Z domowymi hot dogami nie jest tak prosto jak z burgerami. Zwykle by je przygotować musimy korzystać z gotowych parówek, mało osób decyduje się na przygotowanie własnych. Ja nie jestem szczególną wielbicielką parówek, większość mi zupełnie nie smakuje. Z tego powodu trzymam się tych konkretnych, które mi posmakowały i jeśli najdzie mnie ochota na zjedzenie hot doga to przygotowuję go w domu. Jeżeli nie mamy samodzielnie zrobionych parówek, to warto rozejrzeć się po sklepach za smacznymi gotowymi, z dużą zawartością mięsa. Warto czytać etykiety, bo wtedy zorientujecie się, że w sprzedaży są parówki posiadające w składzie całe 30% mięsa (a nawet mniej). Gdy już zaopatrzycie się w dobre parówki to zabierzcie się za upieczenie bułek. Wiem, wiem - to już trochę przeczy określeniu "fast food", ale naprawdę warto poświęcić trochę czasu i zastąpić napuszone bułki ze sklepu świeżo upieczonymi, domowymi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczywo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczywo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 maja 2014
czwartek, 22 maja 2014
Cemitas - drożdżowe bułki z sezamem
Cemitas to nazwa pod którą kryją się zarówno pyszne meksykańskie kanapki jak i delikatne, drożdżowe bułki z sezamem wykorzystywane do tych kanapek. Te bułeczki ze względu na wchodzące w ich skład jajka przypominają nieco brioszki. W środku niezwykle miękkie. Cemitas występują w dwóch odmianach: słodkiej i wytrawnej. Moje bułki miały zostać podane m.in. z mięsem, dlatego odpowiednia była wersja wytrawna.
Ostatnio, gdy piekłam bułki hamburgerowe nie byłam z nich w 100% zadowolona, miały kilka wad. Dlatego w pierwszej chwili sceptycznie podeszłam do pomysłu przygotowania kanapek cemitas z samodzielnie upieczonymi bułkami. Spodziewałam się spektakularnej klapy, ale postanowiłam sama się sprawdzić i spróbować je upiec. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, a ciasto z przepisu, który wybrałyśmy z Panną Malwinną do wspólnego pieczenia okazało się całkiem przyjemne we współpracy. Bardzo się cieszę, że wyszły tak dobrze. Zachęcam do zapoznania się z przepisem i od razu zapraszam na jutro po przepis na pyszną kanapkę.
środa, 21 maja 2014
Bułeczki ze słodką pastą z fasoli azuki
Wczoraj w Polsce miała premierę najnowsza książka japońskiego pisarza Murakamiego "Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973". Z tej okazji w kilkudziesięciu miastach odbyła się kolacja, na której serwowano wyjątkowe menu inspirowane twórczością pisarza. Również blogerki kulinarne postanowiły uczcić to wydarzenie. Autorki blogów Grażyna gotuje oraz green plums zorganizowały akcję wspólnego pieczenia bułeczek z słodką pastą z fasoli azuki. Skorzystałyśmy z przepisu na bułeczki z Japońskiej Kuchni Karoliny. Upieczone bułeczki są delikatne i puszyste, doskonałe. Bardzo cieszę się, że udało mi się kupić fasolkę azuki i zdecydowałam się je upiec.
Fasola azuki zwana również czerwoną soją w kuchniach azjatyckich bardzo często wykorzystywana jest do przygotowywania deserów. W tym celu zwykle gotuje się fasolkę wraz z cukrem i szczyptą soli uzyskując w ten sposób słodką pastę - anko. Istnieją dwa rodzaje takiej pasty: tsubu-an (z całych ziaren fasoli) oraz koshi-an (tylko ze środków ziaren fasoli, pasta przecierana). Do tych bułeczek wykorzystujemy pastę tsubu-an. Pasta z przepisu, który wykorzystałam jest jedynie lekko słodka. Nie chciałam mieć zbytnio przesłodzonych bułeczek, a fasolowe pasty potrafią być bardzo słodkie.
wtorek, 13 sierpnia 2013
Lawasz z patelni
Lawasz to rodzaj płaskiego pieczywa, popularny szczególnie w takich państwach jak Turcja, Iran czy Armenia. Występuje zarówno w wersji miękkiej jak i cienkiej i chrupiącej. Oryginalnie przygotowuje się go w specjalnych piecach, przyklejając placki do ścianek pieca. Niestety w polskich warunkach domowych nie mamy takich pieców, dlatego tego typu placki możemy przygotowywać w normalnym piekarniku lub na patelni.
Razem z kilkoma innymi blogerkami (Panna Malwinna, Mirabelka, Mopsik, Maggie i Iza) zdecydowałyśmy się przygotować lawasz w wersji z patelni. Ja wybrałam bardzo prosty przepis na placki składające się tylko z mąki, wody oraz soli. Przy ich przygotowaniu ważne jest by nie smażyć ich za długo, a poza tym by pamiętać o przykryciu wilgotną ściereczką zarówno surowego ciasta jak i usmażonych placków. Placki bez wilgoci szybko wysychają i stają się chrupkie. Ja swoje placki podałam z posiekaną kapustą pekińską, czerwoną papryką, czerwoną cebulą, usmażonymi cienkimi plasterkami polędwiczki wieprzowej oraz ziołowo-czosnkowym sosem.
Składniki (12-14 sztuk, 18 cm średnicy):
(szklanka = 250 ml)
3 szklanki mąki
1 szklanka gorącej wody
1/2 łyżeczki soli
Do gorącej wody dodajemy sól i dokładnie ją rozpuszczamy. Mąkę umieszczamy w misce. Dodajemy stopniowo gorącą wodę z solą do mąki, mieszając całość. Po dodaniu całej wody wyrabiamy ciasto do momentu aż przestanie kleić się do rąk. Miskę z wyrobioną kulą ciasta przykrywamy wilgotną, czystą ściereczką. Odstawiamy na 30 minut by ciasto odpoczęło.
Na średnim palniku rozgrzewamy patelnię z nieprzywierającą powłoką. Nie dodajemy żadnego tłuszczu.
Ciasto dzielimy na porcje wielkości mniej więcej orzecha włoskiego. Rozwałkowujemy na placki o średnicy mniej więcej 18 centymetrowe (moje placki miały mniej niż 1 mm grubości). Wykładamy każdy placek na rozgrzaną patelnię. Smażymy przez minutę lub mniej z obu stron (u mnie mniej), aż pojawią się brązowe plamki. Usmażony placek skrapiamy z obu stron wodą. Przykrywamy wilgotną ściereczką. Ja nalałam do miseczki wody i pędzelkiem smarowałam placki. Podobnie postępujemy z pozostałymi plackami, pamiętając o ich dokładnym przykryciu.
wtorek, 30 lipca 2013
Chlebki z patelni
Te chlebki zaciekawiły mnie, gdy tylko znalazłam je na blogu u Panny Malwinny. Czekałam tylko na okazję by się za nie zabrać. I okazja znalazła się bardzo szybko - piknik blogerów kulinarnych. Zdecydowałam się na przygotowanie dwóch past do pieczywa i potrzebne było mi coś z czym mogłabym podać pasty. Najpierw przyszła mi do głowy zwykła bagietka, ale w końcu moje myśli skierowały się ku tym prostym chlebkom. Ich przygotowanie jest bardzo szybkie (poza czasem odpoczywania ciasta, ale to tylko 30 minut - da się przeżyć), nie wymagają zbyt wielkiego nakładu pracy, a są bardzo smaczne :)
Ja zdecydowałam się na podanie ich z pastami do pieczywa, dlatego po przestygnięciu pokroiłam je w trójkąty (1 chlebek = 6 trójkątów). Jednak możecie bez problemu wykorzystać je jako dodatek obiadowy i podać np do mięsnych szaszłyków. Polecam szaszłyki wieprzowe z papryką, szczypiorem i serem oraz kofty z miętą.
(na podstawie przepisu, z moimi zmianami)
2 szklanki mąki pszennej (ok. 350 g) + do podsypywania
200 ml jogurtu greckiego
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
1/4 łyżeczki ostrej papryki w proszku
Mąkę mieszamy w misce z proszkiem do pieczenia, solą, ostrą papryką i posiekaną natką pietruszki. Dodajemy jogurt naturalny i widelcem nieco mieszamy całość. Wykładamy na blat i zagniatamy ciasto. Dla ułatwienia możemy blat nieco posypać mąką pszenną. Zagniecione ciasto przekładamy ponownie do miski, przykrywamy i dajemy mu odpocząć przez 30 minut.
Po 30 minutach rozgrzewamy mocno patelnię z powłoką nieprzywierającą. Ciasto dzielimy na 8 jednakowych części i formujemy z nich małe kulki. Każdą kulkę oprószamy mąką i wałkujemy aż do otrzymania placka o grubości 2-3 mm. Tak otrzymany chlebek wykładamy na rozgrzaną, suchą patelnię i smażymy z obu stron przez 1-2 minuty, aż na powierzchni się nieco zarumieni i pojawią się brązowe plamki. W ten sam sposób postępujemy z kolejnymi partiami ciasta.
I na koniec w towarzystwie piknikowych past. Jeśli jesteście zainteresowani obejrzeniem większej ilości pysznych dań z pikniku blogerów kulinarnych to zajrzyjcie do albumu :)
środa, 13 lutego 2013
Bułka maślana - chałka
Zbliża się ciemna noc, a ja siedzę i poszukuję przepisu na coś smacznego do upieczenia. Koniecznie na drożdżach, bo akurat są w moim posiadaniu. Znacie ten motyw? Tą nagłą, nieokiełznaną chęć upieczenia lub ugotowania czegoś niezależenie od godziny? U mnie pojawia się ostatnio coraz częściej :)
Tym razem wymyśliłam sobie upieczenie maślanej chałki, tak by móc ją zjeść na śniadanie. Najpierw konieczne było znalezienie odpowiedniego przepisu (tu pomogło forum cincin), ponieważ wcześniej takiej bułki nie piekłam. Gdy przyszło do zagniatania ciasta było już po godzinie 21, do piekarnika trafiło sporo po 23. Upieczoną bułką cieszyłam się chwilę przed północą.
A rano... rozkosz smaku - pyszna kromka maślanej bułki i powidła śliwkowe. Wspaniały zestaw :)
Składniki:
(szklanka = 250 ml)
3 szklanki pszennej mąki
3/4 szklanki ciepłego mleka
1/4 szklanki cukru
25 g świeżych drożdży
100 g masła
1 całe jajko
1 jajko (oddzielone żółtko od białka)
szczypta soli
Kruszonka:
25 g zimnego masła
4 łyżki mąki pszennej
2 łyżki cukru
Wymiary keksówki: 27,5 cm x 8,5 cm (dolny wymiar), wysokość: 7,5 cm
Przygotowujemy rozczyn. W miseczce ucieramy dokładnie drożdże z jedną łyżeczką cukru. Następnie mieszamy z 1 łyżką mąki oraz połową mleka (ok. 90 ml). Odstawiamy na bok by drożdże rozpoczęły pracować.
W tym czasie rozpuszczamy masło i lekko je studzimy (ma nie być gorące, a tylko lekko ciepłe). W dużej misce mieszamy pozostałą mąkę z cukrem i solą. Dodajemy rozczyn, ciepłe mleko, rozpuszczone masło, całe jajko oraz żółtko. Mieszamy najpierw wstępnie łyżką, a następnie wykładamy na blat i wyrabiamy, aż powstanie jednolite, odchodzące od ręki ciasto.
Wyrobione ciasto przekładamy do miski, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość).
Wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiamy i dzielimy na trzy równe części. Z każdej części formujemy wałek, nieco dłuższy niż długość keksówki. Z wałków zaplatamy warkocz. Uformowany warkocz przekładamy do keksówki (nasmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia) i odstawiamy na kilka minut do wyrośnięcia (Ja odstawiałam w ciepłe miejsce na 20 dodatkowych minut.).
W czasie drugiego wyrastania zimne masło na kruszonkę szybko kroimy w kostkę. Dodajemy do niego mąkę i cukier i zagniatamy grudkowatą kruszonkę. W miseczce roztrzepujemy białko pozostałe ze składników na bułkę. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 stopni.
Wyrośnięte w foremce ciasto smarujemy z wierzchu roztrzepanym białkiem, a następnie posypujemy kruszonką. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 30 minut. (Piekarniki są różne, więc warto zawsze sprawdzić metodą "suchego patyczka".)
piątek, 7 września 2012
Pomidorowe bułeczki z suszonymi pomidorami i słonecznikiem
Do samodzielnego upieczenia bułeczek zbierałam się już od dłuższego czasu. Zabawa zorganizowana przez Kuchnię Ireny i Andrzeja spowodowała, że nie mogłam więcej szukać wymówek dla pieczenia. Jednak źle funkcjonujący piekarnik starej kuchenki gazowej nie zachęca do tego typu wypieków. Na szczęście u mojej mamy stoi stary prodiż. Pomyślałam, że skoro prodiż działa w sposób podobny co piekarnik elektryczny bez termoobiegu to powinno udać się upiec w nich bułeczki.
I udało się! Bułeczki wyszły chrupiące z wierzchu, mięciutkie w środku. No i pięknie pachną. Bardzo pięknie :) Jako, że były to moje pierwsze bułeczki to musiałam się trochę na czymś oprzeć. Ten przepis wykorzystałam jako bazowy, jednak dokonałam w nim kilku zmian. Bułeczki zostały wykonane w ramach zabawy "Upiecz smakowity chleb!" pod patronatem Zakładów Tłuszczowych "Kruszwica", producenta margaryny "Smakowita".
Składniki (na 12 bułeczek):
500 g mąki pszennej
1.5 łyżeczki soli
4-5 suszonych pomidorów (moje były z oliwy)
1 łyżeczka cukru
30 g świeżych drożdży
120 ml ciepłego mleka
250 ml przecieru pomidorowego
1 jajko
wyłuskane ziarna słonecznika
Suszone pomidory kroimy bardzo drobno. Wykładamy na ręcznik papierowy by wchłonął nadmiar oliwy.
Przyrządzamy rozczyn. Drożdże rozkruszamy. Drożdże oraz cukier rozpuszczamy w ciepłym mleku. Odstawiamy na 15 minut by drożdże zaczęły pracować.
Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy sól oraz pokrojone suszone pomidory. Wlewamy rozczyn. Mieszamy lekko z mąką. Dodajemy przecier pomidorowy, mieszamy łyżką. Całość wykładamy na omączony blat i dokładnie wyrabiamy. (Jeśli ciasto będzie za bardzo się kleiło to należy je podsypywać dodatkową mąką - moje się trochę kleiło, więc je podsypywałam). Następnie przekładamy do miski i odstawiamy do wyrośnięcia (u mnie 1.5 godziny).
Wyrośnięte ciasto odgazowujemy, lekko wyrabiamy. Dzielimy na 12 równych części, formujemy kulkę. Układamy je na blacie obsypanym mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 30 minut do podrośnięcia
Jajko roztrzepujemy widelcem. Przy użyciu pędzelka smarujemy każdą kulkę ciasta jajkiem i obsypujemy ziarnami słonecznika.
Uformowane bułeczki pieczemy na papierze do pieczenia w 200 stopniach przez 20 minut, lub tak jak ja przez 25-30 minut w prodiżu.
I udało się! Bułeczki wyszły chrupiące z wierzchu, mięciutkie w środku. No i pięknie pachną. Bardzo pięknie :) Jako, że były to moje pierwsze bułeczki to musiałam się trochę na czymś oprzeć. Ten przepis wykorzystałam jako bazowy, jednak dokonałam w nim kilku zmian. Bułeczki zostały wykonane w ramach zabawy "Upiecz smakowity chleb!" pod patronatem Zakładów Tłuszczowych "Kruszwica", producenta margaryny "Smakowita".
Składniki (na 12 bułeczek):
500 g mąki pszennej
1.5 łyżeczki soli
4-5 suszonych pomidorów (moje były z oliwy)
1 łyżeczka cukru
30 g świeżych drożdży
120 ml ciepłego mleka
250 ml przecieru pomidorowego
1 jajko
wyłuskane ziarna słonecznika
Suszone pomidory kroimy bardzo drobno. Wykładamy na ręcznik papierowy by wchłonął nadmiar oliwy.
Przyrządzamy rozczyn. Drożdże rozkruszamy. Drożdże oraz cukier rozpuszczamy w ciepłym mleku. Odstawiamy na 15 minut by drożdże zaczęły pracować.
Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy sól oraz pokrojone suszone pomidory. Wlewamy rozczyn. Mieszamy lekko z mąką. Dodajemy przecier pomidorowy, mieszamy łyżką. Całość wykładamy na omączony blat i dokładnie wyrabiamy. (Jeśli ciasto będzie za bardzo się kleiło to należy je podsypywać dodatkową mąką - moje się trochę kleiło, więc je podsypywałam). Następnie przekładamy do miski i odstawiamy do wyrośnięcia (u mnie 1.5 godziny).
Wyrośnięte ciasto odgazowujemy, lekko wyrabiamy. Dzielimy na 12 równych części, formujemy kulkę. Układamy je na blacie obsypanym mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 30 minut do podrośnięcia
Jajko roztrzepujemy widelcem. Przy użyciu pędzelka smarujemy każdą kulkę ciasta jajkiem i obsypujemy ziarnami słonecznika.
Uformowane bułeczki pieczemy na papierze do pieczenia w 200 stopniach przez 20 minut, lub tak jak ja przez 25-30 minut w prodiżu.
sobota, 9 lipca 2011
Scones
Wiele dobrego słyszałam zawsze o bułeczkach scones, jednak nigdy nie miałam okazji ich spróbować. Pomyślałam, że GP Wielkiej Brytanii odbywające się w ten weekend jest idealnym pretekstem do upieczenia ich. Pieczenie bułeczek w moim piekarniku jest wielkim wyzwaniem, ale mimo wszystko zdecydowałam się go podjąć. Do wypróbowania wybrałam przepis umieszczony na stronie Kwestia Smaku.
Składniki:
250 g mąki pszennej
50 g miałkiego cukru
50 g masła
4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko, duże
ok. 100 ml mleka
50 g rodzynek
szczypta soli
Masło siekamy w drobną kostkę. Mąkę dwukrotnie przesiewamy na stolnicę, po czym dodajemy do niej proszek do pieczenia, sól, cukier, masło i palcami rozcieramy. Jajko dokładnie ubijamy i dodajemy do niego tyle mleka, by otrzymać w sumie 140 ml płynu. Do składników na stolnicy dodajemy 2/3 płynu mleczno-jajecznego oraz rodzynki i szybko zagniatamy (ewentualnie dodając trochę płynu, lub podsypując odrobiną mąki). Ciasto wałkujemy, aż do otrzymania placka o grubości 1.5 cm. Następnie wykrawamy bułeczki (z tej porcji 8 sztuk), układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy pozostałą mieszanką jajka i mleka i pieczemy około 10 minut, aż będą złote.
Etykiety:
Kuchnia brytyjska,
Pieczywo,
Śniadania,
Wypieki słodkie
wtorek, 8 lutego 2011
Pszenno - razowe chlebki pita
O rany, nawet nie wiecie jaki miałam stres jak przygotowywałam te pity. No bo to moje pierwsze w życiu pieczywo. A drugi w życiu wypiek na drożdżach. Niezwykle obawiałam się, że nic z tego nie wyjdzie. Ale słowo się rzekło - trzeba piec. I razem z dziewczynami (Eve, Maggie i Panną Malwinną) upiekłyśmy w ramach Festiwalu Kuchni Arabskiej. Wykorzystałyśmy (w większości) ten przepis z bloga Atiny. Bardzo się cieszę, że się nie poddałam i je upiekłam. Wyszły naprawdę świetne w smaku. Cała rodzina się zachwycała. Od razu robiłam z podwójnej porcji czyli otrzymałam 12 chlebków.
Składniki (na 6 chlebków pita):
125 g mąki białej chlebowej
125 g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka soli
15 g świeżych droższy lub 1.5 łyżeczki suszonych drożdży (ja miałam świeże)
140 ml ciepłej wody
2 łyżeczki oliwy
Obie mąki wraz z solą przesiewamy. W miseczce rozpuszczamy drożdże w ciepłej wodzie, dodajemy oliwę z oliwek i wlewamy całość do miski z mąkami. Dokładnie mieszamy otrzymując w ten sposób miękkie ciasto. Ciasto wykładamy na osypaną mąką stolnicę, wyrabiamy około 5 minut. Otrzymane ciasto jest elastyczne i gładkie. Ciasto przekładamy do miski (dobrze ją lekko natłuścić oliwą), przykrywamy folią i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (u mnie stały miski pod kaloryferem). Ciasto powinno wyrastać około godziny i przez ten czas podwoić swoją objętość.
Składniki (na 6 chlebków pita):
125 g mąki białej chlebowej
125 g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka soli
15 g świeżych droższy lub 1.5 łyżeczki suszonych drożdży (ja miałam świeże)
140 ml ciepłej wody
2 łyżeczki oliwy
Obie mąki wraz z solą przesiewamy. W miseczce rozpuszczamy drożdże w ciepłej wodzie, dodajemy oliwę z oliwek i wlewamy całość do miski z mąkami. Dokładnie mieszamy otrzymując w ten sposób miękkie ciasto. Ciasto wykładamy na osypaną mąką stolnicę, wyrabiamy około 5 minut. Otrzymane ciasto jest elastyczne i gładkie. Ciasto przekładamy do miski (dobrze ją lekko natłuścić oliwą), przykrywamy folią i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (u mnie stały miski pod kaloryferem). Ciasto powinno wyrastać około godziny i przez ten czas podwoić swoją objętość.
Po tym czasie ciasto wykładamy na stolnicę i dzielimy na 6 części, po czym przykrywamy folią i zostawiamy na 5 minut. Każdą z części rozwałkowujemy na długość około 15 cm i grubość ok 0.5 cm. Układamy wszystkie na ściereczce posypanej mąką, przykrywamy i ponownie zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 30 minut.
Wyrośnięte placki pieczemy w nagrzanym do 230 stopni piekarniku przez ok. 4-6 minut. W tym czasie pity "napuchną".
Subskrybuj:
Posty (Atom)















