czy też dodać do zupy lub mięsa. Jestem pewna, że każdy może znaleźć dla niego wiele zastosowań. 


Składniki:

ok. 20 dużych liści bazylii (lub więcej mniejszych, moje miały 8-10 cm długości)
2 łyżki ziaren słonecznika
4 łyżki startego sera (parmezanu, szenekera, bursztyna...)
4 łyżki oliwy e.v.
szczypta soli

Ziarna słonecznika prażymy na suchej patelni, aż będą miały złocisty kolor. Odstawiamy aby ostygły.

Do malaksera lub moździerza wykładamy liście bazylii. Dodajemy ziarna słonecznika, ser oraz szczyptę soli. Wlewamy oliwę. Miksujemy całość lub dokładnie ucieramy w moździerzu.

Tak przygotowane pesto możemy przechowywać w lodówce przez kilka dni w zamkniętym pojemniku. Pesto należy przykryć też cienką warstwą oliwy.


 

Caprese z bazyliowym pesto

250 g sera mozzarella
3 średnie pomidory
ok. 6 łyżeczek bazyliowego pesto
1-1.5 łyżki oliwy
świeżo mielony czarny pieprz
sól

Ser mozzarella odsączamy, kroimy w plastry. Pomidory kroimy w plastry. Układamy na talerzu naprzemiennie. Oprószamy niewielką ilością soli i świeżo mielonego pieprzu. Polewamy cienką strużką oliwy. Na każdą parę (plaster oliwy, plaster sera) wykładamy po pół łyżeczki bazyliowego pesto. Podajemy.

Dodatkowo małe plasterki z końcówek pomidorów i sera możemy pokroić w kostkę i wymieszać z niewielką ilością pesto.  


Tak przygotowane pesto możecie wykorzystać również do takich dań:


piątek, 5 lipca 2013

Sajgonki

Sajgonki. Ta niezwykle popularna przekąska, która w naszym jadłospisie pojawiła się w latach 90-tych nadal ma wielu wielbicieli. Ja również należę do wielbicieli sajgonek :) Bardzo długo zwlekałam z tym by spróbować zrobić je samodzielnie. Papier ryżowy miałam, grzyby mun i makaron chiński również, a mimo to nie mogłam się za to zabrać. Aż do teraz :) 

Przejrzałam sporo przepisów, na farsz do sajgonek i zdecydowałam się przygotować taki usmażony wcześniej. W przyszłości z pewnością zrobię całkowicie surowy farsz - tak jak powinno być w prawdziwych wietnamskich sajgonkach :) A na razie zapraszam Was do spróbowania tego, który przygotowałam. 


Składniki:

250 g mielonej wieprzowiny
2 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
1 marchewka, starta na małych oczkach tarki
1 czerwona cebula, pokrojona w kostkę
6 grzybów mun
50 g makaronu chińskiego z fasoli mung
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
1 pęczek natki pietruszki, posiekane liście
1 jajko
14-16 arkuszy papieru ryżowego
olej do smażenia

Grzyby mun zalewamy gorącą wodą i odstawiamy do namoczenia na 15 minut. Po tym czasie odsączamy i kroimy w cienkie paseczki

Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju i szklimy na nim cebulę z czosnkiem. Następnie dodajemy marchewkę oraz mięso. Smażymy aż mięso całkowicie straci różowy kolor. 

Makaron zalewamy wrzącą wodą i moczymy pod przykryciem przez 3 minuty. Odsączamy. Wykładamy na deskę i  kroimy szybko na nieco mniejsze kawałki.

Do usmażonego mięsa dodajemy pokrojone grzyby mun, a po trzech minutach pokrojony makaron oraz sos sojowy i sos rybny. Całość mieszamy i trzymamy na ogniu jeszcze przez 2 minuty. Mieszamy z posiekaną natką pietruszki. Odstawiamy do przestygnięcia. 

Ostudzony farsz mieszamy z jajkiem.

Szerokie, niezbyt wysokie naczynie napełniamy gorącą wodą (ja użyłam do tego patelni). W gorącej wodzie maczamy przez kilka sekund arkusz papieru ryżowego - papier ryżowy zmięknie. Miękki papier wykładamy na deskę. Na brzegu arkusza (2-3 cm od brzegu) wykładamy nieco przygotowanego farszu. Przykrywamy go papierem ryżowym (tą pozostawioną 2-3 cm częścią). Następnie boki składamy do środka, a resztę zwijamy jak krokieta. Odkładamy na bok i czynności powtarzamy z pozostałymi arkuszami papieru ryżowego. 


W  głębokiej patelni lub woku rozgrzewamy olej. Ja nalałam tyle by sięgało do połowy wysokości sajgonki. Sajgonki przekładamy do gorącego oleju i smażymy z obu stron aż osiągną złoty kolor. Podajemy z ulubionym sosem. 

wtorek, 25 czerwca 2013

Portobello faszerowane serem korycińskim, szynką i pomidorami

Wczoraj zaprezentowałam Wam przepis na smażony makaron z brązowymi pieczarkami kupionymi podczas pikniku dotyczącego dobrej żywności. Na tym samym pikniku kupiłam również grzyby portobello. Pierwotny plan przewidywał wykorzystanie jako głównego składnika wegetariańskich burgerów, ale zmieniłam zdanie - postanowiłam je nafaszerować. Wiedziałam, że chcę wykorzystać posiadany ser koryciński oraz chutney z zielonych pomidorów. Jako inspirację wykorzystałam przepis znaleziony na blogu u Thiessy, który przerobiłam do swoich potrzeb. 

Składniki:

3 grzyby portobello
80 g sera korycińskiego, pokrojonego w niewielką kostkę
4-5 plastrów szynki dojrzewającej, porwane na mniejsze kawałki
3 łyżeczki pomidorowego chutney'a (u mnie Ostry zielony pomidor od Luks Pomady)
1 średnia czerwona cebula, pokrojona w piórka
1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
8 łyżeczek oliwy
sól, pieprz

Grzyby portobello pozbawiamy nóżek. Dokładnie czyścimy, myjemy, osuszamy. Z wierzchu smarujemy przy pomocy pędzelka każdy z kapeluszy łyżeczką oliwy. Do środka każdego z grzybów wlewamy również po łyżeczce oliwy. Doprawiamy solą i pieprzem środek grzybów. Grzyby układamy w foremce wyłożonej folią aluminiową blaszkami do góry i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez 7 minut, a następnie odwracamy blaszkami do dołu i pieczemy kolejnych 7 minut. 

Na patelni rozgrzewamy pozostałe 2 łyżeczki oliwy i szklimy na niej cebulę z czosnkiem. Następnie dodajemy porwane plastry szynki i podsmażamy przez 30 sekund. Zawartość patelni przekładamy do miski z pokrojonym w kostkę serem i dokładnie mieszamy.

Gdy skończymy pieczenie grzybów portobello blaszkami wyjmujemy blaszkę z piekarnika. Na wierzch blaszek wykładamy po łyżeczce pomidorowego chutney'a. Na chutney'u rozkładamy farsz szynkowo-serowy. Ponownie wstawiamy grzyby z farszem do piekarnika i zapiekamy jeszcze 3-4 minuty. 


czwartek, 6 czerwca 2013

Masło czosnkowo-tymiankowe

Dzisiaj prezentuję Wam jeden z najprostszych dodatków do dań z grilla - masło czosnkowo-tymiankowe. Nie przepadam za gotowymi produktami typu masło do pieczywa czosnkowego, dlatego zwykle staram się takie smarowidło przygotowywać samodzielnie. Od jakiegoś czasu duża główka dobrego polskiego czosnku  stała się jednym ze stałych składników zabieranych przeze mnie na wyjazdy połączone z grillowaniem. 

Przygotowanie takiego masła jest bardzo szybkie i mało skomplikowane. Proponuję Wam wersję z dodatkiem suszonego tymianku, ale jeśli wolicie "czyste" masło czosnkowe to po prostu ten tymianek pomińcie. Możecie też zastąpić go swoimi ulubionymi ziołami :) Zdecydowanie jest smaczniej niż w przypadku produktów gotowych :)

Składniki:

100 g miękkiego masła
1 łyżeczka suszonego tymianku
3 ząbki czosnku
sól (u mnie morska w młynku)

do podania: pieczywo na grzanki

Ząbki czosnku obieramy i przeciskamy przez praskę. Masło przekładamy do miseczki, dodajemy do niego czosnek oraz tymianek. Doprawiamy niewielką ilością soli. Ucieramy całość dokładnie.

Wymieszane masło wykładamy na kawałek folii spożywczej. Zawijamy, formujemy wałeczek. Wkładamy masło do lodówki i zostawiamy na co najmniej 1-2 godziny.

Na około 30 minut przed grillowaniem wyjmujemy masło z lodówki by nieco zmiękło. Masłem smarujemy kawałki pieczywa z obu stron. Grillujemy lub obsmażamy po obu stronach, aż grzanki zaczną się złocić.


środa, 22 maja 2013

Quesadillas z zasmażaną fasolą, pomidorami i jalapeno

Ponownie na moim stole pojawiły się quesadillas. Uwielbiam je i przygotowuję w bardzo wielu wariantach smakowych. Ta wersja zawiera często pojawiającą się w przepisach kuchni meksykańskiej zasmażaną fasolę czyli frijoles refritos. Fasolę możecie bez problemu przygotować w domu samodzielnie lub wykorzystać zasmażaną fasolę w puszce. Wykorzystując fasolę w puszce zwróćcie uwagę czy nie zawiera ona już papryczek jalapeno. Jeśli tak, to możecie ograniczyć dodawanie jalapenos do quesadillas lub całkiem z nich zrezygnować. Pomidory dodają całej potrawie nieco świeżości - zamiast nich możecie z powodzeniem zastosować salsę na bazie pomidorów np pico de gallo. Podać można z dodatkiem gęstej śmietany :)

Quesadillas z fasolą i jalapeno


Składniki: (na 2 sztuki):

2 pszenne tortille
1 szklanka tartego sera np cheddara
6 łyżek zasmażanej fasoli (gotowej lub zrobionej samodzielnie np z tego przepisu)
5-6 plasterków marynowanej papryczki jalapeno, drobno posiekane
1 pomidor, obrany ze skórki, pozbawiony pestek, miąższ pokrojony w drobną kostkę

Pszenne tortille podgrzewamy przez kilka sekund aż będą miękkie. Na każdej z nich wykładamy po pół szklanki sera. Następnie na połówkę każdej tortilli wykładamy po 3 łyżki zasmażanej fasoli i po połowie pokrojonego pomidora. Posypujemy połową posiekanego jalapeno. Przykrywamy drugą połową pokrytą serem. Dociskamy lekko.

Złożone tortille wykładamy (pojedynczo) na mocno rozgrzaną patelnię (u mnie grillowa). Smażymy aż tortilla będzie chrupiąca i przyrumieniona, a ser zacznie się rozpuszczać. Następnie przewracamy na druga stronę i smażymy do chrupkości. Ser musi się całkowicie rozpuścić i skleić obie połowy tortilli. Quesadillas podajemy pokrojone w trójkąty.

Quesadillas z fasolą i pomidorami

poniedziałek, 6 maja 2013

Quesadillas z szynką i serem

Tortilla zapieczona z serem i szynką to jeden z najprostszych sposobów na przyrządzenie quesadiilas. Prostsza jest tylko i wyłącznie wersja z samym serem. To danie jest łatwe w przygotowaniu, szybkie i pyszne :)

W Meksyku quesadillas przyrządza się najczęściej z tortilli kukurydzianych, ale ze względu na niewielką ich dostępność w Polsce to danie przyrządzam z tortilli pszennych. Najważniejsze by wykorzystać naprawdę dobrej jakości ser, o wyrazistym smaku. Bo ser tu jest najważniejszy :)


Składniki (na 1 porcję):

1 tortilla
1 duży plaster dobrej szynki, porwany na kawałki
70-80 g wyrazistego w smaku, dobrze topiącego się sera, startego (u mnie cheddar z papryką i chilli)

Na jedną połowę tortilli wykładamy połowę sera, następnie wykładamy porwaną szynkę i na wierzchu układamy resztę sera. Tortillę składamy na pół przykrywając szynkę i ser pustą połową tortilli.  Złożoną tortillę wykładamy na mocno rozgrzaną patelnię (u mnie grillowa) i opiekamy z obu stron, aż tortilla będzie chrupiąca, a ser się rozpuści i sklei całość.

Usmażoną tortillę kroimy na 4 części. Podajemy z salsą pico de gallo (pomidory, cebula, jalapeno, sok z limonki, kolendra - u mnie bez kolendry i z czerwoną cebulą). Można również podać z guacamole. 

Jeśli chcecie przygotować większą porcję to podwójcie ilość składników, wykładajcie je na całą powierzchnię tortilli, a następnie przykryjcie drugą tortillą.

Zapraszam również do zapoznania się z przepisami na quesadillas z kurczakiem oraz quesadillas z wieprzowiną i papryką


wtorek, 19 lutego 2013

Frytki czosnkowe z piekarnika

Frytki przygotowane w piekarniku różnią się smakiem od takich smażonych w głębokim tłuszczu. Jednak ich niewątpliwą zaletą jest użycie znacznie mniejszej ilości tłuszczu. Ja bardzo lubię takie pieczone ziemniaki w formie frytek. Ostatnio przy okazji przyrządzania burgerów z czerwonej soczewicy przygotowałam czosnkową wersję frytek. Jeśli lubicie czosnek to polecam wypróbowanie go jako dodatku do frytek :)

Frytki czosnkowe

700 g obranych ziemniaków (u mnie odmiana Satina), pokrojonych w słupki
4-5 łyżek oleju czosnkowego (lub zwykłego + 3-4 ząbki czosnku, drobno posiekane)
1.5 łyżki suszonego tymianku
1/2 łyżki słodkiej papryki
1/3 łyżki ostrej papryki
1/3 łyżki soli

Olej i wszystkie przyprawy wkładamy do foliowego woreczka, mieszamy w nim. Wkładamy do woreczka pokrojone ziemniaki, wiążemy. Potrząsamy woreczkiem, aż ziemniaki zostaną dokładnie obtoczone w oleju i przyprawach. Głęboką blaszkę piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Układamy na nim ziemniaki starając się utworzyć jedną warstwę. Blachę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni (termoobieg) i pieczemy ok. 25 minut.

Frytki możemy podać jako dodatek obiadowy lub samodzielną przekąskę z dipami.


czwartek, 17 stycznia 2013

Kuleczki ryżowe z wędzonym kozim serem.

Od czasu jednego z blogowych spotkań, gdy wraz z dwiema innymi blogerkami zamówiłyśmy brazylijskie ryżowe kuleczki (bolinhos de arroz) chodziło mi po głowie zrobienie czegoś podobnego w domu. Takie kuleczki są moim zdaniem świetną imprezową przekąską. Inspirując się tym przepisem przygotowałam ryżowe kuleczki z wykorzystaniem wędzonego koziego sera. Dzięki zastosowaniu tego sera kuleczki uzyskały niesamowity dymny zapach i wspaniały smak. 


Składniki (ok. 24 kuleczek):

1.5 szklanki ugotowanego ryżu (szklanka 250 ml)
6 łyżek tartego wędzonego, koziego sera (u mnie Kozidymek od "Kaszubskiej Kozy")
1 jajko, lekko roztrzepane
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki mleka
1/2 - 2/3 szklanki mąki pszennej (szklanka 250 ml)
1/2 łyżeczki soli
ziołowy pieprz
olej do smażenia

Wszystkie składniki kulek przekładamy do miski i dokładnie mieszamy ze sobą. Doprawiamy ziołowym pieprzem. Masa musi być dość kleista, ale wilgotnymi rękoma musi dać się uformować małe kulki (wielkość orzecha włoskiego). Na patelni rozgrzewamy olej do smażenia. Wrzucamy na niego uformowane kuleczki i smażymy do uzyskania złotego koloru. 

Kuleczki możemy zjeść samodzielnie lub podać je z dipem. Ja podałam swoje z sosem tysiąc wysp. 


piątek, 16 listopada 2012

Placki z kukurydzy i pieczonej papryki. Liebster Blog.

Pyszne placuszki dla wielbicieli kukurydzy. W sezonie na kolby kukurydzy do ich przygotowania śmiało można wykorzystać ugotowane ziarna ścięte z kolb. Poza sezonem używamy kukurydzę z puszki, tak jak ja to uczyniłam. W zależności od preferencji można całkowicie zrezygnować z papryczki chilli (otrzymując całkiem łagodną wersję) lub zwiększyć jej ilość. Placuszki można zjeść samodzielnie lub z sosem jogurtowym.



Składniki (na ok. 16-18 placków):

1 puszka kukurydzy, odcedzona, opłukana i odstawiona do odcieknięcia
1 niewielka cebula, pokrojona w niewielką kostkę
2 ząbki czosnku, posiekane
kawałek ostrej zielonej papryczki chilli, posiekany
5 łyżek pokrojonej drobno, pieczonej, marynowanej papryki
5 łyżek jogurtu naturalnego
6-7 łyżek mąki pszennej
1 jajko
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól, czarny pieprz
olej do smażenia

Na rozgrzanego łyżce oleju szklimy cebulę z czosnkiem i papryczką chilli. Odstawiamy do ostygnięcia.

Do miski wpijamy jajko i mieszamy je dokładnie z jogurtem naturalnym. Następnie dodajemy mąkę pszenną i mieszamy całość do otrzymania jednolitej masy (bez grudek mąki). Dodajemy do ciasta odsączoną kukurydzę, posiekaną pieczoną paprykę, natkę pietruszki oraz ostudzoną cebulę z czosnkiem i papryczką. Wszystko razem dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.

Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju. Na olej łyżką wykładamy masę tworząc niewielkie placuszki (1 czubato napełniona łyżka = 1 placek). Smażymy na małym ogniu do zezłocenia po obu stronach.

Usmażone placuszki odsączamy od nadmiaru tłuszczu na ręcznikach papierowych.



Ostatnio zostałam nominowana w małej blogowej zabawie przez dwie blogerki: Aleksandrę z bloga Moja Toskania oraz Agę z bloga Całkiem Smaczne Życie. Bardzo dziękuję za nominowanie :) Bardzo chętnie odpowiem na Wasze pytania, ale kolejnym osobom nie będę posyłać, ponieważ po pierwsze nie wiedziałabym jak wybrać tylko 11 blogów, a po drugie chyba z miesiąc układałabym pytania :P



Oto moje odpowiedzi na pytania Aleksandry:

1. Wakacje Twoich marzeń. Długi objazd całej Europy. Poznanie najciekawszych zakątków różnych państw europejskich. 

2. Czy byłaś kiedyś w Toskanii? Czy Ci się podobało? Jeszcze nie miałam okazji być w Toskanii, ale mam nadzieję, że jak najszybciej ulegnie to zmianie. 

3. Czego nie lubisz robić? Prasować, zdecydowanie jest to czynność, którą najmniej lubię.

4. Czy dzięki prowadzeniu bloga Twoje życie odmieniło się w jakiś sposób? Przede wszystkim dzięki prowadzeniu bloga poznałam całą masę fantastycznych osób. Prowadzenie bloga pozwoliło mi na zupełnie inne spojrzenie na świat. Poza tym spowodował, że zaczęłam stawiać sobie coraz więcej kulinarnych wyzwań - zrobiłam pierwsze samodzielne pieczywo, sushi, upiekłam pizzę na kamieniu. No i oczywiście cały czas doskonalę się w kwestii fotografii. 

5. Dlaczego założyłaś bloga? Chciałam mieć miejsce do zapisywania najpierw wypróbowanych z różnych źródeł, a potem z czasem wymyślanych przepisów. 

6. Czy w obecnych czasach można żyć bez internetu? Można, choć jest coraz trudniej, ponieważ internet otacza nas z każdej strony. Nawet w jednym ze znanych mi warszawskich parków przy drzewach będących Pomnikami Przyrody znajdują się tabliczki i aby poznać więcej informacji o drzewie trzeba wczytać przez telefon kod z tabliczki i połączyć się przez internet ze stroną informacyjną. Mimo to znam osoby szczęśliwie żyjące praktycznie bez korzystania z internetu.

7. Skąd bierzesz przepisy kulinarne: z sieci czy z książek? Jestem wielbicielką książek, więc większość przepisów staram się brać właśnie z nich... lub z mojej głowy. 

8. Co zazwyczaj robisz w weekend? Lenię się - długo śpię, wraz z moim T. oglądam filmy, spotykamy się ze znajomymi. 

9. Święta Wielkanocne czy Boże Narodzenia? Boże Narodzenie

10. Słodkie czy słone? Umiarkowanie słone. 

11. Film w telewizji czy w kinie? W kinie



Oto moje odpowiedzi na pytania Agi:

1. Możesz przeżyć przygodę jednej postaci z ulubionej książki lub filmu. Kto to jest i co to za przygoda? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ostatnio jestem na fazie czytania całej masy kryminałów, a tak jak wiadomo "przygody" wiążą się z martwymi ludźmi, więc raczej nie jest to coś co chciałabym przeżyć na własnej skórze. Poza tym nic mi do głowy nie przychodzi, bo cały czas przypominają mi się kolejne kryminały. Hmmm... w sumie podróż dookoła świata mogłaby być ciekawa, więc może wybrałabym postać Fileasa Fogga z powieści J. Verne'a "W osiemdziesiąt dni dookoła świata".

2. Twoja kąpiel pachnie...cytrusami.

3. Słodki czy słony? Umiarkowanie słony.

4. Zamykasz oczy i przenosisz się... no właśnie, gdzie? W jakieś ciche i spokojne miejsce, gdzie mogę się zrelaksować bez przeszkód.

5. Masz możliwość odbycia jednej podróży w czasie. Przeniesiesz się do przeszłości by przeżyć coś jeszcze raz (jeśli tak, co to za chwila?) czy do przyszłości by zobaczyć co się wydarzy? Nie zdecydowałabym się na taką podróż. Wolałabym by przyszłość pozostała niewiadomą, dlatego przyszłość odpada. Natomiast jeśli chodzi o przeszłość to nie wszystko co się zdarzyło ukształtowało mnie taką jaką jestem. Nawet drobna zmiana w przeszłości mogłaby zmienić całkowicie moje życie, a to nie jest mi potrzebne.

6. Planujesz i organizujesz podróż życia ( nie masz limitów finansowych ), dokąd się wybierzesz? Chciałabym dokładnie poznać Europę. Nie tylko znane zakątki Włoch czy Hiszpanii, ale też całą Skandynawię, Bałkany, mniej znane regiony Europy Zachodniej. Myślę, że w każdym z państw mogłabym znaleźć coś godnego poznania. 

7. Coś co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale do tej pory nie starczyło Ci odwagi. Jest coś takiego? Z pewnością jest coś takiego. Chciałabym przejechać się takim prawdziwym wielkim rollercoasterem, jednak nigdy nie miałam okazji. I znając mnie to nie jestem pewna, czy gdybym miała okazję to starczyłoby mi odwagi. Na pewno są jeszcze inne rzeczy, ale naprawdę nie przychodzi mi nic do głowy.

8. Masz 20 minut na szybki obiad, co zrobisz? Makaron w szybkim sosie lub danie stir-fry

9. Smak, którego nie możesz zapomnieć... Smak prawdziwej włoskiej pizzy. 

10. Gotując najczęściej słuchasz...skwierczenia na patelni i bulgotania w garnkach. 

11. Twoje kulinarne guru to? Nie mam kulinarnego guru. Wielu kucharzy za różne rzeczy podziwiam i szanuję, ale nie jestem w stanie wymienić jednego konkretnego i określić go mianem guru. 

środa, 7 listopada 2012

Klopsiki z fasoli.

Takie kuleczki na jeden kęs są świetnym pomysłem na imprezową przekąskę. Można przygotować je jako wegetariańską alternatywę dla kuleczek mięsnych, do tego wszystkiego podać ze dwa czy trzy rodzaje dipów i możemy pałaszować ze smakiem.

Składnik (na ok. 18-20 kuleczek):

1/2 cebuli, pokrojonej w kostkę

2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę lub drobno posiekane

ok. 400 g odsączonej fasolki z puszki (ja wykorzystałam fasolę czarne oczko ze słoika)

2 łyżki oliwy

1 czubata łyżeczka pasty paprykowej

1/3 łyżeczki kminku

sól, pieprz

do panierki:

mąka, jajko, bułka tarta

olej do smażenia

Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy i smażymy na niej cebulę do miękkości. Do prawie miękkiej cebuli dodajemy czosnek i smażymy go przez chwilę z cebulą. Cebulę i czosnek zdejmujemy z patelni i odstawiamy do przestygnięcia.

Odsączoną fasolkę miksujemy z 1 łyżką oliwy. Przekładamy do miski, łączymy z podsmażoną cebulą i czosnkiem, kminkiem oraz pastą paprykową. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Z otrzymanej masy formujemy małe kuleczki. Każdą z kuleczek obtaczamy w mące, której nadmiar strzepujemy. Obtoczone w mące kulki obtaczamy kolejną w roztrzepanym jajku oraz w bułce tartej.

Na patelni rozgrzewamy olej do smażenia. Smażymy na nim aż kuleczki będą pokryte złotą/brązową chrupiącą panierką.

Mała rada. Masa fasolowa ma konsystencję gęstej pasty. Jeśli chcemy by kuleczki nie rozpływały nam się w czasie smażenia warto zadbać by olej sięgał do połowy kuleczek. Dzięki temu po usmażeniu ich po obu stronach całe kulki będą pokryte chrupiącą panierką, a nie tylko ich spód i wierzch.



Takie przekąski najlepiej podawać jest z samodzielnie przygotowanymi dipami i bardzo Was do tego zachęcam. Jednak zdarza się, że na przyrządzenie dipu nie starczy nam już czasu - wtedy można sięgnąć po dobrej jakości dipy gotowe.

Klopsiki z fasoli podałam z dodatkiem dipu Hot Salsa marki Fine Food otrzymanego od Makro. Konsystencję ma zbliżoną do tartych pomidorów, nie wygląda jak sztucznie zagęszczany sos. Zapach wyraźnie pomidorowy (pomidory w sosie własnym stanowią 58% składu), widoczne i wyczuwalne kawałki cebuli oraz papryki. Jeśli chodzi o ostrość tego dipu to moim zdaniem jest umiarkowanie ostry. Jednak ja lubię ostre potrawy, więc by mnie poruszyć trzeba sporo więcej :) Ogólnie smak sosu jest w porządku, więc jeśli nie macie czasu lub ochoty na przyrządzenie własnego pikantnego dipu pomidorowego to warto wybrać ten marki Fine Food.

 

Wraz z dipem Hot Salsa otrzymałam również dip serowy Nachos Cheese marki Fine Food. Zapewne wielu z Was znany jest jako dodatek do  nachos czyli chipsów z meksykańskim rodowodem, serwowany m.in. w wielu kinach jako przekąska. Idąc tym tropem postanowiłam spróbować tego sosu zgodnie z przeznaczeniem czyli z nachosami. W przypadku tej oceny nie wiem czy potrafię być obiektywna. Staram się ograniczać używanie gotowych sosów jednak sos serowy do nachos bardzo lubię :) W związku z tym mogę powiedzieć, że mi smakowało i jeśli tak jak ja lubicie nachos z sosem serowym to ten wart jest spróbowania. 

 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...