Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

Żółte curry z marchewkami i cukinią

O rany, rany... normalnie jakieś święto ogłosić powinnam. Już dawno nie udało mi się opublikować dwóch przepisów na blogu w tak krótkim odstępie czasu. Ostatnia seria (jeśli 3 wpisy można nazwać serią) była w lutym. No wstyd, wstyd jak nic. Trzeba by się wziąć w garść. Wciąż to sobie powtarzam i powtarzam, ale jakoś się nie udaje. Czasem myślę, że to taka odskocznia od codzienności. W pracy pełne zorganizowanie, to trzeba sobie czasem odbić :) 

Ale wróćmy do głównego tematu dla którego się tutaj spotykamy czyli do przepisu. Niedawno Wam pisałam, że w mojej kuchni bardzo zadomowiło się curry. Tym razem w wersji wegetariańskiej, z dodatkiem żółtej pasty curry. Do przygotowania tego dania wykorzystałam młode marchewki, cukrową cebulę, paradę oraz cukinię - same pyszne składniki, które warto mieć w swojej lodówce. Żółta pasta curry jest zdecydowanie delikatniejsza niż czerwona, więc sądzę, że jest to danie dla każdego.

Yellow curry with carrot and courgette

czwartek, 1 października 2015

Kotlety z ciecierzycy z pastą paprykową

Myślę, że Światowy Dzień Wegetarianizmu jest doskonałym momentem na to by zaprezentować Wam pyszne i proste kotleciki z ciecierzycy, które ostatnio powstały w mojej kuchni. To jedno z takich dań, które mogę przygotować w każdym momencie. Puszkę ciecierzycy zawsze znajdę stojącą gdzieś w szafce, a lodówka zwykle skrywa jakiś słoik z paprykową pastą np ajvar. Pozostałe składniki też są proste i większość osób posiada je w swojej kuchni. Przygotowanie tych kotlecików zajmuje chwilę, dlatego będą się sprawdzały nawet po długim dniu spędzonym w pracy.

Chickpea burgers with pepper paste

środa, 23 września 2015

Zupa z czerwonej soczewicy z ryżem i marchewką

Pierwszy dzień jesieni dopadł mnie całkiem niespodziewanie. Cały czas żyłam pełnią lata, słońcem i zielenią. Spadające liście wciąż tłumaczyłam sobie tegoroczną falą upałów i dopiero wczoraj w pracy patrząc w kalendarz uświadomiłam sobie, że to już. Tak, tak Moi Drodzy - przyszła jesień. Wprawdzie wyglądając przez okno nadal widzę drzewa pełne zielonych liści oraz zieloną trawę, ale lada dzień zaczną pojawiać się tam odcienie żółci, złota, czerwieni i brązu. Wraz z jesienią przyjdą również nieco chłodniejsze dni, a wtedy warto być przygotowanym i ugotować zupę. Bo zupa Moi Drodzy to doskonały posiłek na jesień. 

Dzisiaj zapraszam Was na pyszną zupę z pomidorów, czerwonej soczewicy i marchewki. Podobne zestawienia mieliście okazję widzieć na moim blogu już kilkakrotnie i niech Was to nie dziwi - te składniki pasują do siebie doskonale (z resztą, wkrótce pojawi się kolejna soczewicowo-marchewkowa zupa). Tym razem zupa charakteryzuje się mocno indyjskim aromatem i smakiem. Wspaniale syci i rozgrzewa.


niedziela, 2 sierpnia 2015

Cukinia faszerowana kaszą, pomidorami i serem

Bardzo dawno nie miałam okazji uczestniczyć we wspólnym blogerskim gotowaniu. Na szczęście tym razem miałam chwilę czasu. Tematem obecnego "trzy po trzy" (czyli gotowania z obowiązkowym połączeniem w potrawie trzech ściśle wybranych składników) były: cukinia, pomidory oraz ser. Te trzy składniki dają wielkie pole do popisu. Ja zdecydowałam się na faszerowane cukinie, które również dają wielkie możliwości. Moje okrągłe cukinie nadziałam farszem składającym się m.in. z pomidorów, sera mozzarella, ale też jęczmiennej kaszy perłowej oraz papryki (nieco powiększyłam grono składników, mam nadzieję, że koleżanki blogerki mi wybaczą). Można je podać jako samodzielny wegetariański posiłek, a także razem z kawałkiem mięsa (u mnie z szaszłykami z mięsa mielonego).


piątek, 3 kwietnia 2015

Zupa marchewkowo-paprykowa

Bardzo dawno nie miałam okazji nic dla Was pisać. Brak czasu, a także kiepskie warunki oświetleniowe nie wpływały pozytywnie na mój zapał w prowadzeniu bloga. Od dłuższego czasu planowałam powrót, ale cały czas coś stawało na przeszkodzie. Również dzisiejszy przepis czekał wśród notatek od jakiegoś czasu i nie mogłam się zebrać w sobie i go opublikować. Ale nie tym razem :)

Wspólnie z T. przygotowaliśmy bardzo smaczną zupę marchewkowo-paprykową, na bazie bulionu warzywnego. Kremowa i dość delikatna w smaku, ale doskonale komponująca się ze smakiem ostrej papryczki. Marchew nadaje jej sporo słodyczy, zaś zielona papryka odrobinkę goryczki. Można podać ją na wiele sposobów, dostosowując do własnych upodobań. Dodając nieco więcej bulionu doskonale sprawi się z drobnym makaronem, przy zastosowanych przez nas proporcjach będzie pasowała do grzanek czy groszku ptysiowego.


środa, 30 kwietnia 2014

Burgery z ciecierzycy i kuskusu

Jeśli obserwujecie mojego bloga od jakiegoś czasu to pewnie już wiecie, że lubię przygotowywać różnego rodzaju bezmięsne burgery, np burgery z zielonej soczewicy i marchewki czy burgery z czerwonej fasoli. Najczęściej przygotowuję je z różnych strączków: soczewicy, ciecierzycy czy fasoli. Poza smakiem ich zdecydowaną zaletą jest to, że są bardzo sycące. Burgery, które chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować przyrządziłam z ciecierzycy oraz razowego kuskusu (ale zwyczajny kuskus również się świetnie sprawdzi). Doprawione zostały paprykowo-pomidorową pastą, imbirem oraz czosnkiem. Podałam je w świeżo upieczonych bułeczkach z rukolą, czerwoną cebulą i jogurtowym sosem czosnkowym. Można je podać również samodzielnie jako kotleciki lub uformować z masy mniejsze, nieco spłaszczone kulki (jak falafel) i włożyć w tortillę czy chlebek pita

Tym razem wegetariańskie burgery przygotowałam wspólnie z Mirabelką i Siankoo, do których również Was zapraszam :)

Burger z cieciorki i kuskusu

sobota, 5 kwietnia 2014

Pasztet z czerwonej i czarnej soczewicy

Pasztet z soczewicy po raz pierwszy przygotowałam 3 lata temu korzystając z wskazówek znalezionych w artykule Agnieszki Kręglickiej. Pachnący kminem rzymskim, nieco pikantny pasztet z czerwonej soczewicy i marchewki skradł moje serce. Czerwona soczewica jest bardzo podatna na doprawianie, dlatego warto z nią poeksperymentować. Tym razem skorzystałam z pomysłu na dodanie do masy soczewicowej ziaren czarnej soczewicy, o którym wspomniała na forum cincin Elka. Miałam pełne obawy czy pasztet z całymi ziarnami będzie się trzymał, ale na szczęście był całkiem zwarty. Sporo słodkiej papryki i indyjskiego curry nadało pasztetowi wyjątkowy smak. Polecam tą potrawę wszystkim wielbicielom dań wegetariańskich i nie tylko - wielu mięsożercom ten pasztet również zasmakuje.


środa, 29 stycznia 2014

Pasta z fasoli wrzawskiej i słonecznika

Czy słyszeliście już o Europejskich Znakach Jakości? Dzisiejszy post zapoczątkuje serię przepisów wykorzystujących polskie produkty posiadające te oznaczenia. Na pierwszy ogień poszła fasola wrzawska wpisana do rejestru produktów o Chronionej Nazwie Pochodzenia.

Chroniona Nazwa Pochodzenia (ChNP) to oznaczenie przyznawane produktom regionalnym o nazwie nawiązującej do miejsca pochodzenia, wytwarzania tych produktów. Istotne jest, że wszystkie surowce potrzebne do wytworzenia danego produktu pochodzą z tego regionu jak i cały proces wytwarzania odbywa się w nim. 

Na dzień dzisiejszy mamy w Polsce 9 produktów posiadających to oznaczenie. Należą do nich m.in. fasola wrzawska, karp zatorski, bryndza podhalańska czy też oscypek. 

Fasola wrzawska to odmiana tycznej fasoli "Piękny Jaś" uprawianej w widłach Wisły i Sanu. Jej nazwa pochodzi od wsi Wrzawy znajdującej się w samym centrum tego obszaru. Fasola charakteryzuje się cieńszą niż u innych odmian skórką oraz mniej mączystym smakiem. Jest delikatna i naprawdę smaczna. Jej nasiona są dość duże i lekko spłaszczone. Wizualnie jest bardzo "atrakcyjna". Więcej o tej fasoli jak i o samych oznaczeniach możecie przeczytać na stronie kampanii Trzy Znaki Smaku

Ja ze swojej fasoli przygotowałam na początek smaczną, lekko pikantną pastę. By przełamać jej jednolitą konsystencję dodałam uprażone na suchej patelni pestki słonecznika. Do takiej pasty idealnie pasuje cząber, który nie dość, że dodaje smaku to sprawia, że pasta będzie lepiej przez nas trawiona. Warto go łączyć z fasolą. Pasta z fasoli wrzawskiej i słonecznika to świetny dodatek kanapkowy zarówno dla wegetarian jak i mięsożerców. Po wymienieniu klasycznego majonezu na majonez wegański pożywi się nią również osoba na diecie wegańskiej. 

Fasola wrzawska Piękny Jaś

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Zupa dyniowo-pomidorowa w tajskim stylu

Gdy kupowałam pierwszą w tym roku dynię w planach miałam przygotowanie curry. Miałam wizję czegoś podobnego do ubiegłorocznego curry z kurczakiem, dynią i brokułami. Jednak od czasu kupienia dyni do zabrania się za jej wykorzystanie koncepcja mi się nieco zmieniła. W lodówce miałam trochę pomidorowej passaty pozostałej z gotowania sosu pomidorowego, a w zamrażarce pojemniki z bulionem. Pomyślałam, że na curry przyjdzie jeszcze pora i zdecydowałam się ugotować zupę. I to był bardzo dobry pomysł, bo zupa wyszła naprawdę smakowita. Jeżeli lubicie potrawy, których smak pochodzi od pasty curry, mleka kokosowego czy też trawy cytrynowej to jest duże prawdopodobieństwo, że ta zupa przypadnie Wam do gustu :)

Składniki (6 porcji):

700 g miąższu dyni, po obraniu i oczyszczeniu (u mnie odmiana butternut/piżmowa)
200 ml przecieru pomidorowego, passaty
1 cebula, posiekana
1,2 litra bulionu (ja używałam mięsnego, lecz jeśli chcecie by zupa była wegetariańska użyjcie warzywnego)
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę lub drobno posiekane
świeże chilli drobno posiekane, ilość wg uznania (Ja dałam łyżkę papryczki, którą akurat miałam. Takie powszechnie dostępne chilli w naszych sklepach.)
1.5 łyżki czerwonej pasty curry
3 suszone liście limonki kaffir
1 czubata łyżeczka mielonej trawy cytrynowej
100 ml mleka kokosowego
2 łyżki oleju lub klarowanego masła
sól

Miąższ dyni kroimy w niezbyt dużą kostkę.

W garnku (najlepiej takim z grubym dnem) rozgrzewamy olej (lub klarowane masło) i szklimy na nim cebulę. Następnie dodajemy czosnek, chilli, trawę cytrynową oraz czerwoną pastę curry i przez chwilę przesmażamy na tłuszczu wciąż mieszając.

Następnie dodajemy do garnka pokrojoną dynię, mieszamy dokładnie i smażymy przez 4-5 minut. Zalewamy pomidorowym przecierem i podduszamy na niewielkim ogniu przez kolejnych 5 minut. Po tym czasie do garnka dodajemy liście limonki kaffir i zalewamy całość gorącym bulionem. Na większym ogniu doprowadzamy do wrzenia, a następnie przestawiamy na najmniejszy ogień i pod przykryciem gotujemy do miękkości dyni. Niech dynia będzie tak miękka, że swobodnie będzie można ją rozgnieść łyżką. 

Gdy dynia będzie miękka zdejmujemy garnek z ognia i dokładnie miksujemy. Dodajemy mleko kokosowe i ponownie zagotowujemy. W tym momencie możemy dodatkowo zupę dosolić do smaku, jeśli czujemy taką potrzebę. :)

Podajemy z drobnym makaronem i posiekaną kolendrą. Można też podać z lekkim groszkiem ptysiowym.

piątek, 8 lutego 2013

Burgery z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów, z sosem ogórkowym i kiełkami

Wegetariańskie burgery dawno temu skradły moje serce. Z wielką chęcią je przygotowuję i bardzo mnie cieszy, że moja rodzina (a przynajmniej jej większość) polubiła dania tego typu :) W tym tygodniu zdecydowałam się na burgery z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów, które podałam z sosem ogórkowym i warzywami. 

Chrupiąca bułka, pyszny soczewicowy kotlet, delikatny sos, wyrazista cebula oraz kiełki... to wszystko w połączeniu z klasycznym listkiem sałaty tworzy smak wspaniałego domowego, bezmięsnego burgera.
Polecam z całego serca :)

Przepis bierze udział w zabawie kulinarnej "Odkryj Kujawski ze Smakiem" pod patronatem serwisu ZPierwszegoTłoczenia.pl, którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A., producent linii Kujawski ze Smakiem.


Burgery z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów (6 sztuk):

200 g czerwonej soczewicy
6-7 suszonych pomidorów z oliwy, osuszonych i pokrojonych drobno
1 niewielka cebula, drobno posiekana
1 jajko
3 łyżki oleju Kujawskiego z pomidorami, czosnkiem i bazylią
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1/3 łyżeczki mielonej kolendry
kilka łyżek bułki tartej
sól, świeżo mielony pieprz
olej do smażenia, np Kujawskiego

Czerwoną soczewicę płuczemy na sicie i przekładamy do garnka. Zalewamy ją dwiema szklankami wody i gotujemy przez około 20 minut aż soczewica się rozgotuje. Po ugotowaniu wykładamy ją na sito i zostawiamy na 15-20 minut, żeby ją odsączyć, od czasu do czasu mieszamy ją. Posiekaną drobno cebulę szklimy na jednej łyżce oleju Kujawskiego z pomidorami, czosnkiem i bazylią. Odstawiamy do przestygnięcia. 

Odsączoną czerwoną soczewicę przekładamy do miski. Dodajemy suszone pomidory, podsmażoną cebulę, olej Kujawski z pomidorami, czosnkiem i bazylią (2 łyżki) i roztrzepane jajko. Mieszamy dokładnie, dodajemy przyprawy. Następnie dodajemy powoli bułkę tartą i mieszamy ją z masą (aż do uzyskania zwartej konsystencji). Z otrzymanej masy formujemy 6 burgerów. Smażymy je na rozgrzanym tłuszczu.

Sos ogórkowy

1 długi zielony ogórek.
200 g jogurtu greckiego
1 duży ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę lub bardzo drobno posiekany
1.5 łyżki oleju Kujawskiego z czosnkiem
0.5 łyżki białego octu winnego
sól, pieprz

Ogórek obieramy, kroimy wzdłuż na ćwiartki. Łyżeczką usuwamy pestki. Na małych oczkach tarki ścieramy ogórka, odciskamy na sitku z nadmiaru wody.  Do miski przekładamy jogurt grecki. Dodajemy ogórka, olej Kujawski z czosnkiem i ocet winny. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy na co najmniej 30 minut do lodówki. 

Całościowo:

6 burgerów z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów, przygotowane wg przepisu powyżej
6 pszennych bułek (najzdrowiej jeśli mamy takie samodzielnie upieczone)
6 listków sałaty
1 czerwona cebula, pokrojona w krążki
sos ogórkowy, przygotowany wg przepisu powyżej
kiełki rzodkiewki
olej Kujawski z pomidorami, czosnkiem i bazylią

Bułki przekrawamy na pół, smarujemy je od środka lekko olejem Kujawskim z pomidorami, czosnkiem i bazylią. Wykładamy je wewnętrzną stroną na rozgrzaną patelnię grillową i rumienimy. Na spodniej części każdej bułki wykładamy po listku sałaty. Następnie na wierzch kładziemy ciepłe, usmażone burgery z soczewicy. Na każdym burgerze rozsmarowujemy 1 łyżkę ogórkowego sosu, układamy kilka krążków czerwonej cebuli oraz 1 łyżkę kiełków rzodkiewki. Do jedzenia przykrywamy podpieczonymi wierzchami bułek.



piątek, 16 listopada 2012

Placki z kukurydzy i pieczonej papryki. Liebster Blog.

Pyszne placuszki dla wielbicieli kukurydzy. W sezonie na kolby kukurydzy do ich przygotowania śmiało można wykorzystać ugotowane ziarna ścięte z kolb. Poza sezonem używamy kukurydzę z puszki, tak jak ja to uczyniłam. W zależności od preferencji można całkowicie zrezygnować z papryczki chilli (otrzymując całkiem łagodną wersję) lub zwiększyć jej ilość. Placuszki można zjeść samodzielnie lub z sosem jogurtowym.



Składniki (na ok. 16-18 placków):

1 puszka kukurydzy, odcedzona, opłukana i odstawiona do odcieknięcia
1 niewielka cebula, pokrojona w niewielką kostkę
2 ząbki czosnku, posiekane
kawałek ostrej zielonej papryczki chilli, posiekany
5 łyżek pokrojonej drobno, pieczonej, marynowanej papryki
5 łyżek jogurtu naturalnego
6-7 łyżek mąki pszennej
1 jajko
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
sól, czarny pieprz
olej do smażenia

Na rozgrzanego łyżce oleju szklimy cebulę z czosnkiem i papryczką chilli. Odstawiamy do ostygnięcia.

Do miski wpijamy jajko i mieszamy je dokładnie z jogurtem naturalnym. Następnie dodajemy mąkę pszenną i mieszamy całość do otrzymania jednolitej masy (bez grudek mąki). Dodajemy do ciasta odsączoną kukurydzę, posiekaną pieczoną paprykę, natkę pietruszki oraz ostudzoną cebulę z czosnkiem i papryczką. Wszystko razem dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.

Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju. Na olej łyżką wykładamy masę tworząc niewielkie placuszki (1 czubato napełniona łyżka = 1 placek). Smażymy na małym ogniu do zezłocenia po obu stronach.

Usmażone placuszki odsączamy od nadmiaru tłuszczu na ręcznikach papierowych.



Ostatnio zostałam nominowana w małej blogowej zabawie przez dwie blogerki: Aleksandrę z bloga Moja Toskania oraz Agę z bloga Całkiem Smaczne Życie. Bardzo dziękuję za nominowanie :) Bardzo chętnie odpowiem na Wasze pytania, ale kolejnym osobom nie będę posyłać, ponieważ po pierwsze nie wiedziałabym jak wybrać tylko 11 blogów, a po drugie chyba z miesiąc układałabym pytania :P



Oto moje odpowiedzi na pytania Aleksandry:

1. Wakacje Twoich marzeń. Długi objazd całej Europy. Poznanie najciekawszych zakątków różnych państw europejskich. 

2. Czy byłaś kiedyś w Toskanii? Czy Ci się podobało? Jeszcze nie miałam okazji być w Toskanii, ale mam nadzieję, że jak najszybciej ulegnie to zmianie. 

3. Czego nie lubisz robić? Prasować, zdecydowanie jest to czynność, którą najmniej lubię.

4. Czy dzięki prowadzeniu bloga Twoje życie odmieniło się w jakiś sposób? Przede wszystkim dzięki prowadzeniu bloga poznałam całą masę fantastycznych osób. Prowadzenie bloga pozwoliło mi na zupełnie inne spojrzenie na świat. Poza tym spowodował, że zaczęłam stawiać sobie coraz więcej kulinarnych wyzwań - zrobiłam pierwsze samodzielne pieczywo, sushi, upiekłam pizzę na kamieniu. No i oczywiście cały czas doskonalę się w kwestii fotografii. 

5. Dlaczego założyłaś bloga? Chciałam mieć miejsce do zapisywania najpierw wypróbowanych z różnych źródeł, a potem z czasem wymyślanych przepisów. 

6. Czy w obecnych czasach można żyć bez internetu? Można, choć jest coraz trudniej, ponieważ internet otacza nas z każdej strony. Nawet w jednym ze znanych mi warszawskich parków przy drzewach będących Pomnikami Przyrody znajdują się tabliczki i aby poznać więcej informacji o drzewie trzeba wczytać przez telefon kod z tabliczki i połączyć się przez internet ze stroną informacyjną. Mimo to znam osoby szczęśliwie żyjące praktycznie bez korzystania z internetu.

7. Skąd bierzesz przepisy kulinarne: z sieci czy z książek? Jestem wielbicielką książek, więc większość przepisów staram się brać właśnie z nich... lub z mojej głowy. 

8. Co zazwyczaj robisz w weekend? Lenię się - długo śpię, wraz z moim T. oglądam filmy, spotykamy się ze znajomymi. 

9. Święta Wielkanocne czy Boże Narodzenia? Boże Narodzenie

10. Słodkie czy słone? Umiarkowanie słone. 

11. Film w telewizji czy w kinie? W kinie



Oto moje odpowiedzi na pytania Agi:

1. Możesz przeżyć przygodę jednej postaci z ulubionej książki lub filmu. Kto to jest i co to za przygoda? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ostatnio jestem na fazie czytania całej masy kryminałów, a tak jak wiadomo "przygody" wiążą się z martwymi ludźmi, więc raczej nie jest to coś co chciałabym przeżyć na własnej skórze. Poza tym nic mi do głowy nie przychodzi, bo cały czas przypominają mi się kolejne kryminały. Hmmm... w sumie podróż dookoła świata mogłaby być ciekawa, więc może wybrałabym postać Fileasa Fogga z powieści J. Verne'a "W osiemdziesiąt dni dookoła świata".

2. Twoja kąpiel pachnie...cytrusami.

3. Słodki czy słony? Umiarkowanie słony.

4. Zamykasz oczy i przenosisz się... no właśnie, gdzie? W jakieś ciche i spokojne miejsce, gdzie mogę się zrelaksować bez przeszkód.

5. Masz możliwość odbycia jednej podróży w czasie. Przeniesiesz się do przeszłości by przeżyć coś jeszcze raz (jeśli tak, co to za chwila?) czy do przyszłości by zobaczyć co się wydarzy? Nie zdecydowałabym się na taką podróż. Wolałabym by przyszłość pozostała niewiadomą, dlatego przyszłość odpada. Natomiast jeśli chodzi o przeszłość to nie wszystko co się zdarzyło ukształtowało mnie taką jaką jestem. Nawet drobna zmiana w przeszłości mogłaby zmienić całkowicie moje życie, a to nie jest mi potrzebne.

6. Planujesz i organizujesz podróż życia ( nie masz limitów finansowych ), dokąd się wybierzesz? Chciałabym dokładnie poznać Europę. Nie tylko znane zakątki Włoch czy Hiszpanii, ale też całą Skandynawię, Bałkany, mniej znane regiony Europy Zachodniej. Myślę, że w każdym z państw mogłabym znaleźć coś godnego poznania. 

7. Coś co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale do tej pory nie starczyło Ci odwagi. Jest coś takiego? Z pewnością jest coś takiego. Chciałabym przejechać się takim prawdziwym wielkim rollercoasterem, jednak nigdy nie miałam okazji. I znając mnie to nie jestem pewna, czy gdybym miała okazję to starczyłoby mi odwagi. Na pewno są jeszcze inne rzeczy, ale naprawdę nie przychodzi mi nic do głowy.

8. Masz 20 minut na szybki obiad, co zrobisz? Makaron w szybkim sosie lub danie stir-fry

9. Smak, którego nie możesz zapomnieć... Smak prawdziwej włoskiej pizzy. 

10. Gotując najczęściej słuchasz...skwierczenia na patelni i bulgotania w garnkach. 

11. Twoje kulinarne guru to? Nie mam kulinarnego guru. Wielu kucharzy za różne rzeczy podziwiam i szanuję, ale nie jestem w stanie wymienić jednego konkretnego i określić go mianem guru. 

środa, 7 listopada 2012

Klopsiki z fasoli.

Takie kuleczki na jeden kęs są świetnym pomysłem na imprezową przekąskę. Można przygotować je jako wegetariańską alternatywę dla kuleczek mięsnych, do tego wszystkiego podać ze dwa czy trzy rodzaje dipów i możemy pałaszować ze smakiem.

Składnik (na ok. 18-20 kuleczek):

1/2 cebuli, pokrojonej w kostkę

2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę lub drobno posiekane

ok. 400 g odsączonej fasolki z puszki (ja wykorzystałam fasolę czarne oczko ze słoika)

2 łyżki oliwy

1 czubata łyżeczka pasty paprykowej

1/3 łyżeczki kminku

sól, pieprz

do panierki:

mąka, jajko, bułka tarta

olej do smażenia

Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy i smażymy na niej cebulę do miękkości. Do prawie miękkiej cebuli dodajemy czosnek i smażymy go przez chwilę z cebulą. Cebulę i czosnek zdejmujemy z patelni i odstawiamy do przestygnięcia.

Odsączoną fasolkę miksujemy z 1 łyżką oliwy. Przekładamy do miski, łączymy z podsmażoną cebulą i czosnkiem, kminkiem oraz pastą paprykową. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Z otrzymanej masy formujemy małe kuleczki. Każdą z kuleczek obtaczamy w mące, której nadmiar strzepujemy. Obtoczone w mące kulki obtaczamy kolejną w roztrzepanym jajku oraz w bułce tartej.

Na patelni rozgrzewamy olej do smażenia. Smażymy na nim aż kuleczki będą pokryte złotą/brązową chrupiącą panierką.

Mała rada. Masa fasolowa ma konsystencję gęstej pasty. Jeśli chcemy by kuleczki nie rozpływały nam się w czasie smażenia warto zadbać by olej sięgał do połowy kuleczek. Dzięki temu po usmażeniu ich po obu stronach całe kulki będą pokryte chrupiącą panierką, a nie tylko ich spód i wierzch.



Takie przekąski najlepiej podawać jest z samodzielnie przygotowanymi dipami i bardzo Was do tego zachęcam. Jednak zdarza się, że na przyrządzenie dipu nie starczy nam już czasu - wtedy można sięgnąć po dobrej jakości dipy gotowe.

Klopsiki z fasoli podałam z dodatkiem dipu Hot Salsa marki Fine Food otrzymanego od Makro. Konsystencję ma zbliżoną do tartych pomidorów, nie wygląda jak sztucznie zagęszczany sos. Zapach wyraźnie pomidorowy (pomidory w sosie własnym stanowią 58% składu), widoczne i wyczuwalne kawałki cebuli oraz papryki. Jeśli chodzi o ostrość tego dipu to moim zdaniem jest umiarkowanie ostry. Jednak ja lubię ostre potrawy, więc by mnie poruszyć trzeba sporo więcej :) Ogólnie smak sosu jest w porządku, więc jeśli nie macie czasu lub ochoty na przyrządzenie własnego pikantnego dipu pomidorowego to warto wybrać ten marki Fine Food.

 

Wraz z dipem Hot Salsa otrzymałam również dip serowy Nachos Cheese marki Fine Food. Zapewne wielu z Was znany jest jako dodatek do  nachos czyli chipsów z meksykańskim rodowodem, serwowany m.in. w wielu kinach jako przekąska. Idąc tym tropem postanowiłam spróbować tego sosu zgodnie z przeznaczeniem czyli z nachosami. W przypadku tej oceny nie wiem czy potrafię być obiektywna. Staram się ograniczać używanie gotowych sosów jednak sos serowy do nachos bardzo lubię :) W związku z tym mogę powiedzieć, że mi smakowało i jeśli tak jak ja lubicie nachos z sosem serowym to ten wart jest spróbowania. 

 

sobota, 3 listopada 2012

Zupa ziemniaczano-dyniowa. I trochę o ziemniakach.

Właściwie odkąd zaczęłam gotować zastanawiało mnie czemu w naszym kraju, w którym na tak dużą skalę uprawia się ziemniaki tak ciężko kupić ich konkretną odmianę. Czytałam przepisy, w których polecano konkretne odmiany, oglądałam programy kulinarne, gdzie wykorzystywano odpowiednie ziemniaki i miałam nadzieję, że któregoś dnia w naszych sklepach również będzie można kupić taką odmianę, na jaką będziemy mieli ochotę. Do dziś wspominam pewne pomidorowe gnocchi, które za nic nie chciały mi wyjść z powodu nieodpowiedniej odmiany ziemniaków, którą do nich wykorzystałam.

Na szczęście to wszystko się zmienia. Już nie będą nam wszędzie próbowali każdego ziemniaka wcisnąć jako irgę czy irysa. W sprzedaży pojawiają się woreczki z informacją o odmianach, a jedna z dużych sieci sklepów reklamuje sprzedawaną różnorodność w telewizji. Niektóre z firm dostarczających ziemniaki podają na woreczkach informację do czego najlepiej spożytkować konkretną odmianę. To mi się podoba i mam nadzieję, że wkrótce każdy sprzedawca i sklep będzie nas o tym informował :)


Mówiąc najbardziej ogólnie w przypadku ziemniaków jadalnych wyróżniamy 4 podstawowe typy:

TYP A - typ sałatkowy - należą do niego odmiany twarde, nie rozgotowujące się - te ziemniaki idealne są na sałatki, do mrożenia a także do smażenia, np. Agata (AB), Almera, Impala, Irys, Satina,Vineta(AB)

TYP B - typ ogólnoużytkowy - ziemniaki o lekko wilgotnym i lekko mączystym miąższu, świetne do codziennego użytku kulinarnego, dobre do stosowania w zupach, puree, plackach, np. Cyprian, Gala, Irga, Jelly

TYP C - typ mączysty - do tego typu kwalifikują się suche ziemniaki, łatwo rozgotowujące się, można z nich przyrządzać kluski, pyzy, puree, świetnie pasują do zup kremów, chipsów, np. Augusta(BC), Cekin, Innowator, 

TYP D - typ bardzo mączysty, rozgotowujący się, o bardzo suchym miąższu, ich zastosowanie kulinarne jest znikome, właściwie się z nich nie korzysta

Wyróżnia się też typy pochodne, np. AB, BC :) 

Po szczegółową listę odmian wraz z wyszczególnieniem odpowiednich wykorzystań kulinarnych zapraszam na stronę Stowarzyszenia Polski Ziemniak

Jednocześnie zachęcam Was byście kupując ziemniaki w małych sklepach, na targowiskach czy zwykłych warzywnych stoiskach dopytywali się jaką odmianę kupujecie. Pokażmy sprzedawcom, że takie rzeczy nas interesują. Skłońmy ich do zmiany nastawienia. Niech ziemniak nie będzie tylko ziemniakiem, niech będzie konkretnym warzywem :)

A teraz przejdźmy do gotowania... :) Po gotowanym ostatnio risotto z pieczoną dynią zostało mi pół litra warzywnego bulionu. Miałam również kawałek dyni. Na początku pomyślałam o ugotowaniu zupy dyniowej z pieczonym czosnkiem. Niestety miąższu dyni nie wystarczyłoby na ugotowanie zupy dyniowej, a nie chciałam dla małego kawałeczka rozkrajać kolejnej sztuki. W czasie rozmowy jedna ze znajomych blogerek - Maggie zasugerowała dodatek ziemniaka. Pomyślałam sobie - czemu nie. Połączyłam smak pieczonej dyni oraz pieczonego czosnku z kremowym ziemniakiem. Dodatkowo doprawiłam całość świeżym imbirem. Powstała bardzo kremowa, smaczna zupa, o delikatnie pomarańczowym odcieniu. 

Składniki (na ok. 3 porcje):

350 g ziemniaków (ja wykorzystałam odmianę Red Fantasy, o czerwonej skórce, typ B)

250 g miąższu dyni, pokrojonego w kostkę

4-5 ząbków czosnku (polskiego!)

1/2 cebuli, pokrojonej w kostkę

1 łyżka posiekanego świeżego imbiru

500 ml bulionu warzywnego, gorącego

sól, czarny pieprz

1/2 łyżeczki suszonego estragonu

2 łyżki oliwy

Pokrojoną dynię oraz ząbki czosnku (bez obierania z łupinek) mieszamy z 1 łyżką oliwy, estragonem. Dodajemy sól i trochę świeżo mielonego pieprzu. Wykładamy na blaszkę (ja dodatkowo wykładam ją papierem do pieczenia) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy aż zarówno dynia jak i czosnek będą miękkie. 

Ziemniaki myjemy, obieramy i kroimy w niewielką kostkę. W międzyczasie w garnku obsmażamy na oliwie cebulę oraz imbir. Gdy cebula będzie miękka dodajemy do garnka ziemniaki i obsmażamy je przez chwilę. Zalewamy gorącym bulionem, doprowadzamy do wrzenia. Gdy bulion z ziemniakami zawrze zmniejszamy ogień pod garnkiem, przykrywamy garnek pokrywką i gotujemy aż ziemniaki będą miękkie.

Upieczoną dynię wyjmujemy z piekarnika. Oddzielamy od dyni ząbki czosnku, zdejmujemy z nich łupinki, a same ząbki rozgniatamy widelcem na pastę. Gdy ziemniaki gotujące się w bulionie będą miękkie dodajemy do nich upieczoną dynię oraz pastę z czosnku. Mieszamy, gotujemy całość razem jeszcze przez 5-7 minut. Po tym czasie zupę zdejmujemy z ognia i miksujemy na krem. 

Ja swoją zupę podałam z tymiankowymi grzankami. Można ją też podać z groszkiem ptysiowym. 



W sporządzeniu krótkiej ziemniaczanej notki pomogła mi strona Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego oraz materiały przygotowane i udostępniane przez Stowarzyszenie Polski Ziemniak oraz Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, oddział w Jadwisinie.

sobota, 6 października 2012

Zupa marchewkowo-soczewicowa

Nigdy wcześniej nie jadłam marchewkowej zupy. Marchewka zazwyczaj była obecna w wielu zupach, lecz nigdy nie stanowiła głównego składnika. Gdy znalazłam przepis na tą zupę to wiedziałam, że trzeba będzie wypróbować. Słodycz marchewki połączona z ostry smakiem peperoncino i charakterystycznym smakiem prażonych ziaren kuminu tworzy bardzo ciekawy zestaw smaków. Zdecydowanie wart spróbowania :)

Zupę przygotowałam w ramach wspólnego gotowania z: Maggie, Panną Malwinną, Dobromiłą, Bartoldzikiem oraz nową w naszym gronie Siaśką.

Składniki (dla 4 osób):

1 litr warzywnego bulionu, gorącego

125 ml mleka

600 g marchewki, startej na tarce o grubych oczkach

140 g czerwonej soczewicy

2 łyżki oliwy (u mnie oliwa Fine Food)

2 łyżeczki nasion kuminu

szczypta płatków chilli (u mnie spora szczypta pokruszonego peperoncino)

jogurt naturalny

Na suche dno garnka wrzucamy chilli oraz nasiona kuminu. Prażymy je przez chwilę, aż nasiona zaczną podskakiwać. Łyżką wyjmujemy połowę nasion z garnka i odkładamy na talerzyk.

Do pozostałych w garnku nasion dodajemy startą marchewkę, soczewicę oraz oliwę. Warzywa zalewamy gorącym bulionem oraz mlekiem. Zawartość garnka doprowadzamy do wrzenia, a następnie na małym ogniu gotujemy przez około 15 minut aż soczewica będzie miękka.

Całość zupy miksujemy na gładko. Podajemy posypane odrobiną odstawionego, podprażonego kuminu oraz z kleksem naturalnego jogurtu.


wtorek, 2 października 2012

Curry z dyni i cukinii

Miałam w lodówce dynię i cukinię, jednak brakowało mi konkretnego pomysłu na obiad. Potrzebowałam porady, popchnięcia mnie w jakąś stronę. I wtedy Eve zasugerowała, że jeśli stoi gdzieś u mnie mleczko kokosowe to mogłabym przygotować curry. To był świetny pomysł, bo miałam zarówno mleczko kokosowe jak i pasty curry oraz inne składniki, które mogły się przydać do przygotowania curry. Podczas gotowania część dyni i cukinii się rozpadła, część pozostała w kawałkach. Smaki warzyw, mleczka kokosowego i pasty curry idealnie współgrają tworząc aromatyczną, pikantną całość.


Składniki (dla 4 osób):

1/2 dyni hokkaido, obrana, oczyszczona, miąższ pokrojony w kostkę

1 duża cukinia, pokrojona w ćwierćplasterki

1 cebula, posiekana

1 puszka (400 g) mleka kokosowego

2 łyżeczki czerwonej pasty curry

3 ząbki czosnku, drobno posiekane

2/3 łyżki posiekanego drobno świeżego imbiru

1 łyżeczka posiekanej papryczki pepperoni

1/2 łyżeczki tymianku

2 łyżki masła klarowanego

100 ml gorącej wody

świeża kolendra do posypania (lub tak jak u mnie, z braku świeżej, suszone liście kolendry ok. 1 łyżeczki)

W garnku rozgrzewamy klarowane masło i smażymy na nim cebulę. Gdy cebula będzie prawie miękka dodajemy czosnek, imbir i papryczkę. Podsmażamy przez chwilę, a następnie dodajemy pastę curry oraz dynię. Podsmażamy przez 2 minuty, zalewamy gorącą wodą i podduszamy przez 2-3 minuty. Następnie dodajemy cukinię, zalewamy całość mleczkiem kokosowym, doprowadzamy do wrzenia.

Gdy zawartość garnka zacznie bulgotać zmniejszamy ogień do minimum i pod przykryciem gotujemy przez około 20 minut. Następnie zdejmujemy pokrywkę, dodajemy tymianek i pozwalamy sosowi jeszcze przez parę minut pyrkotać. Na koniec dodajemy posiekaną świeżą kolendrę (lub suszoną).

Podajemy z ugotowanym na sypko ryżem basmati.



niedziela, 26 sierpnia 2012

Burgery z zielonej soczewicy i marchewki

Po raz kolejny chciałabym zaprezentować Wam przygotowane jakiś czas temu burgery wegetariańskie. Tym razem przyrządzone zostały z zielonej soczewicy oraz młodych marchewek, które dostałam w prezencie :)  Pierwszą inspiracją był burger, którego miałam okazję spróbować w jednej z warszawskich restauracji. Burgery są bardzo sycące, z lekką pikantną nutą i aromatycznym posmakiem kminu i kolendry.


Składniki (na 6-7 burgerów):

1.5 szklanki zielonej soczewicy (szklanka 250 ml)

4 niewielkie młode marchewki (ok. 10 cm długości)

1 jajko

1.5 łyżki pasty sambal oelek

1 łyżeczka mielonego kminu

1/2 łyżeczki mielonej kolendry

sól, pieprz

Soczewicę zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na 1-2 godziny. Następnie odlewamy wodę, zalewamy czystą i gotujemy do miękkości. Miękką soczewicę odcedzamy, odstawiamy by lekko ostygła a następnie miksujemy.

Marchewki myjemy (jeśli są bardzo młode to nie musimy ich obierać), ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Tartą marchewkę mieszamy z soczewicą. Dodajemy pastę sambal oelek, kmin oraz kolendrę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dodajemy jajko, całość dokładnie mieszamy. Z otrzymanej masy formujemy burgery, które smażymy na patelni grillowej.

(Ja zawsze odrobinę masy podsmażam, próbuję i ewentualnie potem dodatkowo doprawiam przed smażeniem reszty burgerów.)


wtorek, 7 sierpnia 2012

Placki z cukinii i kukurydzy

Na działce obrodziły nam cukinie i kilka z nich naprawdę bardzo mocno wyrosło. Jedna z nich leżąc sobie na kuchennym stole zachęciła mnie do przyrządzenia placków. Jako, że miałam też wielką ochotę na kukurydzę, postanowiłam te warzywa połączyć w jedną całość i stworzyć placki z kukurydzą i cukinią. Dodatkowo dorzuciłam trochę ostrej papryczki, która leżała w lodówce i pyszne dymki (które naprawdę bardzo lubię). Powstały smaczne placki, idealne na lekką przekąskę, wcześniejszą kolację czy zabranie na piknik :)

Składniki (na ok. 16 placków):

1 bardzo duża cukinia (moja ok. 25 cm długości, ok. 8-10 cm średnicy)

2 kolby kukurydzy

5 cieniutkich cebulek dymek

1 niewielka papryczka chilli

2 ząbki czosnku

2 jajka

6 łyżek mąki pszennej

sól (ok. 1/3-1/2 łyżeczki + trochę do posypania cukinii)

Cukinię obieramy, wydrążamy nasiona. Miąższ ścieramy na tarce o grubych oczkach. Wykładamy na durszlaku, solimy i odstawiamy na 15 minut.

Z kolb kukurydzy ścinamy ziarna, wykładamy na sitko, płuczemy. W niewielkim garnku doprowadzamy wodę do wrzenia, solimy ją. Do osolonej wody wrzucamy ziarna kukurydzy i gotujemy je 8-10 minut.

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, wrzucamy na nią posiekane dymki ze szczypiorem oraz posiekane ząbki czosnku i papryczkę. Podsmażamy przez 2 minuty.

Cukinię z durszlaka odciskamy z nadmiaru wody. Przekładamy do miski.

Odcedzamy ziarna kukurydzy, dodajemy do nich przesmażone dymki, czosnek i chilli. Odstawiamy do ostudzenia. Ostudzone dodajemy do cukinii. Do warzyw wbijamy jajka, mieszamy. Dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy całość. Solimy.

Nakładamy łyżką placuszki na patelnię. Smażymy na niewielkiej ilości rozgrzanego tłuszczu po ok. 3 minuty z każdej stronie. Odsączamy z tłuszczu na ręcznikach papierowych.


Przepis dodaję do akcji Kukurydziane Wariacje:

Kukurydziane wariacje

sobota, 28 lipca 2012

Makaron w sosie pomidorowym z grillowaną cukinią

Ten przepis to kolejny pomysł jak w prostych daniach wykorzystywać warzywa sezonowe. Wprawdzie akurat cukinię możemy dostać w sklepach o każdej porze roku (jednak w zimę nie osiąga ona cen 2.5 zł za kg), ale pomidory obecne w sklepach zimową porą zdecydowanie różnią się smakiem od tych obecnie. A już w ogóle pomidory, które pojawią się w sprzedaży na przełomie sierpnia i września są najlepsze moim zdaniem :)

Odnośnie sosu pomidorowego - według mnie kluczem do smacznego sosu pomidorowego jest po pierwsze korzystanie z dobrej jakości, smacznych pomidorów (co jest dość oczywiste), a po drugie dodanie odrobiny cukru podczas duszenia. Jeśli już go dodajecie do pomidorowych sosów to dobrze, jeśli nie - to spróbujcie :) Warto pamiętać o tym cukrze :)

Składniki:

1/2 zielonej cukinii
1/2 żółtej cukinii (lub 1 cała żółta lub zielona)
1 kg świeżych pomidorów lub 1 puszka krojonych pomidorów
1 średnia cebula, pokrojona w niewielką kostkę
2 ząbki czosnku, drobno posiekany
szczypta pokruszonej papryczki peperoncini (lub innej papryczki)
1/3 łyżeczki octu balsamicznego
1/3 łyżeczki cukru
sól, pieprz
oliwa
ok. 300 g makaronu (u mnie fusilli bucati lungi)
ser do posypania (u mnie Stary Szeneker) - dla wegetarian ser bez podpuszczki zwierzęcej

Cukinie kroimy wzdłuż na pół, a następnie w cienkie półplasterki. Patelnię grillową rozgrzewamy i lekko smarujemy oliwą. Układamy na niej plastry cukinii i grillujemy przez kilka minut, od czasu do czasu mieszając. Odstawiamy na bok.

Jeżeli korzystamy ze świeżych pomidorów to obieramy je ze skórki i kroimy w kostkę.

W garnku rozgrzewamy dwie łyżki oliwy, wrzucamy czosnek z cebulą i na małym ogniu szklimy cebulę. Następnie dodajemy pomidory (świeże lub te z puszki), szczyptę soli i pieprzu oraz cukier i peperoncini. Podduszamy przez około 10-15 minut aż utworzy się gęsty pomidorowy sos.

W tym czasie gotujemy makaron al dente. Następnie dodajemy do sosu plastry cukinii oraz ocet balsamiczny. Mieszamy. Trzymamy na małym ogniu jeszcze przez 1-2 minuty. Do garnka przekładamy odcedzony makaron, całość dokładnie mieszamy. Porcje makaronu z sosem posypujemy na talerzach odrobiną startego sera.


Makaron z grillowaną cukinią i pomidorami

wtorek, 26 czerwca 2012

Burgery z białej fasolki i czerwonej soczewicy

Kto mnie zna od strony kulinarnej ten wie, że mimo jedzenia mięsa lubię potrawy o bardziej wegetariańskim rodowodzie. A wegetariańskie burgery bardzo przypadły mi do gustu. Nawet przy okazji ostatniego spotkania w gronie warszawskich blogerek zamówiłam bardzo smacznego marchewkowo-soczewicowego burgera. Tym razem postanowiłam połączyć ze sobą czerwoną soczewicę, którą bardzo lubię oraz zapuszkowaną białą, drobną fasolkę. Myślę, że wielbicielom wege-burgerom zasmakuje to połączenie :)

Składniki (4 klasyczne burgery):

1 puszka białej fasolki (240 g fasolki po odsączeniu)
5 łyżek suchej czerwonej soczewicy
1/2 cebuli
2 łyżki harissy
1/2 łyżeczki kuminu
1/2 łyżeczki garam masali
ok. 4 łyżek mąki
sól, pieprz
1 łyżka oleju słonecznikowego

Czerwoną soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie do miękkości. Białą fasolkę odcedzamy, płuczemy pod bieżącą wodą. Przekładamy do malaksera. Posiekaną cebulę szklimy na 1 łyżce oleju, posypujemy kuminem i garam masalą. Mieszamy i obsmażamy jeszcze przez chwilę. Cebulę zdejmujemy z patelni i odstawiamy na chwilę do przestygnięcia. Ostudzoną cebulę dodajemy do fasolki - całość miksujemy w miarę gładko. Zmiksowaną masę przekładamy do miski, mieszamy z ugotowaną i odcedzoną soczewicą oraz harissą. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dodajemy mąkę by masa nie była tak bardzo wilgotna. Lekko wilgotną dłonią formujemy burgery i smażymy je na patelni grillowej lekko posmarowanej olejem z obu stron do zezłocenia. (Burgery należy przewracać bardzo delikatnie, ponieważ są dość miękkie.)

Swojego burgera podałam w podpieczonej bułce ciabatcie, skropionej oliwą, z dodatkiem sera, plastrów żółtego pomidora, czerwonej cebuli oraz sosu czosnkowego.



Ja do smażenia wykorzystałam patelnię grillową Delimano o nieprzywieralnej, ceramicznej powierzchni. Na tej patelni bez problemu zmieści się nawet 6 burgerów jednocześnie. jak to bywa w przypadku tej patelni - nie mogło być mowy o żadnym przyklejeniu się burgera do powierzchni :) Pięknie się zezłocił :)


Po inne burgery wegetariańskie przygotowane przeze mnie zapraszam tutaj.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Burgery z ciecierzycy z sosem tahini

Te burgery jakiś czas temu wpadły mi w oko. Pomyślałam, że byłyby świetnym daniem na nasze kolejne wspólne gotowanie. Do przyrządzenia tych burgerów przyłączyli się: Maggie, Dobromiła, Pela, Paszczak, Król oraz Mops w kuchni.

To już kolejne przygotowane przeze mnie wegetariańskie burgery. W smaku są dużo delikatniejsze od tych, które dotychczas przyrządzałam. Ciekawa odmiana od częstych w mojej kuchni wyrazistych i mocnych smaków. Sos tahini jest bardzo smaczny i super pasuje do tych burgerów. Całość podana ze świeżymi warzywami i własnoręcznie upieczonymi chlebkami pita stanowi przepyszny domowy "fast food" (choć taki fast to on nie jest :P).

Składniki (na 4 porcje):

ok. 400 - 450 g odsączonej ciecierzycy z puszki

4 cebulki dymki

2 łyżki mąki

1 jajko

1 łyżka suszonego oragno

1/2 łyżeczki kuminu

1/4 łyżeczki soli

oliwa

Sos tahini:

1/2 szklanki jogurtu naturalnego

1/3 szklanki posiekanej natki pietruszki

2 łyżki pasty tahini (u mnie przyrządzana własnoręcznie z przepisu z Kuchni Ireny i Andrzeja)

1 łyżka soku z cytryny

1/4 łyżeczki soli

Do podania:

4 chlebki pita (o średnicy ok. 8 cm), ciepłe - w moim przypadku pieczone własnoręcznie z przepisu Panny Malwinny.

sałata lodowa

pomidor

kiełki słonecznika


Wszystkie składniki sosu dokładnie mieszamy ze sobą, odstawiamy w chłodne miejsce.

Do malaksera przekładamy odsączoną ciecierzycę, pokrojone w półplasterki cebulki dymek, jajko, mąkę oregano, sól i kumin. Całość miksujemy. Kilkakrotnie w czasie miksowania łopatką odsuwamy masę od krawędzi by całosć się róniemiernie zmiksowała. Wilgotną dłonią formujemy owalne burgery - ok. 4 sztuk(masa będzie wilgotna i trochę będzie się kleiła do rąk).

Na patelni grillowej rozgrzewamy odrobinę oliwy, smażymy na niej burgery z jednej strony przez 4-5 minut aż będą złotobrązowe, następnie delikatnie odwracamy i podsmażamy drugą stronę.

Ciepłe chlebki pita przekrawamy tworząc kieszonkę. Układamy w niej kolejno, sałatę, plastry pomidora, usmażonego burgera. Burgera polewamy sosem tahini, przykrywamy kiełkami słonecznika.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...