Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczarki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pieczarki faszerowane kaszą, serem i speckiem

Gdy podjęłam decyzję o przygotowaniu faszerowanych pieczarek bardzo szybko na myśl przyszła mi kasza. Te zdrowe ziarna zdecydowanie zbyt rzadko pojawiają się w polskich kuchniach. Mam wielką nadzieję, że takie przepisy jak mój dzisiejszy zachęcą Was do częstszego sięgania po kasze. Szczególnie, że są naprawdę różnorodne i można je wykorzystać do wielu ciekawych dań.

Do moich pieczarek wykorzystałam grubą kaszę jęczmienną, którą bardzo lubię. Wyrazisty smak farsz zawdzięcza speckowi (który możecie zastąpić dobrej jakości wędzonym boczkiem) oraz tartemu serowi bursztyn. Są pyszne. Można je podać zarówno jako samodzielną przekąskę jak i jako dodatek w daniu obiadowym. Ja podałam je jako dodatek do sznycli drobiowych w panierce serowej.

Zachęcam również do zapoznania się z innymi przepisami na faszerowane grzyby na moim blogu: grzyby portobello faszerowane serem korycińskim, szynką i pomidorami, pieczarki faszerowane szynką i cebulą, pieczarki nadziewane pieczarkami oraz pieczarki faszerowane z grilla.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Paszteciki z kurczakiem i pieczarkami

W moim rodzinnym domu zawsze przygotowywało się naleśniki na słodko: z serem, dżemem lub domowym przecierem jabłkowym. Naleśniki z mięsnym farszem od zawsze kojarzę pod nazwą "pasztecików", dlatego również w tym przypadku będę trzymała się tej nazwy. Dzisiejszy przepis to kolejna propozycja do cyklu "Nie marnuję jedzenia" - sposób na wykorzystanie mięsa z gotowania zupy, w tym przypadku wywaru do zupy pomidorowej. 

Pomysł na te paszteciki czyli pszenno-żytnie naleśniki nadziane kurczakiem i pieczarkami pochodzi od mojej mamy. Najlepiej na początku zrobić farsz, a potem smażyć naleśniki i od razu na gorące nakładać nieco farszu i zwijać. Dzięki zwijaniu na gorąco naleśniki nie będą pękać podczas zwijania. Ja mam sporo problemów ze zwijaniem ich kiedy są gorące, bo strasznie parzą w palce. Chyba potrzeba mi więcej praktyki.

Naleśniki z kurczakiem i pieczarkami

wtorek, 16 lipca 2013

Makaron z boczkiem, groszkiem, pieczarkami i mascarpone

W mojej kuchni w dalszym ciągu króluje groszek. Po dodaniu go do najbardziej charakterystycznego włoskiego dania wykorzystującego ryż czyli risotta ponownie zdecydowałam się na kuchnię włoską. Sos przygotowany z serka mascarpone jest delikatny i kremowy, boczek nadaje wędzonego posmaku, a groszek jest przyjemnie kruchy :) Pyszny i niezbyt skomplikowany makaron. 


Składniki (5-6 porcji):
(źródło "Buonissimo" Gino D'Acampo)

500 g makaronu (u mnie spighe)
200 g chudego wędzonego boczku, pokrojonego w małą kostkę
150 g wyłuskanego groszku (świeżego lub mrożonego, u mnie cukrowy)
150 g małych pieczarek, pokrojonych w ćwiartki
250 g sera mascarpone
50 g twardego sera (parmezanu, szenekera), startego
2 łyżki masła solonego (lub 2 łyżki masła + sól)
1 łyżka oliwy
sól, pieprz (najlepiej świeżo mielony)

W głębokiej patelni lub szerokim rondlu rozgrzewamy solone masło wraz z oliwą (lub masło zwykłe z oliwą i dodajemy nieco soli). Wrzucamy pokrojony boczek i podsmażamy aż się zrumieni. Następnie dodajemy pieczarki oraz groszek. Na średnim ogniu dusimy całość przez 8-10 minut od czasu do czasu mieszając.

Dodajemy ser mascarpone i dokładnie rozprowadzamy go na patelni, aż wymiesza się z pozostałymi składnikami. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem do smaku. Odstawiamy na bok.

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy. Do patelni/rondla z sosem dodajemy makaron oraz połowę startego sera. Dokładnie mieszamy. Trzymamy na ogniu jeszcze przez 1-2 minuty. Podajemy posypany pozostałym serem. 

Przepis dodaję do letniej edycji akcji "Warzywa strączkowe".

środa, 3 lipca 2013

Krewetki, groszek cukrowy i pieczarki z patelni

Sezon letni wiąże się z możliwością wykorzystania całej masy świeżych, pysznych warzyw, którym jest pod dostatkiem w tym czasie. Czerwiec to idealna pora na groszek cukrowy. Na naszej działce już po raz drugi  rośnie groszek, dzięki czemu mam dostęp do świeżutkich, chrupiących strączków.

I właśnie te całe strączki zdecydowałam się wykorzystać w daniu typu stir-fry. Groszek cukrowy rewelacyjnie nadaje się do tego typu dań. Zdecydowałam się uzupełnić go o pieczarki i krewetki, a do tego przygotowałam lekko pikantny sos. Smaczne i bardzo szybkie danie - czyli tak jak lubię. Przepis dodaję do letniej edycji akcji Warzywa strączkowe

Składniki (2 porcje):

1 czerwona cebula, pokrojona w piórka
2 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
10-12 pieczarek, pokrojonych w plasterki (u mnie brązowe pieczarki)
12-14 strąków cukrowego groszku, z odciętymi końcówkami
krewetki - ilość wg uznania, ja dałam ok. 8-9 na osobę (oczyszczone i obrane, surowe lub obgotowane)
2 łyżki oleju roślinnego lub z orzeszków ziemnych
posiekana młoda dymka, 2-3 łyżki

Sos:
140 ml wody
1 łyżeczka skrobi kukurydzianej
2 łyżeczki sosu sojowego
1.5 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki sosu chilli

W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej. Wrzucamy na niego czerwoną cebulę i smażymy mieszając przez 2 minuty. Następnie dodajemy pokrojone pieczarki oraz czosnek i również smażymy 2 minuty mieszając cały czas. 

Składniki sosu mieszamy w miseczce dokładnie ze sobą. Do woka wrzucamy surowe krewetki. Smażymy mieszając aż zaczną zmieniać kolor na różowy. Wtedy wlewamy sos. Doprowadzamy sos do wrzenia, a następnie mieszając czekamy aż nieco odparuje i zgęstnieje. Dodajemy groszek cukrowy, smażymy mieszając jeszcze przez 1-1.5 minuty. Zdejmujemy z ognia, dodajemy posiekaną dymkę, mieszamy.

Jeżeli korzystacie z obgotowanych krewetek to po usmażeniu pieczarek należy wlać do woka sos i dopiero jak będzie już gęstniał dodać obgotowane krewetki na max. 2 minuty. 

Jeżeli wolicie mniej "surowy" groszek cukrowy to przed wrzuceniem na patelnię możecie go zblanszować w osolonym wrzątku przez 1-1.5 minuty i dopiero wrzucić do woka.



A tu pyszny działkowy groszek :)


sobota, 29 czerwca 2013

Risotto z brązowymi pieczarkami i serami

Po raz kolejny po smażonym makaronie z brązowymi pieczarkami oraz faszerowanych grzybach portobello zapraszam Was na danie z mniej popularną odmianą pieczarek. Tym razem odmianę brązową wykorzystałam do przygotowania risotto. Aby je nieco urozmaicić dodałam nieco pleśniowego sera poza zwyczajową porcją sera twardego. 

Pamiętajcie jednak, że z serem pleśniowym nie można przesadzić w takim daniu jak risotto - jego smak jest dość intensywny i bardzo łatwo może przytłoczyć smak innych składników.

Składniki (2 porcje):

150 g ryżu arborio
1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
10-12 brązowych pieczarek (ew. można zastąpić białymi)
600 ml bulionu
100 ml białego wytrawnego wina
35 g sera pleśniowego (u mnie Lazur złocisty), pokrojonego w drobną kostkę
50-60 g twardego sera (np parmezanu, u mnie bursztyn), startego
2.5 łyżki masła
sól

Nóżki pieczarek drobno siekamy. Kapelusze kroimy w 0.5 centymetrowe plastry, a następnie każdy z plastrów na pół.

W głębokiej patelni lub rondlu rozgrzewamy 1.5 łyżki masła. Na maśle szklimy cebulę, a następnie dodajemy pokrojone pieczarki. Pieczarki smażymy aż lekko zbrązowieją. Dodajemy ryż. Gdy ziarenka ryżu zaczną być szkliste wlewamy wino.

Ryż podgrzewamy na średnim ogniu. Gdy wino zostanie wchłonięte przez ryż dodajemy pierwszą porcję bulionu. Bulion dodajemy w porcjach 80-100 ml, kolejną porcję dopiero wtedy gdy poprzednia zostanie pochłonięta przez ryż. Wraz z ostatnią porcją bulionu dodajemy ser pleśniowy.

Gdy bulion zostanie wchłonięty, a ser się rozpuści zdejmujemy patelnię/rondel z ognia. Doprawiamy delikatnie do smaku solą (pomijamy jeśli używaliśmy słonego bulionu i sera). Dodajemy starty twardy ser oraz łyżkę masła. Mieszamy i odstawiamy na 1-2 minuty na bok.

wtorek, 25 czerwca 2013

Portobello faszerowane serem korycińskim, szynką i pomidorami

Wczoraj zaprezentowałam Wam przepis na smażony makaron z brązowymi pieczarkami kupionymi podczas pikniku dotyczącego dobrej żywności. Na tym samym pikniku kupiłam również grzyby portobello. Pierwotny plan przewidywał wykorzystanie jako głównego składnika wegetariańskich burgerów, ale zmieniłam zdanie - postanowiłam je nafaszerować. Wiedziałam, że chcę wykorzystać posiadany ser koryciński oraz chutney z zielonych pomidorów. Jako inspirację wykorzystałam przepis znaleziony na blogu u Thiessy, który przerobiłam do swoich potrzeb. 

Składniki:

3 grzyby portobello
80 g sera korycińskiego, pokrojonego w niewielką kostkę
4-5 plastrów szynki dojrzewającej, porwane na mniejsze kawałki
3 łyżeczki pomidorowego chutney'a (u mnie Ostry zielony pomidor od Luks Pomady)
1 średnia czerwona cebula, pokrojona w piórka
1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
8 łyżeczek oliwy
sól, pieprz

Grzyby portobello pozbawiamy nóżek. Dokładnie czyścimy, myjemy, osuszamy. Z wierzchu smarujemy przy pomocy pędzelka każdy z kapeluszy łyżeczką oliwy. Do środka każdego z grzybów wlewamy również po łyżeczce oliwy. Doprawiamy solą i pieprzem środek grzybów. Grzyby układamy w foremce wyłożonej folią aluminiową blaszkami do góry i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez 7 minut, a następnie odwracamy blaszkami do dołu i pieczemy kolejnych 7 minut. 

Na patelni rozgrzewamy pozostałe 2 łyżeczki oliwy i szklimy na niej cebulę z czosnkiem. Następnie dodajemy porwane plastry szynki i podsmażamy przez 30 sekund. Zawartość patelni przekładamy do miski z pokrojonym w kostkę serem i dokładnie mieszamy.

Gdy skończymy pieczenie grzybów portobello blaszkami wyjmujemy blaszkę z piekarnika. Na wierzch blaszek wykładamy po łyżeczce pomidorowego chutney'a. Na chutney'u rozkładamy farsz szynkowo-serowy. Ponownie wstawiamy grzyby z farszem do piekarnika i zapiekamy jeszcze 3-4 minuty. 


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Makaron z pieczarkami, dymką i kiełkami fasoli mung

Niedawno wybrałam się na piknik "Poznaj Dobrą Żywność" i trafiłam tam m.in. na stoisko z pięknymi pieczarkami. Były tam nie tylko te najbardziej popularne białe, lecz również brązowe oraz portobello. Chcąc się dowiedzieć gdzie można kupić takie piękne pieczarki zamieniłam kilka słów z osobą sprzedającą. Wieść o tym, że Polacy są bardzo nieufni wobec brązowych pieczarek i w związku z tym większość ich uprawy trafia za granicę trochę mnie zasmuciła. Brązowe pieczarki są równie smaczne co białe i naprawdę warto je kupować. Nie są to pieczarki "stare" czy "źle przechowywane", jak myślą niektórzy. Jeżeli jeszcze nie jedliście brązowych pieczarek to spróbujcie. Zapewniam Was - one nie gryzą :) A jeżeli traficie na odmianę portobello to również kupcie i spróbujcie - świetnie nadają się np do faszerowania :)

 

Ja z pikniku wróciłam z pokaźnym pojemnikiem brązowych pieczarek. Na początek postanowiłam przygotować je w azjatyckim stylu, w woku z makaronem. Pyszne :)

Składniki (2 porcje):

100 g azjatyckiego makaronu pszennego ( u mnie makaron mie)
10 pieczarek (u mnie brązowych), pokrojonych w plasterki
1 czerwona cebula, pokrojona w piórka
3-4 młode dymki, pokrojone w krążki
3 czubate łyżki odsączonych kiełków fasoli mung (można zamienić je na świeże, chrupiące)
1 duży ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
2 łyżki oleju (u mnie z orzeszków ziemnych)
2 łyżki jasnego sosu sojowego
2 łyżki octu ryżowego
2 łyżeczki brązowego cukru

Makaron przygotowujemy wg opisu na opakowaniu. (Jedne makarony należy gotować, inne wystarczy namoczyć we wrzątku.)

W głębokiej patelni lub woku rozgrzewamy olej. Wrzucamy cebulę i czosnek, smażymy mieszając przez 2 minuty. Dodajemy pieczarki. Smażymy je przez 2 minuty. 

Sos sojowy mieszamy z octem ryżowym i cukrem. Najlepiej aby udało się rozpuścić cały lub jak najwięcej cukru. 

Do pieczarek i cebuli dodajemy makaron oraz kiełki. Mieszamy, zalewamy sosem i ponownie dokładnie mieszamy. Dodajemy pokrojone dymki. Mieszamy, podajemy. 


czwartek, 28 marca 2013

Jajka w kokilkach z szynką i pieczarkami

Nie da się ukryć, że na wielkanocnym stole królują jajka. Pojawiają się one zarówno w swojej bezpośredniej postaci (np. faszerowane lub zwyczajnie na twardo z majonezem) jak i w ukryciu w innych daniach. Nikt nie może zaprzeczyć temu, że stanowią ważny składnik naszych tradycyjnych potraw. Jaja pojawiają się nie tylko w pasztetach czy klasycznym żurku (ile osób nie wyobraża sobie zjedzenia żurku bez pływających w nim kawałków jajka?), ale także w większości wypieków (np. żółciutka od żółtek drożdżowa baba). 

W ramach wspólnego gotowania wraz z Mirabelką, Maggie, Panną Malwinną, Pelą, Emmą, oraz Siankoo przygotowaliśmy wielkanocną potrawę z jajami. Ja zdecydowałam się przyrządzić jajka w kokilkach. Takie danie w przypadku codziennego śniadania może okazać się nieco zbyt czasochłonne, ale świątecznie sprawdzi się wspaniale. Nie trzeba podawać go w niedzielny, wielkanocny poranek - można nim doskonale uświetnić świąteczny poniedziałek. 

Składniki (4 porcje):

1 mała cebula, pokrojona w drobną kostkę
2 bardzo duże pieczarki, pokrojone w kostkę (ok. 7 cm średnicy, lub więcej mniejszych)
4 jajka
4 duże plastry szynki (u mnie szynka dojrzewająca)
3 łyżki startego sera (u mnie szeneker)
1.5 łyżki masła
sól, pieprz

Na patelni rozgrzewamy masło i szklimy na nim cebulę. Następnie dodajemy pokrojone pieczarki i podduszamy je, aż wyparuje puszczona przez nie woda. Mieszamy ze startym serem. Doprawiamy solą i pieprzem.

Kokilki smarujemy masłem i wykładamy plastrami szynki. Do każdej z kokilek, na szynkę wykładamy po 1/4 farszu pieczarkowego. Następnie na wierzch delikatnie wbijamy po jajku, tak by nie uszkodzić żółtek. Można jajko wbić wcześniej do małej miseczki i następnie przelać na wierzch kokilki.

Kokilki wstawiamy do naczynia wypełnionego wodą, tak aby woda sięgała do połowy wysokości kokilek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i zapiekamy aż białko się zetnie, ale żółtko będzie jeszcze lekko płynne (ok. 15 minut). Oprószamy delikatnie solą i pieprzem.


Wielkanocne Smaki III


piątek, 21 grudnia 2012

Zapiekanki z serem i pieczarkami

Zapiekanka czyli nasz rodzimy fast food ma tak wielu zwolenników jak przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy i żałuję, że ta nasza rodzima przekąska tak łatwo została wyparta przez wszystkie bary z kebabem. Z pewnością na spadek popularności wpłynęła jakość serwowanych zapiekanek w niektórych miejscach - bez problemu można trafić na zapiekanki, w których bułka stanowi 90% zawartości lub takie, które są niezwykle gąbczaste, bo wyjęte z kuchenki mikrofalowej. I to wszystko zniechęca ludzi do zapiekanek. 

Są jednak miejsca, w których zapiekanki można zajadać z wielkim apetytem. Dobra zapiekanka wg mnie powinna mieć dobre proporcje pomiędzy składnikami - bułka powinna być lekko chrupiąca (nie gumowa!) i nie powinna dominować nad serem i pieczarkami. Dodatek przypraw, podduszenie pieczarek, ser a nie produkt seropodobny, smaczny ketchup... to wszystko wpłynie na fakt, że zapiekankę będziemy jeść z przyjemnością. 

Niestety trzy spośród lubianych przeze mnie barów z zapiekankami są zamknięte. I to wcale nie z powodu braku klientów. Dwa przepadły w ramach rewitalizacji otoczenia (gdzie do nowej przestrzeni nie pasował bar z zapiekankami). A mój ulubiony bar mieszczący się na ulicy Chmielnej i serwujący zapiekanki od końca lat 70-tych stracił lokal na rzecz znanej sieci lodziarni, co mnie niezwykle zasmuciło. 

Jednak nie można się poddawać - zawsze można przygotować zapiekankę samodzielnie. Ja proponuję wersję z podduszonymi pieczarkami oraz serem z przyprawami (taki ser wymieszany z przyprawami był własnie na zapiekankach z baru na Chmielnej).

Składniki (2 zapiekanki):

1 mini bagietka (ok. 20 cm długości), przekrojona wzdłuż na pół
10 pieczarek średniej wielkości, startych na dużych oczkach tarki
2 łyżki masła (ja użyłam klarowanego)
sól, pieprz
2/3 - 1 szklanka żółtego sera, startego na małych oczkach tarki
1/2 łyżeczki suszonej bazylii
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
dobry ketchup

Na patelnię wrzucamy masło. Gdy się rozpuści całkowicie wrzucamy pieczarki, posypujemy je niewielką ilością pieprzu (najlepiej świeżo mielonego) i dusimy przez 7-8 minut na niewielkim ogniu. Jeśli pieczarki puszczą wodę to musimy ją odparować. Na koniec pieczarki solimy do smaku. Starty ser mieszamy z suszoną bazylia, ostrą papryką oraz niewielką ilością pieprzu. Miąższ w bagietkach delikatnie ugniatamy tworząc zagłębienie. W powstałym zagłębieniu układamy farsz pieczarkowy, przykrywamy tartym serem wymieszanym z przyprawami. 


Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 3-5 minut (do czasu aż bułka będzie lekko chrupiąca, a ser się roztopi). Podajemy z ketchupem.

Na zdjęciach jedna zapiekanka przekrojona na pół.


A już wkrótce napiszę o innej polskiej potrawie ulicznej czyli znanej bułce z pieczarkami.


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Świąteczne gotowanie z Kurtem Schellerem

Nie minął nawet miesiąc od przyrządzania gęsiny, a mogłam ponownie wziąć udział w kulinarnych warsztatach prowadzonych przez znanego w Polsce szefa kuchni - Kurta Schellera. Tym razem zostałam zaproszona na świąteczne warsztaty kulinarne zorganizowane przez firmę Makro w ich Akademii Efektywnej Przedsiębiorczości. na warsztatach pojawiło się sporo znanych mi blogerek i blogerów, a także kilka do tej pory nieznanych, sympatycznych osób :)



Zwyczajowo na warsztatach przywitał nas szef Grzegorz Kazubski, jednak tym razem kuchnia należała do Kurta Schellera prowadzącego warsztaty.

 


Wraz z szefem przygotowaliśmy cztery potrawy, odmienne od tego co zwykle jadamy w święta, lecz zawierające składniki pojawiające się w tym czasie w kuchni u każdego z nas: grzyby, pieczone mięso, rybę, pomarańcze i korzenne przyprawy. W gotowaniu pomagał nam znany z dotychczasowych warsztatów kulinarnych w Makro szef Piotr Kraśkiewicz, a także młody kucharz z AEP Makro, którego imienia nie znam, jednak bardzo intensywnie pomagał wszystkim na strefie warsztatowej krążąc między stanowiskami. Ta pomoc szczególnie przydawała się w momentach gdy czuliśmy się nieco zagubieni tempem prowadzenia warsztatów :)

Ja gotowałam w parze z Olą z bloga 2smaki. Bardzo przyjemnie nam się gotowało. Dziękuję Olu za wspólne gotowanie :)



Wszystkie cztery potrawy przygotowywaliśmy przemiennie, dlatego momentami wdawał się w naszą pracę chaos. Jednak ostatecznie warsztaty zakończyły się sukcesem i na naszym stole wylądowały cztery smaczne, udane potrawy. Przepisy podaję na podstawie moich notatek z pracy w trakcie warsztatów :)

Na początek przystawka czyli suflet pieczarkowo-borowikowy. Rozdzielamy białka od żółtek z czterech jajek. W rondelku roztapiamy 50 g masła, dodajemy 50 g mąki i mieszamy. Zalewamy 250 ml mleka i szybko mieszamy aż nasz sos zgęstnieje. Rondelek trzymamy na małym ogniu. Do gęstego beszamelu dodajemy pojedynczo żółtka. Kolejne żółtka dodajemy gdy poprzednie zostanie już wmieszane w masę. Następnie dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki oraz przekrojone na pół niewielkie borowiki. Zdejmujemy z ognia, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Oddzielone białka ubijamy na sztywno. Delikatnie, partiami mieszamy pianę z białek z masą grzybową.

 
Masa sufletowa przed i po dodaniu białek.

Kokilki smarujemy w środku rozpuszczonym masłem i wysypujemy parmezanem. Napełniamy je w 3/4 wysokości masą do sufletów. Wygładzamy powierzchnię, wycieramy krawędzie kokilki by suflet mógł urosnąć. Pieczemy 15 minut w 210 stopniach (czas i temperatura podana w oryginalnym przepisie). Podane proporcje wystarczą na 6 porcji.

Suflet borowikowo-pieczarkowy.

Suflety nigdy mnie nie porywały, więc zachwycona nie byłam. Suflet był smaczny, jednak do mnie bardziej przemówiły kolejne przyrządzone potrawy.

Po przystawce przyszła pora na pierwsze danie czyli sandwicha z pstrąga z szafranowym risotto. Tutaj szczególnie dla mnie problemem  było pozbawienie pstrąga skóry. Strasznie mi się ta ryba ślizgała i pierwszy oddzielony od skóry filet był dość poszarpany. Później Kurt Scheller pokazał mi jak najwygodniej (niezbyt ostrym nożem) odciąć skórę i dalej poszło już gładko.

Risotto było dość klasyczne w smaku. Najpierw podsmażona została posiekana drobno cebulka, następnie dodaliśmy ryż. Zeszklony ryż zalaliśmy odrobiną wina, a następnie gdy wino zostało wchłonięte - bulionem. (My w momencie gdy pierwsza partia bulionu zagotowała się odstawiliśmy garnek na bok i wróciliśmy do przygotowania risotto później, jednak Wy chcąc przygotować to danie postępujcie tak jak zwykle robi się to z risotto - czyli od razu przygotowujcie je w całości). Kolejne porcje bulionu dodajemy w momencie gdy poprzednia została wchłonięta przez ryż. W trakcie dodawania jednej z porcji bulionu dodajemy też kilka nitek szafranu. Gdy ryż osiągnie formę al dente, a konsystencja będzie lekko klejąco-lejąca się dodajemy do  risotto masło. (Normalnie dodaje się również parmezan, jednak tutaj z niego zrezygnowaliśmy, ponieważ podaliśmy risotto do ryby).

W trakcie przygotowywania szafranowego risotto  

Pstrąg. Filety z pstrąga pozbawiliśmy skóry. Na patelni rozgrzewamy masło i wrzucamy posiekaną cebulę. Gdy się odrobinę podsmaży wkładamy filety z pstrąga, podlewamy winem (lub winem i wywarem warzywnym). Na wierzch kładziemy wiórki masła, patelnię przykrywamy folią aluminiową. Na malutkim ogniu pozwalamy rybie lekko pyrkotać, od czasu do czasu polewając wierzch ryby płynem spod niej - do czasu aż ryba będzie uduszona (ok. 15 minut).



 
Moje oporządzanie pstrąga (fot. Aleksandra Krzyżanowska) oraz duszenie pstrąga w winie i maśle.

Danie podajemy następująco: układamy na talerzu filet z pstrąga, na niego wykładamy risotto, przykrywamy drugim filetem. Wierzch możemy polać sosem balsamico. Bardzo mi smakowało to danie. Naprawdę było pyszne.

Sandwich z pstrąga i szafranowego risotto.

Drugim daniem głównym była pieczona wieprzowina z puree ziemniaczanym i gotowaną gruszką. Kawałek schabu obsmażyliśmy z obu stron i zdjęliśmy z patelni. Na patelni obsmażyliśmy cebulę i czosnek i przełożyliśmy do miseczki. Dodaliśmy sól morską, pieprz, kminek, liść laurowy, gałkę muszkatołową, odrobinę cukru i garść świeżej, posiekanej szałwii oraz oregano. Całość wymieszaliśmy i ułożyliśmy na wierzchu obsmażonego schabu. Tak przygotowany schab piekł się w 90 stopniach aż osiągnął w środku temperaturę ok. 59 stopni.

 
Obsmażanie wieprzowiny przed pieczeniem.

Gruszkę pokroiliśmy na ćwiarki, usunęliśmy gniazda nasienne i ugotowaliśmy w wodzie z dodatkiem kory cynamonu i soli. Ja podałam je dodatkowo polane sosem balsamico - wspaniale to razem współgrało.

Pyszne, gotujące się gruszki.


Upieczoną wieprzowinę podaliśmy z ugotowaną gruszką oraz ziemniaczanym puree doprawionym gorczycą.

Pieczona wieprzowina na ziemniaczanym puree  oraz gotowana gruszka.

I na koniec hit warsztatów czyli deser. Przygotowaliśmy przepyszny deser - pomarańczowe trifle :) Trifle do angielski deser składający się z namoczonego w winie ciasta biszkoptowego, galaretki i kremu jajecznego. Naprawdę pyszny był ten deser. Warstwa galaretkowa była kwaskowata, krem jajeczny słodki - świetnie się to razem komponowało.

Galaretka. Proporcję podaję na podstawie materiałów dostarczonych przez Makro, bo tam są dokładne ilości:

150 ml białego słodkiego wina
50 ml brandy
100 ml soku pomarańczowego
6 goździków
1 gwiazdka anyżu
50 g cukru (my daliśmy mniej)
10 g żelatyny
6 podłużnych biszkoptów

Zagotowujemy wino z brandy, goździkami, anyżem i cukrem. Dodajemy osobno zagotowany sok pomarańczowy. Dodajemy żelatynę i rozpuszczamy ją dokładnie w płynie. Biszkopty przełamujemy na mniejsze kawałki. Do kieliszków nalewamy trochę płynu, wkładamy do niego biszkopty i lekko dociskamy by wchłonęły płyn. Następnie zalewamy resztą płynu (bez goździków i anyżu). Odstawiamy do lodówki do stężenia.


Pomarańczowy krem jajeczny - przepyszny po prostu, aż chce się go wyjadać prosto z garnka. Cztery żółtka ucieramy z 80 g cukru pudru. Następnie dodajemy 50 g mąki pszennej i dalej ucieramy. 450 ml mleka zagotowujemy z pokrojoną w julienne skórką z jednej pomarańczy. Zagotowane mleko przelewamy przez sitko do żółtek z cukrem i mąką. Przelewamy powoli, cały czas mieszając. Wymieszaną całość przelewamy ponownie do garnka i na małym ogniu, mieszając doprowadzamy do zgęstnienia kremu. Przygotowany krem zdejmujemy z kuchenki i po lekkim ostudzeniu wykładamy na galaretkę z biszkoptami. Odstawiamy ponownie do lodówki.

 
Przyrządzanie jajecznego kremu.

(Oryginalny przepis mówi również o nałożeniu warstwy dżemu lub konfitury malinowej pomiędzy galaretkę, a krem jajeczny. My to jednak pominęliśmy - wy jak chcecie to spróbujcie, ja spróbuję w domu z taką wersją.)

Gdy krem na wierzchu deseru ostygnie i stężeje dekorujemy wierzch bitą śmietaną i posypujemy wiórkami czekolady.


Zdjęcia nie podpisane przeze mnie zostały udostępnione przez firmę Makro. :) Bardzo dziękuję firmie Makro za zorganizowanie warsztatów oraz udostępnienie zdjęć.

środa, 18 kwietnia 2012

Kasza jęczmienna z pieczarkami - "kaszotto"

Lubicie kaszę? Ja lubię. Jest sycąca, zdrowa i moim zdaniem bardzo smaczna. Przy tylu rodzajach - każdy znajdzie coś dla siebie. Ja właściwie lubię każdy jej rodzaj. Klasyczne klopsiki w sosie pomidorowym podaję zazwyczaj z kaszą pęczakiem. Do gulaszu świetnie pasuje drobna kasza jęczmienna czy też gryczana. Jednakże z kaszy można przygotowywać też inne ciekawe dania...

A lubicie risotto? Ja je bardzo lubię. Odpowiada mi ten rodzaj posiłku, gdzie drobne ziarenka gotuje się w bulionie, dzięki czemu nabierają smaku. Jako, że lubię zarówno risotto jak i kaszę to postanowiłam przygotować danie z kaszy w stylu risotto... Niektórzy nazywają takie danie "kaszotto".

Jakiś czas temu otrzymałam od sklepu Oliwnygaj.eu grzybową oliwę Tanuta Fragassi. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że przecież wcale jeszcze o niej nic napisałam. Wstyd, po prostu wstyd w mojej strony, że zapomniałam.

Gdy tylko otwieramy buteleczkę z oliwą od razu możemy poczuć piękny, delikatny grzybowy zapach. Również w smaku grzyby są bez problemu wyczuwalne. Jeśli lubicie grzyby, to taka oliwa z pewnością przypadnie Wam do gustu. Rewelacyjny dodatek do dań z grzybami. Dzisiaj postanowiłam zaprezentować Wam ją jako dodatek do kaszy jęczmiennej z pieczarkami. Idealnie dopełniła smak tego dania.

Składniki (na 2 porcje):

1 cebula

1 ząbek czosnku

8-10 pieczarek (niezbyt małych - takich po 4-5 cm średnicy)

2/3 szklanki drobnej kaszy jęczmiennej

ok. 2 szklanki gorącego bulionu warzywnego

2 łyżki masła

pieprz ziołowy, ostra papryka

parmezan lub grana padano

oliwa grzybowa (u mnie Tenuta Fragassi Funghi)

Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę masła, wrzucamy na nie posiekany czosnek i bardzo drobno posiekaną cebulę. Gdy cebula się zeszkli wrzucamy na patelnię kaszę jęczmienną i obsmażamy ją chwilę. Następnie dodajemy po chochelce gorący bulion czekając aż zostanie wchłonięty przez kaszę.

Na drugiej łyżce masła obsmażamy pokrojone w drobną kostkę pieczarki. Gdy kasza będzie już miękka przestajemy dodawać bulion. Dodajemy podsmażone pieczarki wraz z masłem na którym się smażyły. Całość mieszamy, dodajemy jeszcze 1 łyżkę bulionu i trzymamy na malutkim ogniu jeszcze przez minutę. Po minucie zdejmujemy z ognia, dodajemy garść tartego parmezanu lub grana padano oraz skrapiamy oliwą grzybową (ok. 1 łyżki) - mieszamy, przykrywamy pokrywką i odstawiamy na minutę.

Na talerzu możemy danie posypać dodatkowym startym serem i skropić grzybową oliwą.

Danie nie jest może zbyt fotogeniczne, ale jest bardzo smaczne :)


Danie dołączam do Pieczarkowego Tygodnia organizowanego przez blog Mops w kuchni:

Pieczarkowy Tydzień 2012

niedziela, 15 kwietnia 2012

Kurczęce muffiny w sosie musztardowym

Tym razem do wspólnego gotowania zachęciła nas Pela proponując przepis, który znam już od jakiegoś czasu. Autorką przepisu jest Krystyna z forum cincin, a we wspólnym gotowaniu udział wzięli również: Pela, Maggie, Paszczak, Mirabelka, Dobromiła oraz Chantel.

Takie muffiny z kurczaka są świetną alternatywą dla klasycznych kotletów z piersi kurczaka lub roladek drobiowych. W przypadku farszu do muffinów mamy naprawdę duże pole do popisu. Mój farsz był lekko zmodyfikowaną wersją oryginalnego przepisu. Myślę, że świetnie pasowałyby tu również piersi z indyka, a nawet cieniutko rozbity schab.

Składniki:

3 piersi kurczaka

1/4 czerwonej papryki

6-7 pieczarek (o średnicy ok. 5 cm)

1 trójkącik sera topionego

1/2 cebuli

garść tartego sera grana padano

sól, pieprz, słodka papryka

1 łyżka masła

majonez

+ masło do wysmarowania formy

Cebulę drobno siekamy, pieczarki czyścimy i  kroimy w kostkę. Od piersi kurczaka odkrawamy polędwiczki, każdą z nich przekrajawamy w 1/3 odcinając cieńszą część. Grubszą część piersi przekrawamy poprzecznie na dwa cienkie kawałki. Każdy z kawałków kurczaka rozbijamy tłuczkiem. Oprószamy je solą, pieprzem i słodką papryką. Układamy kawałki kurczaka w wysmarowanych masłem dołkach foremki muffinowej tak by kurczak wystawał poza dołki (mniejsze kawałki po dwa, na zakładkę).

Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, wrzucamy na nie cebulę i pieczarki. Podsmażamy, doprawiamy solą i pieprzem. Serek topiony rozpuszczamy w 2 łyżkach wody. Rozpuszczony serek oraz pokrojoną w bardzo drobną kostkę paprykę mieszamy z pieczarkami i cebulą - całość mieszamy jeszcze z tartym grana padano. Powstały farsz układamy w dołkach z kurczakiem, Zakrywamy wystającymi z dołków kawałkami kurczaka.Wierzch smarujemy majonezem. Foremkę wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok. 35 minut. 


Ja swoje muffiny podałam z białym ryżem oraz dość konkretnym w smaku, lecz nie dominującym sosem musztardowym.

Sos musztardowy

2 łyżki masła

1.5 łyżki mąki

1 szklanka bulionu

1.5 łyżki musztardy (u mnie rosyjska)

sól, ostra papryka

Masło rozpuszczamy w rondelku, przesmażamy na niej mąkę aż będzie lekko złotawa. Wlewamy gorący bulion, mieszamy. Gdy sos zacznie gęstnieć dodajemy musztardę. Podgrzewamy na małym ogniu aż sos uzyska dobrą konsystencję. Doprawiamy odrobiną soli i ostrą papryką.




poniedziałek, 27 lutego 2012

Pieczarki faszerowane szynką i cebulą.

Z okazji urodzin bloga Bożeny i organizowanego na nim konkursu przyrządziłam dwa dania z niego pochodzące. Moim pierwszym wyborem były faszerowane pieczarki, ponieważ uwielbiam tak przyrządzone pieczarki. Warto kombinować z rodzajami farszu, zazwyczaj wychodzi świetnie :) Pieczarki Bożeny nie były przeładowane składnikami, wyszły bardzo smaczne. Szczerze polecam.

Składniki:

500 g większych pieczarek

200 g delikatnej drobiowej szynki

1 niewielka cebula

2 jajka

mąka, bułka tarta

1 łyżka masła

olej do smażenia

sól, ziołowy pieprz, czosnek

Pieczarki myjemy, osuszamy (można obrać). Odłamujemy nóżka i kroimy je drobno. Cebulę siekamy, plastry szynki również kroimy w niewielkie kwadraciki. Na patelni rozgrzewamy masło, podsmażamy na nim cebulę i pokrojone nóżki pieczarek. Mieszamy z pokrojoną szynką. Doprawiamy solą, pieprzem i czosnkiem do smaku. Tak otrzymanym farszem nadziewamy pieczarki otrzymując kształt kotlecików. Nafaszerowane pieczarki delikatnie obtaczamy w mące, rozbełtanych jajkach, a następnie w bułce tartej. Smażymy na mocno rozgrzanym oleju aż do otrzymania złotej barwy.


czwartek, 5 stycznia 2012

Naleśniki z pieczarkami i żółtym serem

Nie jestem wielbicielką kapusty w formie duszonej. Bardzo lubię surówki kapuściane, ale kapusta na ciepło do mnie nie przemawia. Z tego powodu raczej nie jem bigosu, kapusty zasmażanej i innych tego typu specjałów. Gdy moja mama wspomniała o przygotowaniu na Wigilię krokietów z kapustą i grzybami ja pomyślałam, że fajnie byłoby przygotować wersję zupełnie bez kapusty. Do głowy przyszły mi oczywiście pieczarki, a że pieczarki to musi być też ser żółty. W ferworze świątecznych przygotowań zrezygnowałyśmy z obtaczania krokietów w jajku i bułce tartej. W ten sposób powstały bardzo smaczne naleśniki z pieczarkami i żółtym serem.

Ciasto naleśnikowe:

3 jajka

1.5 szklanki mleka (1 szklanka = 250 ml)

1.5 szklanki wody

2 i 1/4 szklanki mąki

Farsz pieczarkowy:

0.5 kg pieczarek

150 g sera żółtego

1 cebula

sól, pieprz, lubczyk, chilli w płatkach

2 łyżki masła

Na początku przygotowujemy farsz pieczarkowy. Pieczarki ścieramy na tarce o grubych oczkach. Cebulę kroimy w drobną kostkę. W głębokiej patelni rozgrzewamy 1 łyżkę masła, wrzucamy cebulę i podsmażamy ją aż zmięknie, ale nie zrumieni się. Następnie wrzucamy pieczarki i drugą łyżkę masła. Na niewielkim ogniu dusimy pieczarki - najpierw aż puszczą wodę, a następnie do czasu aż cała woda wyparuje. Doprawiamy solą, pieprzem ziołowym, lubczykiem oraz świeżo zmielonym chilli.  Odstawiamy do ostygnięcia. Gdy pieczarki będą już chłodne mieszamy je bardzo dokładnie serem żółtym (startym na tarce o drobnych oczkach). Farsz należy dość intensywnie doprawić, by w kontakcie z delikatnym ciastem naleśnikowym jego smak był wyraźny.

Z podanych składników przyrządzamy ciasto naleśnikowe. Smażymy cienkie naleśniki, nakładamy na nie niewielką ilość farszu, zawijamy. Tuż przed jedzeniem obsmażamy naleśniki na małym ogniu z obu stron na złoto. Najlepiej podsmażać je pod przykryciem, aby farsz w środku podgrzał się zanim przypieczmy zbytnio naleśnik. 



poniedziałek, 14 listopada 2011

Nadziewane pieczarki

Poszukując ciekawych przepisów o polskim rodowodzie trafiłam na wydaną w 1889 roku książkę "Praktyczny kucharz warszawski". Długo przeglądałam jej zawartość i postanowiłam przygotować nadziewane pieczarki jako moją kolejną propozycję do czwartej edycji akcji "Gotujemy po polsku!" organizowanej przez blog Ireny i Andrzeja pod patronatem serwisu zPierwszegoTłoczenia.pl. To już czwarta moja propozycja do tej akcji :)

Cytując za książką:

"Wybiera się duże, głębokie pieczarki, które trzeba obrać ze skórki, poobcinać korzonki i sparzyć ukropem na parę minut. Posiekać kilkanaście drobnych pieczarek, dodać usiekanej cebuli, pietruszki zielonej, trochę tartej bułki, pieprzu, soli, przesmażyć w maśle na wolnym ogniu, nakładać tym farszem duże pieczarki tyle, żeby miały kształt okrągły, maczać w rozbitem jajku, osypać tartą bułeczką i smażyć w maśle dopóki nie będą miękkie. Na półmisku ubiera się smażonemi w maśle gałązkami pietruszki i podaje po zupie zamiast pasztecików."

Składniki:

10 dużych, głębokich pieczarek

12-14 średnich pieczarek

1 cebula

2  łyżki posiekanej natki pietruszki

2 łyżki bułki tartej + bułka tarta do panierowania

1 duże jajko

sól, pieprz

masło

Wszystkie pieczarki obieramy lub dokładnie oczyszczamy. Z dużych pieczarek wykrawamy nóżki. Kapelusze  sparzamy wrzątkiem. Średnie pieczarki kroimy w drobną kostkę. Cebulę dokładnie siekamy. Na patelni rozgrzewamy trochę masła, wrzucamy na nie posiekaną cebulę i posiekane pieczarki. Podduszamy. Następnie doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy 2 łyżki bułki tartej i posiekaną natkę. Całość dokładnie mieszamy. Otrzymanym farszem napełniamy kapelusze dużych pieczarek. Tak napełnione pieczarki obtaczamy w rozkłóconym jajku, a następnie w bułce tartej. Smażymy na maśle, z obu stron, aż pieczarki będą miękkie.


Gotujemy po polsku!

sobota, 20 sierpnia 2011

Noodle z krewetkami, pieczarkami i kiełkami fasoli mung

Dzisiaj znowu miałam ochotę na krewetki. Jednak ostatnio przyrządzałam je w bardziej "włoskim" stylu - tym razem wolałam przygotować coś azjatyckiego. Z pomocą przyszły produkty z zestawu do przygotowania sushi marki Blue Dragon, które jakiś czas temu dostałam do testowania (tutaj więcej na ten temat) oraz kilka innych składników z mojej podręcznej spiżarki.

Składniki (na 2 porcje):

14 sztuk krewetek black tiger

14 pieczarek

130 g makaronu noodle

1 duża czerwona cebula

3-4 łyżki kiełków fasoli mung

1 łyżeczka sosu sojowego

olej do smażenia

 na marynatę dla krewetek:

2 łyżeczki sosu sojowego

2 łyżeczki sosu rybnego

1/2 łyżeczki octu ryżowego

1 cm świeżego imbiru

kawałeczek świeżego chilli

Imbir obieramy. Obrany imbir i chilli siekamy bardzo drobno, a następnie mieszamy z pozostałymi składnikami marynaty. Do marynaty wkładamy oczyszczone krewetki, dokładnie w niej obtaczamy. Wstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę.

Makaron noodle przygotowujemy zgodnie z opisem na opakowaniu (zalewamy wrzątkiem i odczekujemy odpowiedni czas). W woku rozgrzewamy olej. Na olej najpierw wrzucamy posiekaną czerwoną cebulę. Podsmażamy przez chwilę po czym dodajemy pokrojone w ćwiartki pieczarki. Smażymy minutę, dodajemy krewetki wraz z całością marynaty i cały czas smażymy. Gdy krewetki będą gotowe wrzucamy do woka odcedzony makaron noodle i dodajemy sos sojowy. Mieszamy bardzo szybko całość przez ok. 30 sekund i zdejmujemy z ognia. Na koniec dodajemy kiełki fasoli mung, mieszamy całość dokładnie i podajemy.


niedziela, 27 lutego 2011

Pikantny omlet z pieczarkami i serem

Bardzo lubię omlety, o czym łatwo możecie się przekonać, ponieważ już kilkakrotnie gościły na moim blogu. Tak jest również dzisiaj. Po koftowej uczcie miałam nadal wielką ochotę na coś pikantnego. Dlatego postanowiłam przyrządzić omlet z dodatkiem harissy.

Składniki (na 1 omlet):

2 jajka

4-5 pieczarek

1/3 łyżeczki harissy

2 łyżki tartego sera (u mnie tarta mozzarella)

sól, pieprz ziołowy

0.5 łyżki masła

Na patelni rozgrzewamy masło i wrzucamy na nie pokrojone pieczarki (ja kroiłam w plasterki, a następnie każdy plasterek na pół). Pieczarki doprawiamy solą, pieprzem ziołowym i podsmażamy przez kilka minut. W tym czasie jajka roztrzepujemy jajka z harissą i odrobiną soli. Podsmażone pieczarki zalewamy jajkami, rozprowadzamy równomiernie jajka i pieczarki po patelni. Omlet smażymy na małym ogniu, gdy zacznie się ścinać posypujemy go tartym serem i przykrywamy na chwilę pokrywką. Po chwili przy pomocy łopatki składamy omlet na pół i podajemy.


Przy okazji dodaję omlet do akcji "Tylko ze spiżarni":

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...