Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blue Dragon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blue Dragon. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

Azjatyckie warsztaty z marką Blue Dragon. Mięsne kuleczki z majonezem satay :)

Gdy jakiś czas temu na maila dostałam informację, że przyjeżdża do Polski naczelny szef marki Blue Dragon - Wilson Chung i w związku z jego wizytą planowane są warsztaty dla blogerów wiedziałam, że chciałabym w nich uczestniczyć. Termin mi odpowiadał, więc bez oporów potwierdziłam, że stawię się 11 października na miejscu warsztatów czyli w siedzibie Warszawskiej Akademii Kulinarnej przy Placu Szembeka.


Warsztaty były kolejną okazją do spotkania z poznanymi wcześniej blogerkami z Warszawy oraz poznania blogerek z innych miejsc Polski (w tym 6-osobowej grupy osób z Poznania). W oczekiwaniu na przybycie wszystkich nie obyło się wypicia kawy czy herbaty oraz przyjemnych "ploteczek". :)



Całość spotkania podzielona była na trzy główne części. W pierwszej z nich szef Wilson Chung (z pomocą osoby tłumaczącej) opowiadał nam o podstawowych składnikach trzech wiodących kuchni w marce Blue Dragon czyli: japońskiej, chińskiej oraz tajskiej. Rozpoczęliśmy od poznania różnic między jasnym sosem sojowym, ciemnym i japońskim. Mogliśmy każdego z nich spróbować osobno. Dowiedzieliśmy się m.in. że sos sos japoński jest słodszy z powodu dodania do niego niewielkiej ilości wina mirin, a sos sojowy ciemny jest ważony z dodatkiem pszenicy. Jeśli chodzi o użycie w kuchni jasnego i ciemnego sosu sojowego to ciemny jest dobry do wykorzystywania w trakcie gotowania, a jasny jako składnik dressingu, jako przyprawa. Po sosach sojowych przyszła pora na poznanie często stosowanego w kuchni japońskiej słodkiego wina do gotowania mirin (określonego przez W. Chunga jako słodzone, gotowane sake),octu ryżowego, sosu ostrygowego, sosu rybnego oraz pasty z tamaryndowca.


Drugim etapem spotkania były kulinarne demonstracje. Wilson Chung zaprezentował nam przygotowanie klasycznego chińskiego smażonego ryżu z jajkiem (chociaż mógłby być ten ryż odrobinę bardziej doprawiony sosem sojowym), o którym dowiedzieliśmy się, że jest to danie, którym testuje się kucharzy oraz, że najlepszy przygotowywany jest z jednodniowego ryżu (będzie odpowiednio suchy i nie będzie absorbował oleju).

Przygotował też stir-fry'a z użyciem sosu seczuańskiego pomidorowego oraz tajskiego zielonego curry z kurczakiem. W przypadku tajskiego curry dowiedzieliśmy się, że należy zamiast soli stosować sos rybny, a bez sosu rybnego nie uda nam się uzyskać odpowiedniej głębi smaku.



Podany został też bardzo smaczny stek przygotowany poprzez natarcie go sosem czerwone curry i usmażenie. Usmażony stek został pokrojony na kawałki i polany słodkim sosem chilli przed podaniem. Był naprawdę dobry i soczysty :)


Na końcu części demonstracyjnej W. Chung zaprezentował nam sposób formowania sushi nigiri z łososiem i podanie ich w nieco odmiennej formie - z dodatkiem sosu teriyaki na wierzch, lekko skarmelizowanego przy użyciu małego palnika (jak do creme brulee) oraz mieszanki łososiowego i cytrusowego kawioru.




Po demonstracjach i próbowaniu potraw przygotowanych przez Wilsona Chunga przyszła pora na etap 3 spotkania czyli nasze gotowanie :) Nie ukrywam, że większość z nas czekała na to niecierpliwie :) Uzbrojeni w fartuszki, w niewielkich grupach przystąpiliśmy do pracy. Ja gotowałam ze Smaczną Pyzą oraz Hanią-Kasią.

Każdy z zespołów miał inną potrawę do przygotowania. Były m.in.wołowina w sosie teriyaki, tajski smażony ryż, sałatka z kurczakiem zawinięta w papier ryżowy, pikantny makaron japoński, zupa tom yum, steki z bakłażana z pastą miso oraz przygotowywane przez naszą trójkę mięsne kuleczki z majonezem satay. Jak dla mnie zdecydowanym hitem były mięsne kuleczki oraz steki z bakłażana. Pikantny makaron japoński też był smaczny, choć ostry :) Zmniejszyłabym w nim trochę ilość imbiru by całość była bardziej zrównoważona.


Po przygotowaniu wszystkich potraw, obfotografowaniu ich przez blogerów, fotografów i nakręceniu przez ekipię TVN-u wreszcie mogliśmy przystąpić do jedzenia. Przyznam szczerze, że momentami wątpiliśmy czy ta chwila nastąpi - jedzenie stało i stało, a nadal go nikt nie jadł :) Na szczęście w końcu nadeszła chwila jedzenia poprzedzona kilkoma słowami na temat przygotowywanej potrawy wygłoszonymi przez przedstawicieli każdej z grup :)




Ponieważ bardzo zasmakowały mi mięsne kuleczki podzielę się z Wami przepisem. Bardzo mi smakowały, z pewnością chętnie je jeszcze przygotuję.


Mięsne kuleczki (składniki na duuużo kuleczek)

1.5 kg mięsa mielonego z kurczaka

100 ml mleczka kokosowego Blue Dragon

100 g sosu z orzeszkami ziemnymi satay marki Blue Dragon

150 g bułki tartej

50 g cebuli dymki, drobno posiekanej (zarówno cebulka jak i szczypior)

350 g wiórków kokosowych

Do mielonego mięsa dodajemy wszystkie pozostałe składniki (poza wiórkami kokosowymi) i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 30 minut do lodówki do schłodzenia.


Po tym czasie z mięsa formujemy niewielkie kuleczki i obtaczamy je w wiórkach kokosowych.


Podsmażamy kuleczki 3-4 minuty, a następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego lub na blachę i pieczemy 8-10 minut w 180 stopniach.

Na warsztatach nie podsmażałyśmy kuleczek tylko od razu wyłożyłyśmy je na natłuszczoną blachę i wstawiłyśmy do piekarnika. W momencie gdy kuleczki od spodniej strony przyrumieniły się, odwróciłyśmy wszystkie.


Majonez Satay

200 g sosu z orzeszkami ziemnymi satay marki Blue Dragon

200 g pełnotłustego majonezu

100 g chrupiącego masła orzechowego

sok wyciśnięty z 1 limonki

Wszystkie składniki majonezu satay mieszamy dokładnie ze sobą.

Majonez Satay podajemy z gorącymi kuleczkami mięsnymi.



Mięsne kuleczki z majonezem satay


Bardzo dziękuję firmie AB Foods za zorganizowanie warsztatów kulinarny, Panu Wilsonowi Chungowi za poprowadzenie spotkania oraz Panu Marcinowi Skrzypkowi za zaproszenie na warsztaty. 

sobota, 25 lutego 2012

Kurczak w sosie z tajską bazylią i trawą cytrynową.

Postanowiłam wypróbować ostatnią z saszetek dostępnych w ramach marki Blue Dragon, którą dostałam do testowania w ramach akcji z kuchnią tajską. Zgodnie z sugestią na saszetce dodałam kilka łyżek mleczka kokosowego, by sos stał się bardziej kremowy. Rzeczywiście mleczko kokosowe sprawiło, że sos stał się kremowy i dużo delikatniejszy w smaku. Samodzielna saszetka z tajską bazylia i trawą cytrynową jest dość intensywna, a jej smak jest specyficzny. Myślę, że jednym może przypaść do gustu, innym nie. Warto spróbować i wyrobić własne zdanie. Podobnie jak w przypadku pozostałych sosów producent nie stosuje w tych saszetkach konserwantów, co jest zdecydowanym plusem :) Ja swoją kompozycję sos + mleczko zastosowałam z bardzo prostymi składnikami: kurczakiem i papryką, ponieważ chciałam spróbować rzeczywistego smaku sosu z dodatkiem mleczka :)

Składniki (dla 2 osób):

1 pierś kurczaka, pokrojona w cienkie paseczki

1/2 dużej czerwonej papryki

4 łyżki mleczka kokosowego

1 saszetka sosu Tajska Bazylia i Trawa Cytrynowa

ok. 120 g makaronu noodle

sól, ziołowy pieprz, granulowany czosnek

1 łyżka oleju (u mnie ryżowy)

Makaron noodle przygotowujemy zgodnie z opisem na opakowaniu (najprawdopodobniej zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odczekujemy odpowiedni czas). Pierś kurczaka doprawiamy solą, ziołowym pieprzem oraz granulowanym czosnkiem (oczywiście jeśli ktoś woli można zastosować czarny pieprz, ja po prostu uwielbiam smak tego ziołowego). W woku rozgrzewamy olej, wrzucamy na niego kawałki kurczaka i podsmażamy aż będzie złocisty. Następnie dodajemy czerwoną paprykę, podsmażamy przez chwilę. Na patelnię dodajemy jednocześnie odcedzony makaron oraz sos z tajska bazylią i trawą cytrynową. Całość mieszamy, dodajemy mleczko kokosowe. Cały czas mieszając trzymamy na ogniu jeszcze przez niecałą minutę.


niedziela, 19 lutego 2012

Zupa dyniowa z mleczkiem kokosowym i prażonymi pestkami dyni

Tą bardzo prostą zupę dyniową chciałabym zaproponować na zakończenie Zimowego Festiwalu Zup. Wprawdzie sezon na dynię był dość dawno, ale do tej zupy proponuję wykorzystanie musu, który można przygotować w dyniowym sezonie i zamrozić. Ja przygotowałam ją z dyń makaronowych wyhodowanych na działce. Razem ze mną w zakończeniu festiwalu udział wzięli: MaggiePanna MalwinnaMirabelka, Emma, Pluskotka, Pela, Ania, Ilona, Chantel, Dobromiła oraz Kermeet. Teraz pozostaje czekać do kolejnego Zimowego Festiwalu Zup.

Przy okazji wypróbowałam mleczko kokosowe Blue Dragon, które otrzymałam do testowania. Okazało się delikatne w smaku i zapachu, o odpowiedniej konsystencji. Do zupy pasowało idealnie, nie wybijało się smakiem ponad wszystko. Oceniam je bardzo pozytywnie :)

Składniki (4-5 porcji):

1 litr musu dyniowego

500 ml bulionu (warzywnego lub drobiowego)

pół puszki mleczka kokosowego (u mnie mleczko kokosowe Blue Dragon)

sól, świeżo mielony pieprz, świeżo mielone chilli

4-5 łyżek wyłuskanych pestek dyni

1 łyżka oleju (u mnie mieszanka arachidowego i słonecznikowego)

1/4 łyżeczki kminu rzymskiego

+ makaron (u mnie kolorowe jajeczne wstążki)

Do garnka przekładamy mus dyniowy, na małym ogniu doprowadzamy go do lekkiego pyrkotania. Następnie zalewamy bulionem, doprowadzamy do wrzenia. Następnie przykrywamy, gotujemy na małym ogniu przez 10 minut. Miksujemy całość, wlewamy mleczko kokosowe. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i świeżo mielonym chilli. Jeśli zupa będzie miała zbyt gęstą konsystencję możemy dodać trochę więcej bulionu. Gotujemy przez 5 minut na małym ogniu.

Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy na nią kumin i pestki dyni. Cały czas mieszając podprażamy aż pestki będą rumiane.

Zupę podajemy z makaronem, posypaną uprażonymi pestkami dyni.

Jak przygotować dyniowy mus? Pokrojoną w mniejsze kawałki dynię gotujemy na malutkim ogniu tak długo, aż całkowicie się rozgotuje tworząc mus. Od czasu do czasu możemy podlewać odrobiną wody by mus nie przywierał do dna garnka. Doprawić możemy solą, pieprzem i odrobiną cukru. Tak przygotowany gęsty mus możemy bez problemu zamrozić.


II Zimowy Festiwal Zupy zaproszenie

niedziela, 12 lutego 2012

Noodle z wieprzowiną, w sosie czerwone curry

Przyszła pora na kolejną porcję produktów marki Blue Dragon, które otrzymałam od producenta do testowania. W skład najnowszego zestawu weszły: Średnio Ostry Sos Tajskie Czerwone Curry, Ostry Sos Tajskie Zielone Curry, Sos Bazylia z Trawą Cytrynową, Mleczko kokosowe, Słodki Sos Chilli w wyciskanej butelce oraz Sos Rybny. Bardzo żałuję, że w zestawie nie ma trawy cytrynowej, bo chętnie bym ją wypróbowała. Tymczasem przetestuję dostępne składniki. W pierwszym rzucie wybrałam średnio-ostry sos tajskie czerwone curry. Na opakowaniu oznaczony jest dwiema papryczkami ostrości, jednak moim zdaniem jest trochę łagodniejszy niż oznaczony taką samą ilością papryczek sos Satay z orzeszkami ziemnymi z serii chińskiej. Podałam go w formie dania typu stir-fry, bo pomyślałam, że może do czegoś takiego pasować. I nie pomyliłam się. Smak sosu nie jest dominujący, dzięki czemu całość potrawy zachowała równowagę. Jak na gotowy produkt ze słoika jest godny polecenia. Proporcje podaję dla wykorzystania całości słoika, jednak sama podzieliłam go chcąc wypróbować go w jeszcze z innymi dodatkami - więcej informacji podam już wkrótce :)

Składniki (dla 4 osób):

400 g schabu środkowego

1 duża czerwona papryka

1 duża czerwona cebula

4 gniazdka makaronu typu noodle

Słoik Średnio-Ostrego Sosu Tajskie Czerwone Curry

sól, ziołowy pieprz

1 łyżka oleju (np. arachidowego, u mnie mieszanka olejów do woka zawierająca m.in. olej arachidowy)

Schab środkowy kroimy w cienkie plastry, a następnie każdy z plastrów w cienkie paseczki. Posypujemy je solą i ziołowym pieprzem. Czerwoną paprykę kroimy w cienkie słupki, a następnie słupki kroimy na pół. Cebulę kroimy w cienkie półplasterki.

W woku rozgrzewamy olej, wrzucamy paski schabu i podsmażamy je. Następnie dodajemy paprykę, podsmażamy przez około 2 minuty, po czym wrzucamy czerwoną cebulę.

W międzyczasie przygotowujemy makaron zgodnie z wytycznymi na opakowaniu.

Gdy cebula będzie już miękka wlewamy do woka sos tajskie czerwone curry. Dokładnie mieszamy, trzymamy na małym ogniu jeszcze przez około 20 minut. Dodajemy gotowy, odsączony makaron, mieszamy. Podajemy.


Po więcej informacji dotyczących testowania produktów marki Blue Dragon zapraszam do etykiety Blue Dragon.

wtorek, 6 grudnia 2011

Karkówka w sosie teriyaki

Karkówka w sosie teriyaki to kolejne wykorzystanie produktów marki Blue Dragon, które otrzymałam jakiś czas temu do testowania (tutaj coś więcej na ten temat). Jak dotąd spośród sosów saszetkowych, które wypróbowałam ten smakował mojemu bratu (drugiej osobie testującej smak) najbardziej. Jak dla mnie w samym sosie saszetkowym było zdecydowanie zbyt wiele słodyczy, dlatego po pierwsze dorzuciłam dodatkowy sos sojowy, a po drugie całość doprawiłam czarnym pieprzem by przełamać trochę słodki  posmak. Moim zdaniem ogólnie w sosach saszetkowych jest słodkawy posmak, co może przeszkadzać komuś kto nie lubi "słodyczy" w daniach wytrawnych. W syczuańskim pomidorowym zupełnie mi to nie przeszkadzało, tutaj wolałam sos troszkę doprawić :) Producent poleca ten sos do kurczaka lub krewetek, ja jednak chcąc iść trochę pod prąd zdecydowałam się przyrządzić go wraz z karkówką. Podałam go z pełnoziarnistym makaronem Blue Dragon, który zdecydowanie zagości w mojej kuchni jeszcze nie raz, ponieważ naprawdę mi zasmakował.

Składniki (na 2 porcje):

200 g karkówki

100-120 g makaronu (u mnie 2 gniazda pełnoziarnistego makaronu Blue Dragon)

1 średnia cebula

1/2 dużej żółtej papryki

1 saszetka sosu teriyaki Blue Dragon

0.5 łyżeczki sosu sojowego

1 ząbek czosnku

czarny pieprz, sól, mielona kolendra,

olej do smażenia

Karkówkę kroimy w niezbyt dużą kostkę. Posiekany drobno ząbek czosnku, sól, pieprz i ok. 0.5 łyżeczki mielonej kolendry mieszamy z 0.5 łyżki oleju. Do tej mieszanki wkładamy kawałki karkówki, dokładnie obtaczamy i odstawiamy na pół godziny do lodówki.

W woku rozgrzewamy trochę oleju, wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy ją. Następnie dodajemy doprawioną karkówkę i smażymy ją. Kawałki karkówki mają być usmażone, ale soczyste. Pod koniec smażenia karkówki dodajemy pokrojoną w paseczki żółtą paprykę. Podsmażamy do gotowości karkówki, zalewamy sosem teriyaki, dodajemy sos sojowy. Podgrzewamy na małym ogniu jeszcze przez 2 minuty.

Makaron gotujemy zgodnie z wytycznymi na opakowaniu. Odcedzamy i wrzucamy do woka z mięsem w sosie. Całość dokładnie mieszamy, doprawiamy odrobiną czarnego pieprzu.

wtorek, 22 listopada 2011

Kurczakowe pałeczki i pikantny makaron z papryką i kiełkami

Kilka miesięcy temu dostałam propozycję przetestowania produktów marki Blue Dragon do samodzielnego wykonania japońskiej specjalności czyli sushi. Było to dla mnie nie lada wyzwanie, zakończone powodzeniem :) Tym razem do moich drzwi zawitała paczka z produktami kuchni chińskiej marki Blue Dragon. Część produktów była mi już znana wcześniej, jednak z większości do tej pory nie miałam okazji korzystać. W skład zestawu do testowania wchodziły: pełnoziarniste gniazda makaronowe,  cztery sosy w saszetkach (Seczuański pikantny pomidorowy, Hoi Sin z czosnkiem, Tajska bazylia z trawą cytrynową oraz Teriyaki), sos ostrygowy (który już używałam przy okazji kurczaka z nerkowcami) oraz dwa słoiki z sosami: Chińskie Curry oraz Satay z orzeszkami ziemnymi.

Dzisiaj przyrządziłam makaron pełnoziarnisty z dodatkiem pikantnego sosu pomidorowego. Seczuański sos pomidorowy ma wyczuwalny słodkawy, pomidorowy smak z nutą pikantności. Pełnoziarnisty makaron jest moim zdaniem świetny. Szybko się przyrządza, jest bardzo smaczny, a pojedyncze gniazda odpowiednie są na porcję dla jednej osoby. Podałam go z kurczakowymi pałeczkami, które wzorowałam na kawałkach kurczaka przyrządzanych ostatnio. Podane proporcje wystarczą dla dwóch osób.

Kurczakowe pałeczki:

20 dag piersi kurczaka

6 łyżek mąki pszennej

1/4 łyżeczki skrobi kukurydzianej

0.5 łyżeczki sody oczyszczonej

sól, pieprz cayenne, przyprawa do kurczaka

1 jajko

olej do smażenia

W miseczce mieszamy mąki, sodę oczyszczoną oraz przyprawy (pieprzu cayenne wedle uznania, ja dałam sporo bo chciałam by były pikantne). Jajko roztrzepujemy. Pierś kurczaka kroimy w paseczki, obtaczamy w mącznej mieszance, potem w jajku i ponownie w mącznej mieszance. Strzepujemy nadmiar proszku i kładziemy na rozgrzany tłuszcz. Smażymy z obu stron na złoto. Odsączamy na ręcznikach papierowych.

Pikantny makaron z papryką i kiełkami:

2 gniazdka makaronu pełnoziarnistego Blue Dragon (ok. 100 g makaronu)

1 czerwona papryka

2 czubate łyżki marynowanych kiełków fasoli mung

1 średnia cebula

1 saszetka Seczuańskiego Pikantnego Sosu Pomidorowego Blue Dragon

2 łyżki posiekanej dymki

0.5 łyżeczki drobno posiekanego świeżego imbiru

pieprz, odrobina sosu sojowego

olej do smażenia (u mnie ryżowy)

Makaron przyrządzamy do miękkości zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. W woku rozgrzewamy odrobinę oleju, wrzucamy na niego pokrojoną w paseczki paprykę i posiekaną cebulę. Podsmażamy przez 2 minuty, dodajemy posiekany imbir oraz kiełki fasoli mung. Smażymy kolejną minutę cały czas mieszając. Dodajemy odsączony makaron, wlewamy sos z saszetki. Całość dokładnie mieszamy ze sobą i tak mieszając trzymamy na małym ogniu jeszcze przez minutę. Doprawiamy odrobiną pieprzu i sosu sojowego.

Podajemy wraz z kurczakowymi paluszkami, posypane świeżo posiekaną dymką

sobota, 8 października 2011

Uramaki oraz Maki czyli sushi na GP Japonii

W ten weekend wraz z Formułą 1 udajemy się do Japonii. Przyznam szczerze, że kuchnia japońska jest mi dosyć obca. Przede wszystkim ze względu na kiepski dostęp do składników używanych w ich daniach. Jednak jakiś czas temu wypatrzyłam sklep z produktami do sushi oraz innymi kojarzącymi się z kuchnią japońską. Może zakupy w tym miejscu spowodują moje bliższe poznanie się z tymi produktami. Dziś jednak będzie sushi z produktów marki Blue Dragon, które przed wakacjami dostałam do testowania (tutaj relacja z pierwszego testowania tych produktów i mojego pierwszego sushi). Surowej ryby dość szybko w mojej kuchni nie będzie (mimo wszystko mam słabe zaufanie do takich ryb w Polsce), ale sushi można szykować z innymi produktami. 

Tym razem w ruch poszły krewetki koktajlowe oraz paluszki krabowe, a z warzyw zielony ogórek i czerwona papryka. Muszę powiedzieć, że było lepiej niż poprzednim razem :) Przede wszystkim dlatego, że ryż był lepszy - wydaje mi się, że taki w sam raz :) Rzeczywiście zrobienie dobrego ryżu to połowa sukcesu :) W związku z tym pilnujcie go, by był idealny.

Przygotowanie ryżu:

Ryż przygotowałam z tego samego przepisu co poprzednio (tutaj), ale płukałam go dużo dłużej - ok. 10 razy. Czas gotowania ryżu to przewidziane 15 minut - na mojej kuchence 10 minut to jest maksymalny czas, bo później ryż się przypala. 

Zaprawa do ryżu:

Podobnie jak poprzednim razem, na 1.5 szklanki ryżu idzie:

9 łyżek octu ryżowego

6 płaskich łyżek cukru

2 płaskie łyżeczki soli

Jednak teraz zgodnie z zaleceniami znalezionymi na różnych stronach dot. sushi nie mieszałam tych składników zimno, a dodałam do małego garnka, zagotowałam - sól i cukier rozpuściły się w occie. A następnie odstawiłam do wystygnięcia.

Dodatki:

Zielonego ogórka obrałam, pokroiłam na ćwiartki, usunęłam pestki - a następnie każdą z ćwiartek pokroiłam na 3 wąskie paski. Paprykę czerwoną pokroiłam w wąskie paseczki. Paluszki krabowe pokroiłam wzdłuż na ćwiartki. 

Krewetki koktajlowe na godzinę wcześniej polałam odrobiną sosu sojowego i sosu rybnego, wymieszałam i odstawiłam do lodówki do zamarynowania. Po tym czasie na patelni rozgrzałam odrobinę oleju, wrzuciłam na niego krewetki i usmażyłam je. 

Poza tym standardowo potrzebne mi były: sos sojowy, arkusze nori oraz pasta wasabi, a do uramaki sezam (niestety miałam tylko biały, warto zaopatrzyć się w czarny sezam).


Na błyszczącej stronie wodorostów nori układamy warstwę ryżu (całości płata). Posypujemy całość sezamem, przykrywamy kawałkiem folii spożywczej. Przewracamy na drugą stronę. Na nori nakładamy cieniutki pasek wasabi, a następnie układamy słupki paluszków krabowych, ogórka i papryki. Przy pomocy maty ciasno zwijamy. Kroimy ostrym nożem, zwilżając go mokrą szmatką przed każdym cięciem. 



1. Maki z czerwoną papryką, ogórkiem i krewetkami koktajlowymi


2. Maki z ogórkiem i paluszkami krabowymi


Mojemu sushi daleko do doskonałości, ale wierzę, że praktyka czyni mistrza i będzie coraz lepiej :)

F1 od kuchni

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Sushi maki

Jakiś czas temu dostałam propozycję wypróbowania zestawu produktów do samodzielnego sushi. Przez chwilę się wahałam, bo nigdy wcześniej nie robiłam sama tego specjału kuchni japońskiej. Jednak doszłam do wniosku, że zawsze warto wypróbować coś czego się nie robiło i zgodziłam się na wypróbowanie tych produktów.

I w ten oto sposób w zeszłym tygodniu dostałam bardzo przyjemną paczkę produktów marki Blue Dragon. W skład zestawu wchodziły: paczka ryżu do sushi, ocet ryżowy, sos sojowy, słoiczek z imbirem, prasowane algi nori, zupa miso, pasta wasabi, dwie maty bambusowe oraz dwa komplety pałeczek.

Zdecydowałam się przyrządzić sushi maki: z zielonym ogórkiem i wędzonym łososiem oraz z awokado i paluszkami krabowymi. Przeczytałam dołączoną do zestawu książeczkę, obejrzałam kilka filmików w internecie (głównie by przypatrzeć się prawidłowego zwijaniu maki) i przystąpiłam do pracy...

Składniki:

1.5 szklanki ryżu

6 płatów nori

sos sojowy

pasta wasabi

wędzony łosoś, paluszki krabowe

ogórek, awokado

Na zaprawę do ryżu:

9 łyżek octu ryżowego

6 płaskich łyżek cukru

2 płaskie łyżeczki soli

Przygotowanie oraz gotowanie ryżu

Ryż płuczemy w wodzie, wodę odlewamy, ryż mieszamy. Ponownie ryż płuczemy w wodzie, wodę odlewamy, ryż delikatnie mieszamy. Następnie dwukrotnie płuczemy ryż, bez mieszania po odlaniu wody. Zalewamy ryż wodą i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie odcedzamy ryż na sito.


Odcedzony ryż umieszczamy w garnku z grubym dnem i pokrywką, o średnicy nie większej niż średnica palnika. Dolewamy wody, dokładnie tyle ile było ryżu czyli 1.5 szklanki. Przykrywamy i doprowadzamy do wrzenia. Następnie mieszamy, ponownie przykrywamy i umieszczamy na innym palniku, ustawionym na minimalne grzanie. Gotujemy ok. 15 minut, nie podnosząc pokrywki (na mojej gazowej kuchence wystarczy około 10 minut). Po tym czasie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy na bok na kolejne 15 minut, bez podnoszenia pokrywki.

Przyrządzenie sushi maki

Ogórka, awokado, paluszki krabowe i łososia kroimy w cienki słupki. Ugotowany ryż mieszamy z zaprawą. Na bambusowej macie układamy listek nori błyszczącą stroną do dołu. Ja przełamałam listek na pół, ponieważ chciałam by moje maki były mniejsze, oraz żeby nori było tylko na wierzchu maki, a nie w środku.


Na 2/3 powierzchni glonów układamy ryż (1/3 od góry musi być wolna). Środek ryżu smarujemy wzdłuż wasabi (cienka warstwa). Następnie układamy na wasabi wybrane przez nas składniki (u mnie albo ogórek i łosoś, albo paluszki krabowe i awokado). Korzystając z maty bambusowej zawijamy maki. Następnie otrzymany wałek kroimy ostrym nożem na kawałki.

Sushi podajemy z sosem sojowym do maczania i imbirem do przegryzania pomiędzy różnymi rodzajami sushi.



Ogólne wrażenia: Naprawdę myślałam, że to jest trudniejsze. Moje sushi nie są doskonałe, kilka ziarenek ryżu mi się przypiekło w garnku (stąd wiem że krócej trzeba go przyrządzać). Myślę, że następnym razem będzie jeszcze lepiej. Mój domowy sushi-żerca stwierdził, że są smaczne. Jeszcze sporo produktów mi zostało, dlatego z pewnością wkrótce będę przyrządzać ponownie. Mam nadzieję, że wtedy nie tylko ze smaku, ale i z wyglądu będę dumna :) Bardzo jestem zadowolona z produktów marki Blue Dragon, które do tej pory wypróbowałam. Ryż jest bardzo smaczny, to samo mogę stwierdzić o sosie sojowym, wasabi i innych składnikach. Nie wypróbowałam jeszcze zupy miso (chciałam ją przyrządzić z tofu, a akurat nie udało mi się go kupić), ale w przyszłym tygodniu planuję dalsze wykorzystywanie produktów do sushi i wtedy wypróbuję również zupę.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...